czyli hiszpańskie krokiety z szynką i serem.

Niebo w gębie.

Podawane są zwykle jako tapas, co oznacza, że jest ich zawsze za mało. Bo jak tu w pełni zachwycić się chrupiącą skorupką skrywającą mięciutki, gęsty beszamel i kawałeczki szynki i sera, kiedy kelner przynosi tylko 4, no, góra 6 takich cudeniek? Powinni przynosić to w kubełkach po 30, jak skrzydełka w KFC.

Z tego mojego bólu zrodził się pomysł, by zrobić krokiety w domu. Moje książki o kuchni hiszpańskiej twierdzą zgodnie, że umiejętności robienia croquetas nabiera się od swojej starej babki lub matki Hiszpanki, podpatrując ją w kuchni.

Niestety, nie posiadam aktualnie ani babki, ani matki Hiszpanki, i to się już raczej w moim życiu nie zmieni.

Posiadam natomiast długoletnie doświadczenie w robieniu beszamelu i nieco krótsze, acz równie intensywne doświadczenie w zjadaniu croquetas.

Składniki naszykowane, świeża gałka muszkatołowa jest, bulion jest, oliwa jest, mąka jest.

Bulion jest z kostki – nie oceniajcie mnie źle, rosół to dla mnie bezsmakowa aberracja zupy i nie widzę powodu, by nie skorzystać z dostępnej na każdej półce sklepowej chemii, doskonale zastępującej żółtą, bezsmakową aberrację.

Za to gałka jest świeża, nowa, pachnąca. Gałka muszkatołowa to przewspaniała przyprawa. Nic nie może się równać z jej zapachem. Kojarzy mi się odwiecznie z przesolonymi flakami mojej mamy-nie-Hiszpanki i ze zbyt gęstym beszamelem, który zawsze mi wychodzi jakoś sam. Wspaniałość.galka

Coś na kształt beszamelu zrobiło się szybko i bezboleśnie. Ma tylko żółtawy kolor bulionu, co niezbyt mi się podoba, ale takie jest życie i trzeba sobie jakoś radzić. Taca z beszamelem leci do lodówki.

Następnego dnia wesoło przystępuję do formowania krokietów z zastygniętego beszamelu. Spodziewam się, że będzie miło, lekko, łatwo i przyjemnie.

Bogowie, jakże się myliłam.

Co to za potwory wychodzą spod moich palców.

Co to za ponury żart kuchni hiszpańskiej.

Moi nieistniejący nigdy hiszpańscy przodkowie załamują ręce i pukają się w głowy.

Beszamel nie współpracuje. Pokraczne podłużne larwy w niczym nie przypominają pięknych krokiecików.croquetas_szydera

O, jeden mi wyszedł. Może jednak jest nadzieja, chyba nabieram wprawy.

Jednak nie. To był przypadek.

Pogodziłam się z myślą, że usmażę pokraczne larwy zamiast ślicznych, owalnych krokietów. Chyba jednak potrzeba lat podpatrywania w kuchni kogoś, kto umie to robić. Albo wielu prób własnych.

Po usmażeniu wyglądają jakby lepiej! Podajemy je z (bardzo) szybkim sosem aioli – czyli czosnkowym majonezem.

I proszę państwa, sukces! Fanfary! Krokiety się udały. Wyglądają średnio, ale smakują bardzo, bardzo dobrze. Będę je jednak w przyszłości ulepszać, bo posmak rosołu trochę psuje mi przyjemność. A przepis na pewno powtórzę i usprawnię.

Połowę mrożę, drugą połowę wciągniemy wieczorem. Nie lękam się już. Mogę zrobić croquetas de jamon, mogę wszystko!

A zatem: przepis!

Przepis oryginalny pochodzi z książki  Kuchnia hiszpańska i portugalska Elisabeth Luard. Moje proporcje są jednak zmienione, żeby nie robić miliona krokietów od razu i się nie rozczarować, jak za pierwszym razem nie wyjdą.

 

Croquetas de jamon y queso

 Porcja dla 4 osób jako tapas. Uwaga! Danie trzeba zacząć przygotowywać dzień wcześniej.

Składniki:

  • 3 łyżki oliwy
  • 4 łyżki mąki pszennej
  • 300 ml bulionu
  • 4 plasterki szynki serrano pokrojonej w kostkę
  • 10 g dobrego sera startego na grubej tarce
  • pół łyżeczki gałki muszkatołowej
  • sól i pieprz

Panierka:

  • 3 łyżki mąki wymieszanej z solą i pieprzem
  • 2 jajka
  • 4 łyżki bułki tartej
  • oliwa z oliwek do smażenia

Szybki sos aioli:

  • 3 łyżki majonezu
  • sól, pieprz
  • łyżeczka granulowanego czosnku lub jeden duży ząbek przeciśnięty przez praskę

Przygotowanie:

Z oliwy, mąki i bulionu przygotowujemy beszamel. Podgrzewamy oliwę, dodajemy mąkę i smażymy przez minutę, aż się zarumieni. Dolewamy bulion, dokładnie mieszamy, zagotowujemy. Gotujemy przez około 3 minuty, aż mocno zgęstnieje. Dodajemy szynkę, gałkę muszkatołową, sól, pieprz i ser, mieszamy. Całość wylewamy na dość głęboką tacę, tak by warstwa miała około 2 cm grubości, wyrównujemy. Wstawiamy do lodówki na całą noc, żeby zgęstniało.

Następnego dnia nożem dzielimy beszamel na tacy na około 20 krokiecików. Każdy obtaczamy bardzo dokładnie w mące, w rozbełtanym jajku i w bułce tartej. Wstawiamy do lodówki na 2-3 godziny.

Wyjmujemy krokiety z lodówki. Rozgrzewamy oliwę na patelni na około 3 cm głębokości i delikatnie wkładamy krokiety do gorącej oliwy. Oliwa musi być mocno rozgrzana, inaczej krokiety nasiąkną i rozpadną się; nie może być jednak zbyt gorąca, bo panierka popęka i beszamel wypłynie ze środka. Smażymy około 1.5 minuty z jednej strony, ostrożnie obracamy na drugą stronę.

W miseczce mieszamy składniki sosu, podajemy do krokietów.

Nie warto smażyć zbyt wiele krokietów naraz, ponieważ obniży to temperaturę oliwy. 3-4 krokiety to wystarczająco dużo.

Powodzenia!

croquetas

 

Reklamy