Szukaj

Cztowiek Ser

Czy wszystko jest lepsze, jeśli dodać do tego ser?

Miesiąc

Listopad 2014

Targ Pietruszkowy

w Krakowie!

Człowiek Ser lubi dobre i lokalne produkty, a jeśli są w dodatku ekologiczne, to cieszy się tym bardziej. Aktualnie Człowiek Ser przebywa w Krakowie, gdzie nawiedza różne restauracje, bary, knajpy, targi, sklepy i stragany w poszukiwaniu dobrych produktów i dobrego jedzenia. Łatwo nie jest, ale zdarzają się takie perełki jak Targ Pietruszkowy na Podgórzu.

Czym jest Targ Pietruszkowy? Jest targiem. Odbywa się ten targ w soboty, trwa od godziny 8 rano do mniej więcej 13 – bo wtedy już chyba nikt nic nie ma na swoich stoiskach. Wystawców jest wielu i są różnorodni. Kupić można ekologiczne warzywa, pyszne sery, mięso, wędliny, pierogi, ekologiczne soki, świeży chleb, owoce z Sycylii, mąkę bez żadnych dodatków, słowem – samo dobro.

Ostatnio cieszyłam się, bo w jakimś sklepie ekologicznym udało mi się kupić mąkę gryczaną bez dodatków za niecałe 10 zł. Na Targu dostaniemy taką mąkę za złotych 4 i w dodatku będzie to autentyczna zmielona gryka, a nie jakieś wynalazki. Marchew jest marchwiowa, kaszanka wspaniała, sok prawdziwie z jabłek, a nie „jabłkowy”. Co tu dużo gadać – wszystkim polecam wybranie się na Targ, ale ostrzegam: trzeba pójść wcześnie. Kolejki ciągną się przez całe sale (gdyż na zimę Targ przeniósł się pod ziemię), a jak przyszłam o 11, to połowa wystawców nie miała już co sprzedawać. Następnym razem idę na ósmą! I to nic, że sobota. Warto nawet w sobotę.

A oto moje zdobycze z soboty:

pietruszkowy_1

Reklamy

Farfalle z pieczarkami

i sosem z gorgonzoli.

Pleśniowy serze, znów się spotykamy! Spotykamy się w towarzystwie pieczarek, gdyż jest to towarzystwo godne i urokliwe.

Ostatnio zapomniałam dodać soli do wody na makaron. Tym razem – pamiętając poprzedni przypadek – sypnęłam nieco zbyt szczodrze… Jeśli na dnie Twojego garnka jest warstwa soli, to wiedz, że coś się dzieje (konkretnie dodałeś/łaś za dużo soli). Tak więc ekspresowo wymieniam wodę na makaron, podczas gdy serowo-pieczarkowy sos dochodzi sobie powolutku na małym ogniu…sos_pieczarki

Przedtem jednak trzeba usmażyć pieczarki. Gdzieś słyszałam coś takiego, że pieczarek nie można „stłaczać”. W ogóle jest to dziwne słowo i koncepcja mi nieznana. Że niby pieczarki będą lepsze, jak będziemy smażyć po cztery plasterki, a nie całe garście naraz.

W ogóle w to nie wierzę. Faktem jednak jest, że nie należy pieczarek solić przed podsmażeniem, bo wycieknie z nich woda i zamiast się smażyć, będą się dusić. Sól dodajemy więc na sam koniec.

Tylko popatrzcie na ten sos. Pieczarki, kwaśna śmietana, ser. Czy można chcieć więcej? Czy w ogóle trzeba?

Odpowiedzi na te dramatyczne i retoryczne pytania udzieli nam przepis!

Farfalle z pieczarkami

Porcja dla dwóch osób

Składniki:

  • 150 g makaronu farfalle kolorowego
  • 10 małych pieczarek
  • 40 g sera gorgonzola
  • łyżka oliwy
  • 50 ml kwaśnej śmietany 12%
  • świeżo mielony pieprz i sól
  • kilka listków rukoli

Przygotowanie:

Nastawiamy osoloną wodę na makaron. Pieczarki myjemy, kroimy na dość grube plasterki. W głębszej patelni rozgrzewamy oliwę, dodajemy pieczarki i smażymy na większym ogniu około 4 minut, aż zmiękną i zarumienią się. Dodajemy śmietanę i pokrojony ser, odrobinę soli i pieprzu, mieszamy i na małym ogniu gotujemy, aż ser się rozpuści, a wszystkie składniki połączą.

