Szukaj

Cztowiek Ser

Czy wszystko jest lepsze, jeśli dodać do tego ser?

Miesiąc

Sierpień 2014

Sałatka ziemniaczana

z szynką szwarcwaldzką, suszonymi pomidorami i twardym serem!

Tak jest!

Suszone pomidory, proszę Państwa. Odkrycie mojego życia. W domu rodzinnym nie występowały, kiedyś kupiłam do jakiegoś przepisu i…koniec. Koniec ze mną. Nie ma życia bez suszonych pomidorów. Zwłaszcza, że tak wspaniale pasują do szynki suszonej i sera!

Sałatka jest ekspresowa i bardzo prosta. Ugotowane ziemniaki, przysmażona szyna, pokrojone pomidory i starty żółty ser. Do tego łyżka majonezu i świeża bazylia i – co tu dużo gadać – pyszności. Można ją zjeść jako danie główne, można podać na imprezie albo jako dodatek do obiadu czy karkówki z grilla.salatka_ziem

Przepis oryginalny pochodzi z mekki każdej polskiej domorosłej kucharki, czyli z bloga Kwestia Smaku.

 

A zatem: przepis!

Sałatka ziemniaczana

Porcja obiadowa dla dwóch osób

  • 4 średnie ziemniaki ugotowane w osolonej wodzie w mundurkach i ostudzone
  • 3 plasterki szynki szwarcwaldzkiej
  • 6 suszonych pomidorów w oleju
  • 20 g dobrego żółtego sera (u mnie Dziugas)
  • kilka listków świeżej bazylii
  • pieprz
  • łyżka majonezu
  • zioła prowansalskie

Ziemniaki kroimy na kawałki, wrzucamy do miski. Szynkę podsmażamy w plasterkach pół minuty z każdej strony, kroimy na mniejsze kawałki. Pomidory w oleju kroimy w paseczki. Ser ścieramy na tarce. Mieszamy wszystko w misce razem z łyżką majonezu, doprawiamy pieprzem i ziołami prowansalskimi. Posypujemy świeżą bazylią. Można dosolić, ale uwaga, szynka szwarcwaldzka może być bardzo słona!

Pałaszujemy, póki wszystko świeże i pięknie pachnie. Ludziom podajemy w czystej misce, bo inaczej wygląda to tak:

salatka_ziem1

 

Reklamy

Tagliatelle z krewetkami

w kremowym sosie pomidorowym.

Makaron jest jedną z moich odwiecznych miłości. Przez parę lat byłam pozbawiona przyjemności wciągania spaghetti i wchłaniania penne ze względu na dietę bezglutenową. Teraz doceniam makaron jeszcze bardziej i odkrywam powoli, że wymieszanie go z tłustym i ciężkim sosem bolońskim potrafi być zbrodnią.

Dlatego też dziś będzie makaron tagliatelle z krewetkami. Brzmi jak wstrętna potrawa zapchlonej burżuazji, ale zapewniam – nie jest wcale taki drogi i można go przecież zrobić na specjalną okazję!

krewetkiTagliatelle to takie jajeczne długie wstążki. Dostępne już teraz chyba wszędzie, w postaci suszonej i świeżej. Trzeba na to zwrócić uwagę, bo jak kupimy świeże i pogotujemy dłużej niż 4 minuty, to zrobi się makaronowy potwór (bądź bóg, w zależności od religijnych preferencji).

Krewetki do naszego pięknego kraju świeże raczej nie docierają. Chyba że ktoś ma jakiś stały dostęp, to uprzejmie proszę mnie wpisać na tajemną listę, jestem gotowa oddać za to co najmniej pół nerki.

Cena krewetek powala przeciętnego zjadacza chleba. Z łezką w oku wspominam czasy, gdy pomieszkiwałam na wyspie, gdzie krewetki były traktowane jak śmieć i sprzedawane po 2 euro za kilo. Kilo krewetek. Wyobrażacie to sobie? Za dziesięć złotych!

Nic z tego.

Om nom nom.

Dlatego polecam raz się wykosztować i kupić większą paczkę (np. 500 g lub 1 kg) surowych i oczyszczonych krewetek. Jeśli są dobrze zamrożone, można je z paczki wyciągać nawet i po trzy, bo nie zlepiają się w wielką krewetkową kulę. A przydają się w kuchni. I są po prostu pyszne, co tu dużo gadać.

