i mozzarellą.

Gdzieś kiedyś widziałam w internetach taki pomysł i postanowiłam go odtworzyć. Wszystko to w atmosferze dramatu, ponieważ przy ostatnim cieście na pizzę spaliłam mikser. R.I.P., służyłeś mi dzielnie.

Zagniatanie ciasta drożdżowego bez miksera przypomniało mi, dlaczego kiedyś nie lubiłam drożdżowego. Teraz znowu go nie lubię, bo zepsuło mi mikser. Scena jak z filmu Micheala Baya – zazgrzytało, potem huk i dym. No, dymek. Ale mikser się zepsuł, przegrzał i koniec z nim.

W związku z tym po 15 minutach wyrabiania ciasta mam już muły jak Pudzian i nigdy więcej nie muszę iść na siłownię. Będę miała zakwasy w przedramionach. I dodatkowe zmarszczki od płaczu (wszak zepsuł mi się mikser! MÓJ MIKSER!). Mój Mężczyzna próbuje mnie pocieszać, że niby miksery to się szybko psują, że jak go mam od tych pięciu czy sześciu lat, to już w ogóle powinien odejść w pokoju, że tyle lat na mikser to dużo.

Widać od razu, kto w rodzinie gotował. Bo jakby on gotował, to by wiedział, że w każdym polskim domu, z którego wyszły już dorosłe dzieci jest na wyposażeniu: a) maszynka do mielenia mięsa, która była świadkiem pocałunku Gierka z Breżniewem, b) tępy nóż do krojenia wszystkiego, który jest najlepszy i nie wolno go wymienić, oraz c) kupiony w Peweksie mikser Zelmer Predom (w moim rodzinnym domu w stylowym kolorze wyblakniętego fioletu). Te trzy artefakty nigdy się nie psują i nigdy się ich nie wyrzuca ani nie wymienia.

Z tego powodu wszystkie dziewczynki w Polsce myślą, że miksery są nieśmiertelne, a maszynkę do mielenia mięsa kobieta ma w zestawie jak wałeczki tłuszczu na brzuchu. NA PEWNO jednak tych rzeczy NIE kupuje się w sklepie. One po prostu są. Pojawiają się w naszym życiu i towarzyszą nam. Nasi przyjaciele. Mój biedny mikser…chlebek2

Czas otrzeć łzy i upiec chlebek. Żeby to zrobić potrzebna będzie keksówka, której oczywiście nie mam. Miałam kupić taką aluminiową, ale zapomniałam. W związku z tym chlebek zostanie upieczony w małym naczyniu żaroodpornym.

Iiii…jest pyszny. Jest niesamowicie pyszny! Szok. Pochłaniamy go całego, łącząc z różnymi pysznościami podanymi w formie deski serów. Spróbujcie koniecznie!

Zatem: przepis!

Chlebek drożdżowy z pesto i mozzarellą

Porcja  dla 2 łasuchów albo 4 normalnych ludzi

Ciasto:

  • 350 g mąki
  • 250 ml ciepłej wody
  • 30 g drożdży
  • pół łyżeczki soli
  • łyżka cukru

Dodatki:

  • słoiczek zielonego pesto
  • kulka białej mozzarelli
  • oliwa do wysmarowania naczynka

Opcjonalnie:

dodatki na desce serów: camdeska1embert, grana padano, ser wędzony, rukola, pomidorki koktajlowe, czarne oliwki, orzechy włoskie, świeża bazylia, salami, słony ser rumuński, ser górski rumuński

Przygotowanie:

Rozcieramy w niedużym naczynku drożdże z cukrem. Podgrzewamy wodę, zalewamy pracujące drożdże, dodajemy dwie łyżki mąki, mieszamy i odstawiamy na 15 minut w ciepłe miejsce pod przykryciem. Do dużej miski przesiewamy mąkę, mieszamy z solą. Dodchlebek_1ajemy rozczyn, mieszamy dokładnie i wyrabiamy, aż ciasto zrobi się gładkie i elastyczne, będzie odchodziło od ścianek miski i ręki (lub mieszadła miksera). W razie potrzeby można podsypać trochę mąki.

Odstawiamy ciasto na godzinę w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.

Po tym czasie nagrzewamy piekarnik do 180 stopni. Zagniatamy szybko ciasto, rozwałkowujemy na blacie na grubość około 0.5 cm. Smarujemy je dokładnie pesto, posypujemy startą mozzarellą. Dzielimy nożem na w miarę równe prostokąty, jak na zdjęciu. Każdy prostokąt składamy na pół, układamy ciasno obok siebie w wysmarowanym oliwą naczyniu żaroodpornym.

Pieczemy 25-30 minut, podajemy ciepły z dodatkami do samodzielnego skomponowania przekąski.

 

chlebek_3

Reklamy