Makaron gotujemy al dente, odcedzamy, przekładamy z powrotem do garnka. Dodajemy sos, mieszamy dokładnie, dodatkowo oprószając świeżo mielonym czarnym pieprzem.

Wykładamy na talerze i dekorujemy listkami rukoli.

 

farfocle_z_pieczarkami

 

 

Spaghetti z parmezanem

i tyle.

spaghetti_parmezan

 

W chwilach takich, jak ta – to znaczy w chwilach, gdy jest mokro, ciemno, zimno, a wszędzie wokół zaczyna padać śnieg, nie pozostaje nam nic innego, niż zjeść dobre kluski. Tylko kluski mogą nas uratować w takich momentach. Kluski i dobra książka lub dobry film.

W temacie dobrych książek (nieodłącznie związanych z gotowaniem i życiem-pod-kocem-które-zamierzam-prowadzić-aż-do-kwietnia), polecam serdecznie książkę Pavola Rankova „Zdarzyło się pierwszego września (albo kiedy indziej)” – świetna pozycja, zwłaszcza jeśli ktoś choć odrobinę interesuje się naszymi sąsiadami na południu. Ja się interesuję, bo wynaleźli palinkę, gulasz i knedle (różni sąsiedzi, ale wszyscy z południa), a jak ktoś wynalazł palinkę, gulasz i knedle, to z definicji zasługuje na moje zainteresowanie.

Tymczasem jednak kluski dużo bardziej z południa, konkretnie z Włoch. Jest to jedno z takich dań podstawowych – jak pizza margherita, jak spaghetti carbonara, jak risotto z samym szafranem, tak spaghetti z parmezanem dostępne jest wszędzie i wszędzie smakuje inaczej. Wynika to z tego, że potrzebujemy do niego tak naprawdę jedynie dobrego makaronu, dobrego parmezanu, dobrego masła i dobrego pieprzu. Jeśli choć jeden składnik jest średni, to całe danie wychodzi średnie. Warto więc zainwestować tym razem w jakość i nie kupować sera w Lidlu, tylko gdzieś, gdzie istnieje choć cień szansy, że ser faktycznie widział Parmę.

Nie ma więc co się rozwodzić: przepis!

Spaghetti z parmezanem

Porcja dla dwóch osób

Składniki:

  • 150 g makaronu spaghetti
  • 50 g parmezanu
  • 2 czubate łyżki masła
  • świeżo mielony pieprz
  • pół łyżki pietruszki

Przygotowanie:

Nastawiamy osoloną wodę na makaron. W czasie, gdy się gotuje, ścieramy parmezan na tarce o małych oczkach. Do gotującej się wody wrzucamy makaron i gotujemy al dente. Na 2 minuty przed końcem gotowania w małym rondelku rozpuszczamy masło, smażymy chwilkę aż się zezłoci (ale nie do koloru brązowego i nie do przypalenia!). Odcedzamy makaron, zachowując pół szklanki wody z gotowania. Makaron przekładamy z powrotem do garnka, wlewamy masło, dodajemy starty parmezan, zachowując łyżkę sera na dekorację. Całość mieszamy do połączenia składników i powstania gęstego sosu. Jeśli makaron jest za suchy, dodajemy odrobinę wody z gotowania i mieszamy do uzyskania ładnej, kleistej konsystencji.

Wykładamy na talerze, obficie posypujemy świeżo zmielonym pieprzem, posypujemy resztką sera. Można do dekoracji posypać odrobiną świeżej lub suszonej natki pietruszki.

Smacznego!

  • spaghetti_parmezan2

Biała pizza

Dobra pizza jest dobra! Nie zawsze jednak musi być pomidorowa i z dużą ilością mięcha. Ta pizza ma biały sos i ser pleśniowy.

Kto mnie zna, ten wie, że wystrzegam się brokuła. Brokuł jest takim złym bratem kalafiora, wrednym i zazdrosnym o to, że kalafior nie pachnie brzydko. W ogóle mam takie prymitywne przeczucie, że jak coś jest zielone, to próbuje mnie otruć. Bardzo głęboko zakorzenione, podświadome wrażenie, że brokuł chce mnie zabić.