Makaron robi się szybko, jest bardzo delikatny i kremowy. Pomysł na wymieszanie makaronu i krewetek z pomidorami wzięłam od Jamie’ego Olivera.

 

Tagliatelle z krewetkami 

Porcja dla 2 osób

Składniki:

  • 100 ml śmietanki kremówki
  • pół szklanki przecieru pomidorowego
  • 12 pomidorków koktajlowych w różnych kolorach
  • 12 krewetek surowych, obranych i oczyszczonych
  • ząbek czosnku
  • oliwa
  • pieprz, sól
  • natka pietruszki
  • 4 gniazdka makaronu tagliatelle
  • 20 g dobrego owczego sera (np. owczej goudy, twardej ricotty)
  • sok z połowy cytryny

Przygotowanie:

Na dużej patelni rozgrzewamy łyżkę oliwy, wrzucamy pokrojony na cienkie plasterki czosnek i krewetki. Smażymy minutę, przewracamy krewetki na drugą stronę. Dodajemy pokrojone na połówki pomidorków i sok z cytryny, smażymy razem dwie minuty.

Makaron gotujemy al dente (bądź nie dogotowujemy lub rozgotowujemy, w zależności od umiejętności i podzielności uwagi) w osolonej wodzie.

Na patelnię do krewetek i pomidorów wlewamy przecier pomidorowy i śmietankę, dodajemy sól i pieprz. Gdy makaron się ugotuje wrzucamy go na patelnię, mieszamy z sosem. Dodajemy drobno starty ser i posiekaną natkę pietruszki, mieszamy.

Nakładamy do misek. Można przed podaniem ułożyć na makaronie świeże pomidorki lub posypać go natką.

 

taglia_z_kre_tale

Pizza diabelska

21.30. Czas na kolację.

Zdecydowaliśmy, że zjemy kanapki albo grzanki.

Nie ma chleba. Ani bułki.

Za to mamy wszystkie składniki na pizzę.

diabe_sklad

Taki to już dom, że chleba to w nim nie ma, ale drożdże, mąka i pomidory w puszce – są zawsze.

Cóż zrobić. Nastawiam rozczyn, wrzucam pomidory do garnuszka i czekam, aż wszystko urośnie.

W lodówce mam salami i tysiąc różnych serów. Jest też cebula. Pizza będzie zatem diabelska.

To wymaga pewnych zmian w sosie.

Wyrabiamy razem z Mężczyzną ciasto. Chcemy, żeby było jak najszybciej, więc po 5 minutach wyrabiania mikserem stwierdzam, że już jest w porządku i można uformować rękami kulę. Kończy się to tak, że 1/3 ciasta na stałe przytwierdza się do moich dłoni. Nic się nie stało, powyrabia się jeszcze trochę.

Sos wyszedł jakiś za słodki, za mało ostry i za mało kwaśny. W związku z tym idą w ruch papryka i limonka (bo akurat nie mam w lodówce cytryny). Limonka okazuje się dobrym wyborem – nadaje piękny zapach i lekko kwaskowaty posmak.

Jeszcze tylko artystycznie porozrzucam składniki.  Będzie to wyglądać tak.

diab_sur

Sera z niebieską pleśnią (u mnie akurat gorgonzola) dodaję malutkie kawałeczki – rozpuści się i przeniknie całą pizzę. W ogóle to każdy powinien mieć w lodówce kawałek sera z niebieską pleśnią. Serio, dowolnego: roquefort, lazur, gorgonzola. Kupcie kawałek na spróbowanie – są w Lidlu czy Biedronce, dobre (względnie) i tanie (bezwzględnie).

Tylko nie próbujcie go jeść. Do sera z niebieską pleśnią trzeba podejść odpowiednio, inaczej człowiek się zrazi na całe życie. Będziemy takiego sera używać. Praktycznie się nie psuje (czym jest odrobina białej pleśni, gdy ser jest spleśniały w środku?), można go przechowywać bardzo długo w lodówce (wiem, wiem, pleśń niebieska jest szlachetna i smaczna, biała nie.) i dodawać do najróżniejszych potraw: spaghetti, pizzy; podawać jako zakąskę – ogólnie rzecz biorąc, do wszystkiego.