Bardzo długo uważałam też, że brokuł na pizzy to zbrodnia, bo pizza powinna być niezdrowa. Później okazało się, że pizza nie musi być niezdrowa, żeby była pyszna, a nawet może zawierać jakieś warzywa. Preferowanie jednak zawsze mniej warzyw niż sera.

Objedliśmy się tą pizzą niezmiernie, a później leżeliśmy dwie godziny oglądając „Przyjaciół”… Pasuje do tego doskonale.

Zatem: przepis!

biala_pizza_przed

Składniki:

  • spód pizzy z przepisu na pizzę hiszpańską
  • 8 plastrów salami włoskiego
  • 6 kawałków suszonych pomidorów
  • kilkanaście różyczek brokuła
  • 1 żółtko
  • 50 ml kwaśnej śmietany
  • pół camemberta
  • 50 g żółtego sera
  • pół ząbka czosnku

Przygotowanie:

Ciasto przygotowujemy według przepisu.

Mieszamy śmietanę, żółtko, starty na drobnej tarce czosnek i połowę startego żółtego sera. Brokuła gotujemy na parze lub wrzucamy na wrzątek i gotujemy przez 8 minut. Pomidory kroimy w paseczki, camemberta w plastry.

Na wyrośnięte i wyłożone na blachę ciasto wykładamy sos śmietanowy, na to wykładamy salami, brokuła, suszone pomidory i camemberta. Posypujemy resztą żółtego sera.

Pieczemy 17 minut w 200 stopniach.

biala_pizza_po

 

Słony sernik

tak naprawdę, to nie.

Miał być zupełnie inny, z przepisu i w ogóle, ale ostatecznie kupiłam inne produkty i postanowiłam zrobić własny. Ten sernik wpisuje się w nurt tak zwanych serników dekadenckich, czyli słono-słodkich.

Nie jest to tak naprawdę całkiem słony sernik, a było mi dane takiego sernika spróbować. Jakiś czas temu przywiozłam z Rumunii pół kilo (nie przesadzam, pół kilo zważone i zapakowane) białego sera, który trzymany jest przez 40 dni i nocy w solance zrobionej z łez zdradzonych kobiet (nieprawda, wymyślam, ale jest słony jak nie wiem co!). Otóż tam z takiego sera robi się sernik. Ze słonym nadzieniem. Normalnie kruche ciasto na dole, kruche ciasto na górze, posypane cukrem pudrem. A w środku – ser tak słony, że wykrzywia twarz. Coś niesamowitego. Być może kiedyś zrobię taki sernik i zaserwuję swoim najgorszym wrogom, razem z salmiakami (czyli słoną lukrecją w krajów na północ od naszego). Jeśli to czytacie i częstowałam Was kiedyś salmiakami, to wydało się, nie lubię Was.sernik_kawal

(Niekontrolowany strumień świadomości: tak naprawdę salmiakami poczęstowałam tylko moją rodzinę, bo nie mam arcywrogów, choć bym chciała, bo to by znaczyło, że jestem trochę superbohaterką, bo tylko superbohaterowie mają arcywrogów.)

Tymczasem mój sernik się piecze, za chwilę będę musiała mu zmniejszyć temperaturę, żeby się wesoło ściął.

Dobra, trochę przegapiłam sytuację, gapiąc się na koty w Internecie, sernik się trochę przypalił. NIC NIE SZKODZI, sytuacja opanowana, PACJENT STABILNY. Szczerze mówiąc, to sernik u mojej Mamy zawsze był trochę przypalony i jak jem sernik bez tego lekkiego posmaku węgla, to nawet mi tak nie smakuje.

Dlatego też: przepis!

Słony sernik

Składniki na masę serową:

Składniki trzeba wyjąć wcześniej z lodówki

  • 600 g serka do sernika (takiego z kubełka)
  • 250 g serka kremowego naturalnego (cream cheese)
  • 4 żółtka
  • 1 jajko
  • 50 g cukru pudru
  • 1 opakowanie cukru wanilinowego

Składniki na spód:

  • 220 g ciasteczek owsianych z czekoladą
  • 2 czubate łyżki masła orzechowego z kakao

Składniki na karmel:

  • pół szklanki cukru
  • 3 łyżki wody
  • 1/3 szklanki śmietanki kremówki
  • sól gruboziarnista

Dodatki:

  • garść solonych orzeszków ziemnych

Przygotowanie:

Kruszymy ciasteczka owsiane i mieszamy z masłem orzechowym z kakao (np. z Lidla lub domową mieszanką 2 łyżek masła orzechowego, łyżki cukru pudru i łyżki kakao). Wykładamy dno tortownicy papierem do pieczenia, zakładamy obręcz, dno pokrywamy ciasteczkową masą. Wstawiamy do lodówki na pół godziny.

W tym czasie mieszamy w misce mikserem wszystkie składniki masy serowej – oba serki, dodajemy po jednym żółtku, jajko, a na koniec cukier i cukier waniliowy.

Nagrzewamy piekarnik do 175 stopni. Wylewamy masę na ciasteczkowy spód i pieczemy sernik 20 minut w 175 stopniach. Po tym czasie zmniejszamy temperaturę do 150 stopni i pieczemy jeszcze 60 minut. Pilnujemy, czy góra sernika się nie przypala. Jeśli tak się dzieje, przykrywamy sernik folią aluminiową.

Karmel:

Po wyjęciu sernika z piekarnika ostudzamy go i przygotowujemy karmel. Do garnuszka wsypujemy cukier i wlewamy wodę, całość mieszamy dokładnie i na średnim ogniu rozpuszczamy cały cukier. Gdy się rozpuści przestajemy mieszać i gotujemy na niedużym ogniu przez około 5 minut, aż całość się zbrązowi. Nie mieszamy ani razu w tym czasie. Jeśli karmel w jednym miejscu brązowi się bardziej, niż w innym, możemy dostosować ogień lub przesuwać garnuszek tak, by cukier karmelizował się równo.

Gdy już cały cukier się zbrązowi, zdejmujemy garnek z ognia i szybko wlewamy do niego śmietankę. Będzie strzelać i pryskać! Natychmiast zaczynamy mieszać i ustawiamy garnek na średnim ogniu, ciągle mieszając. Rozpuszczamy w ten sposób twardy karmel. Sos należy zagotować, dodać szczyptę gruboziarnistej soli i ostudzić.

Ostudzonym sosem polewamy sernik. Całość posypujemy orzeszkami ziemnymi.

sernik

Quiche z łososiem i fetą

na kruchym, cytrynowym spodzie.

Niebo w gębie, proszę państwa.

Kisze są wspaniałością, to wiadomo nie od dziś. Ten kisz jest przewspaniały z dwóch względów:

1) kruche cytrynowe ciasto fantastyczne współgra z łososiem

2) masa ze śmietany, mleka i fety jest kremowa i serowa, a czego chcieć więcej.

Przygotowanie zaczynamy od błyskawicznego ciasta kruchego.

Kruche zanim stanie się kruche jest klejące, ponieważ – nie oszukujmy się – w dużej mierze składa się z masła. Dlatego też tak ważne jest przy wstępnym pieczeniu kisza czy tarty, by ciasto było zimne, a piekarnik mocno nagrzany. Łatwo sobie wyobrazić, dlaczego: ciasto ma w sobie pół kilo zimnego masła. Jeśli wstawimy je do średnio nagrzanego pieca, masło zacznie się rozpuszczać, zanim ciasto zacznie się piec. W efekcie piękna tarta zsuwa się dramatycznie po bokach foremki, a brzegi wyglądają jak kartoflane gnomy. Jeśli piekarnik jest mocno nagrzany, to ciasto ścina się i przypieka zanim masło zdąży się rozpuścić. Teraz już znacie tajemnicę pieczenia spodu z kruchego ciasta. Jak teściowa Was spyta, jak Wam się to udaje, uśmiechnijcie się tajemniczo i powiedzcie, że to po prostu samo tak wychodzi. Ha!

tarta_losos

Po przygotowaniu ciasta zostaje nam połówka cytryny, można ją później podać na talerzu jako przybranie, lub można (tak jak ja) zjeść ją, bo jest dobra i chroni od szkorbutu (a nigdy nie wiadomo, kiedy szkorbut ponownie stanie się realnym problemem. MOŻE ZARAZ. Może nigdy. Kto wie, warto więc jeść cytryny.)