Pizza już się piecze. Tę pizzę pozwalam polać keczupem (choć też uważam, że to przestępstwo, bo sosu jest i tak dużo).

A zatem: przepis!

 

Pizza diabelska

Porcja dla 2 osób

Ciasto na pizzę:

Jak w przepisie na pizzę hiszpańską

Sos:

  • puszka pomidorów
  • pół łyżeczki cukru
  • trzy łyżki octu balsamicznego
  • łyżka sosu sojowego
  • pół łyżeczki papryki ostrej wędzonej
  • sok z połowy limonki
  • łyżka oliwy

Dodatki:

  • 5 plastrów salami z pieprzem
  • pół czerwonej cebuli
  • pół kulki mozzarelli
  • kawałek sera z niebieską pleśnią, np. gorgonzola
  • 4 pomidorki koktajlowe
  • gałązka bazylii

 

Przygotowanie:

Ciasto przygotowujemy według przepisu. Wszystkie składniki sosu wrzucamy do rondelka, gotujemy przez 10 minut aż zgęstnieje.

Po wyrośnięciu ciasta nagrzewamy piekarnik do 200 stopni. Rozwałkowujemy lub rozkładamy ciasto na wysmarowanej oliwą blasze. Smarujemy sosem, wykładamy salami, pokrojoną w plastry mozzarellę, ser pleśniowy, przekrojone na połówki lub ćwiartki pomidorki, posypujemy pokrojoną w piórka cebulą. Pieczemy 12-14 minut. Po wyjęciu z pieca posypujemy świeżą bazylią.

diab_swiat

 

 

Zjadamy szybko, zapijając dużą ilością wody, piwa lub wina, bo pizza jest ostra i piecze nas cała paszcza.

 

 

Uwaga: jeśli nie lubicie zbyt ostrej pizzy zamiast salami z pieprzem dajcie zwykłe salami, a do sosu pomidorowego nie dodawajcie papryki.

diabel

 

Drożdżowe ślimaki

z różnimy serami.

Przepis oryginalny pochodzi z magazynu „Kuchnia” (06/2014). Ponieważ jednak wszystko poszło nie tak, wyszło mi zupełnie co innego.

Po pierwsze miałam świeże drożdże, a nie suszone. I nie chciałam robić takiej ogromnej porcji (w przepisie było na 5 osób!). Zmniejszyłam składniki, dodałam świeże drożdże i…ciasto wyszło świetne! Miękkie, puszyste, delikatne. Jedno z lepszych drożdżowych, jakie zrobiłam.

W ogóle od kiedy odkryłam, że ciasto drożdżowe jest proste i że da się je wyrobić zwykłym ręcznym mikserem, zagościło w naszej kuchni. Do niedawna myślałam, że się nie da. Że trzeba rękami normalnie jak jaskiniowiec albo przy pomocy robota kuchennego z Ameryki za miliony monet. Okazało się, że te dziwne haki dołączane do miksera są do ciasta drożdżowego. I że jak się je założy odpowiednio (albowiem trzeba włożyć lewy w lewą dziurę, prawy w prawą), to ciasto nie podchodzi do samej góry miksera i nie próbuje przejąć nad nim władzy.

Okiełznawszy ciasto dmozarelrożdżowe, zaczęłam się z nim zaprzyjaźniać. Polecam to każdemu, kto do tej pory się bał.

Z połową ciasta zrobiłam to, co w przepisie: wrzuciłam mozzarellę (choć nie taką, jak trzeba), bazylię i sos pomidorowy. Z drugą połową postanowiłam poeksperymentować – w ruch poszedł camembert. Po konsultacjach ustaliliśmy z Mężczyzną, że suszone pomidory nie będą najlepsze, lepiej wrzucić oliwki. Pomysł genialny. Nie mój, ale genialny.

Nie to, żebym się chwaliła jakoś szczególnie, ale moja wersja wyszła zdecydowanie lepsza.camemb

Do ślimaków zrobiłam dwa szybkie sosy. Jeden z kwaśnej śmietany, drugi z resztek sosu pomidorowego.