Jest jeszcze jeden problem z kruchym – trzeba je rozwałkować po tym leżeniu w lodówce. Matko kochana. Boję się, że złamię sobie wałek. Ale może nie, może jakoś dam radę.

Po 10 minutach się udało. Prawdopodobnie zwichnęłam sobie bark, ale ciasto ma równą grubość, więc było warto.

Kisz ten podajemy na ciepło, ale bardzo dobrze odgrzewa się go w piekarniku lub mikrofalówce.

Przepis oryginalny pochodzi z książki Quiche Donatelli Neri, którą serdecznie polecam wszystkim miłośnikom wytrawnej tarty!

Quiche z łososiem i fetą

Porcja dla 4 osób na przekąskę lub 2 na obiad

Składniki:

Ciasto:

  • 125 g zimnego masła
  • 225 g mąki pszennej
  • sok z połowy cytryny
  • 2-6 łyżek wody

Nadzienie:

  • 3 duże jajka
  • 200 ml mleka
  • 250 ml śmietany 18%
  • łyżka posiekanej mięty
  • 3 łyżki posiekanego koperku
  • łyżeczka musztardy francuskiej (ziarnistej)
  • 150 g wędzonego łososia (w plastrach lub w kawałku)
  • 120 g pokruszonej fety
  • pieprz

Przygotowanie:

Przesiewamy mąkę do miski, dodajemy pokrojone na kawałki zimne masło i rozrabiamy w palcach, aż powstanie coś na kształt okruchów chleba. Dodajemy sok z cytryny, zagniatamy szybko, w razie potrzeby dodajemy po jednej łyżce wody. Formujemy kulę i wrzucamy ciasto do lodówki na co najmniej pół godziny.

Po tym czasie rozwałkowujemy ciasto na grubość ok. 0.5 cm, wykładamy nim ceramiczną formę do tarty. Zalepiamy dziury, nakłuwamy spód widelcem w kilku miejscach i wstawiamy do lodówki na czas nagrzania piekarnika.

Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni. W tym czasie mieszamy w misce jajka, mleko, śmietanę, miętę, koperek, musztardę i fetę, doprawiamy pieprzem.

Podpiekamy spód tarty z obciążeniem przez 10 minut (przykrywamy papierem do pieczenia i obciążamy fasolą, kulkami ceramicznymi), a potem 5 minut bez obciążenia. Wyjmujemy z pieca i obniżamy temperaturę do 180 stopni. Wykładamy na podpieczony spód plastry lub kawałki łososia, zalewamy masą jajeczno-śmietanowo-serową. Pieczemy 35 minut w 180 stopniach, aż się ładnie zrumieni. Po wyjęciu czekamy 5 minut przed pokrojeniem, żeby kisz nieco przestygł i lepiej się kroił.

Smacznego!

kisz_losos

 

Zapiekanka makaronowa z groszkiem

szynką szwarcwaldzką, suszonymi pomidorami i migdałami.

Najlepsze jedzenie to jedzenie z resztek jedzenia. Nie dość, że jest pyszne, to jeszcze sprawia, że dobrze się ze sobą czujemy – że niby jesteśmy tacy gospodarni, nic się nie marnuje i w ogóle. Trochę w tym prawdy jest, dlatego warto spojrzeć na resztki sera czy szynzapiekanka1ki pod kątem „co do tego dodać, żeby było pyszne?” (zazwyczaj odpowiedź brzmi: suszone pomidory).

Z tego kąta właśnie spojrzałam na swoją lodówkę i zrobiłam super ekstra zapiekankę makaronową. Polecam ją bardzo, bo robi się ją maksymalnie pół godziny, a efekty są świetne.

Cream cheese to wszechstronny serek. Nadaje się zarówno do deserów (np. serników), jak i do zapiekanek i innych takich. Są różne – drogie (Philadephia), średnio drogie (Łaciate), tanie (Twój Smak) i kiepskie (Lidl). Wszystkie nadają się do tej zapiekanki – mają być śmietankowe, kremowe, klejące się, ciągnące się…

Ah, jakie to dobre!