Z tego przepisu wychodzi cała góra ślimaków, świetnie sprawdzą się jako przekąski na imprezie. Albo też możecie pożreć pół góry jednego dnia, a drugiego odgrzać i pożreć drugie pół góry. U nas akurat nie było imprezy. Żadnych wyrzutów sumienia.

 

 Drożdżowe ślimaki

Porcja imprezowa (dla 4 osób) lub dla dwóch głodomorów na dwa dni

Uwaga: ciasto musi wyrosnąć. Przygotowanie rozpoczynamy co najmniej godzinę przed podaniem.

Ciasto

  • 500 g mąki pszennej
  • 250-300 ml mocno ciepłej wody (ok. 50 stopni)
  • 12 g świeżych drożdży
  • pół łyżeczki soli
  • 2 łyżki oliwy

Dodatki

  • kartonik 250 ml przecieru pomidorowego
  • dwie łyżki octu balsamicznego
  • kulka sera mozzarella
  • świeża bazylia
  • opakowanie sera camembert
  • 12 czarnych oliwek
  • sól, pieprz

Sosy

  • 2 czubate łyżki kwaśnej śmietany
  • łyżka soku z cytryny
  • łyżeczka suszonego oregano

Inne

  • papier do pieczenia

slimaki_ciasto

Przygotowanie

Do dużej miski przesiewamy mąkę, wkruszamy drożdże, dodajemy sól, oliwę i 250 ml wody. Mieszamy, w razie potrzeby dodajemy więcej wody. Wyrabiamy ręcznie lub mikserem przez około 10 minut. Formujemy kulę z ciasta, przykrywamy miskę ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na godzinę do wyrośnięcia.

Mozzarellę, camemberta i oliwki kroimy na kawałki. W misce mieszamy przecier pomidorowy i ocet balsamiczny, doprawiamy solą i pieprzem. W razie potrzeby (gdyby przecier był bardzo kwaśny) dodajemy szczyptę cukru.

Po godzinie nagrzewamy piekarnik do 200 stopni. Wyrośnięte ciasto uderzamy pięścią (tak, trzeba walnąć pięścią w ciasto, żeby je odgazować), szybko zagniatamy, dzielimy na dwie części. Rozwałkowujemy pierwszą część na blacie posypanym mąką, smarujemy sosem, posypujemy mozzarellą i świeżą bazylią. Zwijamy w rulon, kroimy na plastry grubości około 2 cm. Plastry kładziemy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i wrzucamy do pieca na 10-12 minut.

Gdy piecze się pierwsza porcja przygotowujemy drugą: rozwałkowujemy ciasto, smarujemy sosem pomidorowym, wykładamy camemberta i rozrzucamy oliwki. Zawijamy, kroimy na plastry dopiero, gdy będzie można je położyć na blasze (jak mamy dwie blachy, to można od razu kłaść, jak jedną – jak ja – trzeba poczekać z krojeniem, aż blacha będzie dostępna).

W międzyczasie przygotowujemy sosy: w jednej miseczce mieszamy śmietanę z sokiem z cytryny, solą i pieprzem. W drugiej pozostałości sosu pomidorowego mieszamy z oregano.

Zjadamy jednego po drugim, maczając w sosach i mrucząc, że dobre.

Po lewej ślimaki z camembertem, po prawej z mozzarellą.

slimak_camemb       slimak_mozarel

Quiche z szynką i pomidorami

Kto jeszcze nie jadł quiche’a (a w wersji spolszczonej, którą będę się posługiwać: kisza, nie mylić z kichą), czyli zwyczajnie – wytrawnej tarty – ten nie wie, co traci. A traci wiele. Różne spody, różne nadzienia, różne dodatki. Opcji jest całe mnóstwo, a łączy je śmietana, jajka i ser, więc jasne jest od początku do końca, że kisz będzie się tutaj pojawiał. Kisz ma wszystkie zalety pizzy, a dodatkowo serwując go gościom wyglądamy dystyngowanie i zupełnie, jakbyśmy umieli gotować. Ot, różnica między kuchnią francuską i włoską.