Zapiekanka makaronowa z groszkiem

Składniki:

  • 150 g makaronu
  • 4 plasterki szynki szwarcwaldzkiej
  • 50 g dowolnej szynki
  • 3/4 opakowania serka cream cheese
  • 20 g dobrego, żółtego sera
  • puszka groszku
  • 2 łyżki płatków migdałów
  • 8 kawałków suszonych pomidorów
  • łyżka oliwy

Przygotowanie:

Nastawiamy wodę na makaron. Obie szynki kroimy w paseczki, podobnie pomidory. Na niedużej, głębokiej patelni rozgrzewamy łyżkę oliwy. Wrzucamy szynki i smażymy przez chwilę, dodajemy suszone pomidory, a po minucie groszek. Smażymy razem trzy minuty, dodajemy dwie łyżki oliwy ze słoiczka z pomidorami.

Gotujemy makaron al dente w osolonej wodzie. W dużej misce mieszamy ugotowany makaron, mieszankę z patelni, serek cream cheese i starty żółty ser. Przekładamy całość do naczynia żaroodpornego, posypujemy wierzch migdałami. Pieczemy w 200 stopniach przez 20 minut.

Zajadamy, póki gorące!

 

zapiekanka1_1

Tost z jajkiem sadzonym

plasterkiem szynki, serem i sosem czosnkowym.

Pyszny i bardzo szybki sposób na dobry początek dnia (albo na przekąskę w środku nocy, dlatego zdjęcie takie ciemne). Wegetarianie mogą z powodzeniem zrezygnować z szynki. Ci, którzy nie jedzą glutenu, ucieszą się, bo biały chlebek bezglutenowy dobrze się sprawdzi w roli tosta. Weganie niestety się nie pożywią, bo jajko gra tu pierwsze skrzypce, nic się nie da zrobić.

Danie przygotowuje się bardzo szybko, tylko trzeba nabrać wprawy i dobrze wszystko zaplanować. Inaczej coś będzie zimne. Dlatego przygotowujemy najpierw wszystkie składniki, a dopiero potem zabieramy się za robotę.

Najtrudniejsze w tym wszystkim jest posadzenie jajka, co znaczy, że cała potrawa jest banalnie prosta. Gdybyż jednak ktoś nigdy w życiu nie robił jajka sadzonego, to oto jak przebiega proces:

1) nagrzewamy patelnię, najlepiej nieprzywierającą.

2) sadzamy jajko. SADZAMY. Nie wbijamy z odległości metra, nie rzucamy nim przez pół kuchni, bo wiadomo, że się rozleje. Patelnia nie będzie pryskać, bo nic na niej nie ma, więc i nie ma co na niej pryskać. Nie dotykamy jej też paluchami, bo i po co, więc nie ma się co bać oparzenia. Innymi słowy – pukamy nożem w środek skorupki jajka, jajko przenosimy nad patelnię i z wysokości około 3 cm delikatnie wylewamy na patelnię.

3) pozwalamy jajku się usmażyć. I nie ma po co tam dłubać, sprawdzać, czy dobre. Dajcie mu chwilę. Jeśli myślicie, że się przypala, to zmniejszcie ogień pod patelnią, ale NIE DŁUBCIE W TYM JAJKU. Jak białko zrobi się nieprzezroczyste, a żółtko będzie ładnie błyszczące, jajko się usmażyło. Nie sprawdzajcie od spodu, czy się usmażyło. Zaufajcie sobie, zaufajcie jajku.

4) zsuwamy jajko sadzone na tosta. Włala.

Najtrudniejszy element tego banalnie prostego dania został omówiony.

Teraz pozostał już tylko: przepis!

Tost z jajkiem sadzonym

Składniki:

Porcja dla 2 osób

  • 2 jajka
  • 2 kromki chleba tostowego
  • 2 plasterki szynki parmeńskiej
  • 2 łyżki startego żółtego sera
  • 1 łyżka majonezu + 1 łyżka jogurtu naturalnego
  • pół łyżeczki czosnku granulowanego
  • sól, pieprz
  • łyżka posiekanego szczypiorku
  • pół czerwonej cebuli, drobno posiekanej
  • łyżka oliwy

Przygotowanie:

Rozgrzewamy nieprzywierającą patelnię, sadzamy jajka. W czasie, gdy się smażą, wsadzamy tosty do tostera lub grillujemy je na patelni grillowej przez 2 minuty z każdej strony. Rozgrzewamy drugą suchą patelnię, podsmażamy na dużym ogniu plasterki szynki po pół minuty z każdej strony. Zdejmujemy szynkę, wlewamy łyżkę oliwy, wrzucamy na nią czerwoną cebulę. Smażymy ją przez minutę aż się zeszkli.

Wyjmujemy tosty, kładziemy na każdy plasterek szynki. W miseczce mieszamy jogurt, majonez i czosnek granulowany. Zsuwamy z patelni po jednym jajku sadzonym na każdego tosta, skrapiamy sosem czosnkowym, posypujemy podsmażoną czerwoną cebulą, szczypiorkiem i startym żółtym serem. Oprószamy świeżo zmieloną solą i pieprzem.

Podajemy natychmiast, oferując nóż i widelec (choć mój Luby czasem zjada tego tosta bez sztućców, bo ma większą rękę i szerszy rozstaw paszczy). Smacznego!

 

  • tost_jajko

Tagliatelle z sosem pomidorowym

i dużą ilością mięsa.

Wegetarianie proszeni są o podłączenie butli tlenowej przed przystąpieniem do czytania tego posta. Może się okazać, że nie wytrzymacie samej myśli stężenia mięsa w sosie. W trosce o Wasze zdrowie uprzedzam, że będzie mięsnie.

W Lidlu był tydzień włoski, co zainspirowało mnie do stworzenia mocno pomidorowego sosu. Sos miał być kremowy, słodko-pomidorowy, z wyraźnymi smakiem mięsa (bo mam w domu mięsarianina, a to trzeba uszanować). Do sosu dodamy porządną łyżkę mascarpone, dzięki czemu będzie kremowy i nie za kwaśny.

Sos powstaje szybko i przyjemnie, podjadam łyżką mascarpone i liczę w myślach, ile taka łyżka ma milionów kalorii. Żadnych wyrzutów sumienia.

Zagotowała się woda, wrzucam makaron. Po kilku minutach próbuję makaronu – nie no, za twardy. W ogóle jakiś dziwny, dam mu jeszcze chwilę.

Minutę później – już nie za twardy, ale nadal jakiś dziwny.

Olśnienie.

Nie posoliłam wody na makaron. Dorzucam sól, udaję, że nic się nie stało, gotuję jeszcze chwilę, zjadam kolejną łyżkę mascarpone. Wymieszam to wszystko z sosem i nikt się nie dowie…

Tymczasem, w tajemnicy: przepis.

Tagliatelle z sosem pomidorowym

Porcja dla dwóch osób

Składniki:

  • 150 g makaronu tagliatelle
  • 200 g mielonego mięsa wieprzowego
  • 50 g dobrego salami
  • 2 plasterki szynki serrano
  • 300 ml passaty pomidorowej
  • łyżeczka suszonego oregano
  • pół łyżeczki szałwii suszonej
  • 5 kropel sosu tabasco
  • 6 czarnych oliwek
  • łyżka serka mascarpone
  • łyżka oliwy
  • 10 g parmezanu

Przygotowanie:

Rozgrzewamy na patelni łyżkę oliwy, wrzucamy mięso mielone, po minucie smażenia dodajemy pokrojone w kosteczkę salami i smażymy jeszcze przez 4 minuty, aż wszystko się zrumieni.

Nastawiamy wodę na makaron, nie zapominamy jej posolić. Gdy woda się zagotuje wrzucamy do niej makaron i gotujemy al dente.

Na patelnię do mięsa dodajemy passatę, oregano, szałwię i sos tabasco. Dusimy razem pod przykryciem w czasie, gdy gotuje się makaron. Na osobnej suchej patelni podsmażamy przez pół minuty plasterki szynki serrano z jednej i z drugiej strony. Zdejmujemy z patelni, kroimy na cztery części.

Ugotowany makaron odcedzamy, wkładamy z powrotem do garnka. Dodajemy łyżkę serka mascarpone i sos z patelni, dokładnie mieszamy do połączenia składników. Wykładamy na talerze, na każdą porcję kładziemy kawałki szynki. Całość posypujemy przekrojonymi na pół oliwkami i wiórkami parmezanu.

 

taglia_mieso

Blog na WordPress.com.

Up ↑