Ten powstał, bo po robieniu baklawy zostało mi trochę ciasta filo. Nie jestem jego wielką fanką, wolę ciasto kruche albo francuskie (MÓJ BOŻE, poczekajcie, aż dorwę się do ciasta francuskiego. Będziemy wszyscy grubi, ale szczęśliwi. Na nasze szczęście Japończycy już hodują w świniach ludzkie serca do przeszczepiania, jest dla nas nadzieja.), ale przecież się nie zmarnuje! Do dzieła więc.

kisz_pomidor_sur

Dodatki będą dość tradycyjne: szynka, pomidory, rukola. Został mi w lodówce pęczek szczypiorku, więc też go dorzucę, bo doda fajnego cebulowego posmaku.

Kolejny plus robienia kisza – w trakcie robienia nadzienia nie podjadam masy. Bo jest zwyczajnie niedobra na surowo.

 

Kisz leci do pieca niczym przedmioty w „Jak to jest zrobione”. Masa jajeczno-śmietanowa pięknie rośnie. Ciasto filo przypieka (bądź przypala, zależnie od miejsca) się po bokach, szczypiorek pachnie, trawa rośnie, obiad udany.

A więc: przepis!

Kisz z pomidorami i szynką

Porcja obiadowa dla 2 osób lub przekąska dla 4

  • 4 płaty ciasta filo
  • oliwa
  • 4 jajka
  • 400 ml śmietany 22% lub więcej (ważne: musi to być gęsta śmietana, nie śmietanka)
  • 50 g twardego żółtego sera, np. parmezanu (może być grana padano, rubin, pecorino)
  • pęczek szczypiorku
  • 5 plasterków szynki (gotowanej lub wędzonej)
  • 5 pomidorków koktajlowych
  • rukola
  • sól, pieprz

Formę to tarty smarujemy oliwą, wykładamy jeden płat ciasta filo, smarujemy oliwą, wykładamy płat ciasta…aż się skończą płaty. Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Jajka, śmietanę, drobno starty ser (odkładamy na bok jedną łyżkę startego sera) i posiekany szczypiorek mieszamy w misce do połączenia składników, doprawiamy solą i pieprzem. Na dno kisza wykładamy plasterki szynki, wylewamy na to masę. Pomidorki myjemy, kroimy na połówki, układamy w masie. Posypujemy pozostałym startym serem.

Pieczemy 30 minut. Po wyjęciu posypujemy rukolą. Podajemy na gorąco lub na zimno, co się komu podoba.

kisz_szyn_pom

 

Tarta ze śliwkami

i kremową masą mascarpone.

Tak, zrobię to. Zrobię tartę ze śliwkami utopionymi w mascarpone.

Mam śliwki i nie zawaham się ich utopić w serze.

sliwki

 

Prawie wszystko w mojej kuchni jest takie wściekle zielone. Z niewyjaśnionych powodów takie sprzęty są najtańsze. A taki ładny kolor. W ogóle nie obrzydliwy.

W misce robię tradycyjne kruche ciasto, ale zostało mi trochę białego sera, więc dodam do ciasta. Nie wiem, czy to dobry pomysł.

Robię masę serową z mascarpone, śmietany, cukru, jajek i czego tam jeszcze. Wymieszam to wszystko mikserem albo trzepaczką. Albo łyżką. Jednak łyżką. Tą samą łyżką próbuję, czy masa wyszła dobra. Smakuje jak chmurka i miłość, chyba wyszła.

Resztkami sił woli powstrzymuję się od dalszego próbowania masy. Odstawiam ją daleko od siebie, żeby nie kusiła. Myję śliwki i kroję na pół usuwając pestki. Przy czwartej śliwce próbuję, czy masa nadal jest dobra.

Nadal dobra.

Nagrzewam piekarnik, wykładam ciasto do tarty. W międzyczasie próbuję, czy masa nadal jest dobra.  Po 10 minutach pieczenia spodu wyjmuję go z piekarnika i wlewamy masę. Wrzucam do niej śliwki, próbując je w miarę równo ułożyć. Nie wychodzi, masy jest za dużo, mimo że i tak połowę zjadłam. Nic nie szkodzi, będzie dobre.

Na talerzu wygląda to tak:

tarta_sliwki

 

Całkiem, całkiem. Ciasto wyszło mokre i maziste, masa ma po upieczeniu konsystencję budyniu, a po nocy w lodówce przypomina panna cottę. Dobre rozwiązanie, jak nie mamy co zrobić z mascarpone i śliwkami, choć nie powiem, by było to najlepsze ciasto na świecie.

Tak więc: przepis.

Tarta ze śliwkami i mascarpone

Ciasto:

  • 125 g mąki pszennej
  • 4 łyżki cukru
  • 80 g zimnego masła
  • 80 g białego sera twarogowego
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • szczypta soli

Masa:

  • 250 g mascarpone
  • 250 ml śmietany kremówki
  • 2 łyżki cukru pudru
  • 2 jajka

Dodatki:

  • 8 dużych śliwek
  • 3 łyżki płatków migdałowych
  • pół tabliczki białej czekolady
  • 1 łyżka cukru pudru

 

Przygotowanie:

Przesiewamy mąkę do dużej miski, dodajemy cukier i szczyptę soli. Zimne masło kroimy w kostkę i wrzucamy do miski, wkruszamy biały ser. Rozcieramy palcami składniki, aż powstaną okruchy, podobne do chlebowych. Dodajemy łyżkę soku z cytryny. Zagniatamy szybko miękkie ciasto, formujemy kulę, wkładamy ją do foliowego woreczka i wrzucamy do lodówki na 30 minut.

W tym czasie mieszamy w misce wszystkie składniki na masę serową, myjemy śliwki i kroimy na pół usuwając pestki.

Nagrzewamy piekarnik do 200 stopni, wyciągamy schłodzone ciasto z lodówki i szybko rozwałkowujemy na posypanym mąką blacie. Wykładamy ciastem formę do tarty – można ją wysmarować masłem, ale niekoniecznie. Widelcem nakłuwamy dno w kilku miejscach. Wstawiamy pustą tartę na 10 minut do pieca.

Po 10 minutach wyjmujemy podpieczony spód z piekarnika i wlewamy masę, wkładamy pokrojone śliwki.

Pieczemy 15 minut w 200 stopniach, a potem 10 minut w 150 stopniach.

Pod koniec pieczenia szykujemy dodatki: czekoladę i cukier puder rozpuszczamy w kąpieli wodnej (czyli w miseczce ustawionej na garnku z gotującą się wodą). Powinna wyjść płynna polewa. Jeśli nie wychodzi, dodajemy łyżkę lub dwie mleka lub śmietanki. Polewamy wyjęte z pieca ciasto. Posypujemy migdałami.

Czekamy z niecierpliwością, aż ostygnie. Albo i nie.

tarta_sliwki_cala

Pizza hiszpańska

Dobra pizza jest dobra z dwóch powodów: jest dobra i jest pizzą.

Zrobienie dobrej pizzy nie jest trudne. Trzeba się tylko siłą powstrzymać od wrzucenia na ciasto miliarda składników. Dobra pizza nie zawiera wszystkiego, a tylko kilka dobrze dobranych smaków. Dobra pizza – i piszę to wbrew sobie – nie pływa w żółtym serze.

Oczywiście niedobra pizza też jest dobra i na pewno zrobię kiedyś niedobrą pizzę, która będzie składała się w 80% z sera, a w 20% z ciasta i mięsa.

Tymczasem jednak: dobra pizza.

Robiłam pizzę milion razy i wychodziła średnia. Ciężka, polana keczupem.

Nie. To nie jest ta pizza.

Ta pizza wygląda tak:

pizza_hiszp

Jeśli ktoś poleje TĘ pizzę keczupem, to zrobię mu krzywdę.

To jest zbrodnia i herezja, polewać taką pizzę keczupem. Zabraniam. Jak chcesz polać tę pizzę keczupem, to w ogóle idź sobie z tego bloga. Nie chcemy tu ludzi, którzy chcą lać keczup na dobrą pizzę.

Robię więc pizzę.

Ciasto muszę wyrobić w takim wielkim kubku-miarce, bo moja jedyna miska jest akurat w zmywarce.

Zmywarka to wspaniałe urządzenie, które pozwala zaoszczędzić czas. Zaoszczędzony w ten sposób czas można z pożytkiem wykorzystać na przykład na układanie rzeczy w zmywarce lub domywanie talerzy i noży, które zmywarka niedokładnie umyła. Piękne urządzenie, piękne czasy, w których żyjemy.

W czasie, gdy ciasto rośnie zastanawiam się nad sensem życia oraz nad tym, dlaczego nie wyrobiłam ciasta wcześniej, żeby wyrosło. Przecież wiem, że musi wyrosnąć.

To nic, ciasto tam wyrasta, a ja tu piszę. Rozmyślam już o dodatkach. Chyba nie powinnam dodawać pomidorków. A może powinnam?

Rukola czy roszponka?

Zetrzeć na to wszystko trochę parmezanu?

A może w ogóle utopić to w edamskim?

Wyobraźcie sobie 30 deko startego tłustego edamskiego. Jak płynie po pizzy. Warstwa sera grubości ciasta. I kawałki fety w tym wszystkim. I rokpola. Może trochę mozarelli. Na pewno trochę parmezanu.

To nie jest ta pizza. Ta pizza ma być inna. Muszę się kontrolować.

Po 40 minutach wyrastania orientuję się, że trzeba też nagrzać piekarnik. Doskonała okazja, by przygotować resztę składników i przyspieszyć proces.

Nadal nie wiem, czy użyję pomidorków.

pizza_hiszpanska

 

A więc użyłam. Pizza jest boska. Wspaniała. Doskonała. Brak mi słów, została pożarta i na samo wspomnienie zaczynam myśleć o zrobieniu następnej.

Tymczasem jednak: przepis.

 

Pizza hiszpańska

Porcja dla 2 osób

Uwaga: ciasto musi wyrosnąć! Pizzę zaczynamy robić przynajmniej godzinę przed podaniem.

Składniki:

Ciasto:

  • 15 g drożdży świeżych
  • 250 g mąki pszennej
  • 150 ml ciepłej wody
  • łyżeczka cukru
  • łyżeczka soli
  • dwie łyżki oliwy

Sos pomidorowy:

  • puszka pomidorów (krojonych lub obranych)
  • łyżeczka suszonego oregano
  • sól i pieprz
  • łyżeczka cukru
  • dwie łyżki octu balsamicznego
  • opcjonalnie: łyżeczka sosu Worcestershire i łyżka sosu sojowego

Dodatki:

  • 4 plasterki szynki parmeńskiej/serrano/innej suszonej surowej (uwaga na szwarcwaldzką, jest strasznie słona)
  • kulka białej mozzarelli
  • 10 czarnych oliwek
  • cztery pomidorki koktajlowe
  • rukola
  • parmezan
  • oliwa

Przygotowanie:

Z drożdży robimy rozczyn: mieszamy je z ciepłą wodą, łyżeczką cukru i łyżką mąki. Odstawiamy na 15 minut do wyrośnięcia. W misce mieszamy mąkę z solą. Dodajemy do tego wyrośnięte drożdże i oliwę.  Wyrabiamy przez 10 minut ręcznie lub mikserem, aż ciasto będzie gładkie i elastyczne. Miskę przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na co najmniej 40 minut do wyrośnięcia.

Po tym czasie nagrzewamy piekarnik do 220 stopni.

Do rondelka wrzucamy wszystkie składniki sosu, gotujemy kilka minut aż lekko zgęstnieje. Jeśli korzystamy z całych pomidorów w puszce, trzeba je rozdrobnić widelcem. Odstawiamy.

Uderzamy pięścią w wyrośnięte ciasto, żeby opadło. Szybko je zagniatamy i rozkładamy na posmarowanej oliwą blaszce (dołączonej do piekarnika, specjalnej na pizzę lub zwykłej ciastowej).

Ciasto smarujemy sosem pomidorowym. Wykładamy plastry szynki, pokrojoną w dość grube plastry mozzarellę, całe oliwki i przekrojone na pół pomidorki. Wstawiamy do piekarnika i pieczemy około 15 minut.

Po wyjęciu posypujemy pizzę rukolą, wiórkami parmezanu i skrapiamy oliwą.

Zjadamy, zanim ktokolwiek dowie się, że zrobiliśmy taką pyszną pizzę.

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

Up ↑