Szukaj

Cztowiek Ser

Czy wszystko jest lepsze, jeśli dodać do tego ser?

Miesiąc

Grudzień 2014

Gryczane naleśniki z duszonym porem

szynką i serem!

Naleśniki gryczane są super. Mają lekko orzechowy posmak, smaży się je bez tłuszczu, są elastyczne i ładnie wyglądają. Można je napakować różnymi farszami i brzmieć wielce dystyngowanie, bo jednak „naleśnik z porem” nie brzmi tak dobrze jak „gryczany naleśnik z porem”. Ten drugi ma w sobie jakąś elegancję, jakąś moc. Nie ma natomiast w sobie glutenu.

Przepisów na naleśniki gryczane jest w internetach miliony, ja nie mogłam się na żaden zdecydować, więc ostatecznie wymyśliłam własny na bazie tego, co robią inni. Wymieszałam wszystko, odstawiłam na pół godziny i smażę.

Rozgrzewam patelnię (mam taką specjalną, do naleśników, kupiłam kiedyś z jakąś mąką w promocji).

Wylewam pierwszą chochelkę ciasta.

Niecierpliwię się.

Niecierpliwię się.

Zaczynam za wcześnie dłubać w naleśniku, patelnia była za mało rozgrzana, jednym słowem, wyszło mi to:

nalesnik_spalony

 

Cóż, pierwszy naleśnik (w tym wypadku również patelnia) zawsze na straty. Ale nic to! Rozgrzewam drugą patelnię, tym razem porządnie. Naleśniki smażą się jak złoto! Jeszcze tylko farsz i starty żółty ser, zapieczemy to wszystko razem… Palce lizać!nalesniki_farsz

Z podanych składników wychodzi 11 naleśników (w tym jeden zepsuty). Składniki podane na farsz wypełnią 5 naleśników.

Co tu dużo gadać: przepis!

 

Gryczane naleśniki z duszonym porem

Porcja dla 2 osób – 5 naleśników, drugie 5 zostanie

Składniki:

Naleśniki:

  • 1 szklanka (250 ml) mąki gryczanej
  • 1/3 szklanki mąki ziemniaczanej
  • 1 jajko
  • 1 i 1/2 szklanki zimnej wody
  • pół łyżeczki soli

Farsz i dodatki:

  • 100 g pora
  • 90 g szynki
  • łyżka oliwy
  • 3 czubate łyżki kwaśnej śmietany 18%
  • 30 g żółtego sera (np. pecorino)
  • sól, pieprz

 Przygotowanie:

Mieszamy w misce wszystkie składniki ciasta na naleśniki, miskę przykrywamy ściereczką i odstawiamy na co najmniej pół godziny (ciasto zmieni konsystencję).

Kroimy pora na piórka a szynkę w kosteczkę. Rozgrzewamy na patelni łyżkę oliwy. Podsmażamy pora, aż się zeszkli, około 4 minuty. Dodajemy szynkę, sól, pieprz i śmietanę. Dusimy pod przykryciem przez 10 minut, aż por zupełnie zmięknie.

Ciasto na naleśniki mieszamy, jeśli jest za gęste, dodajemy odrobinę wody. Naleśniki smażymy z obu stron na dobrze rozgrzanej, nieprzywierającej patelni – nie ma konieczności smarowania patelni tłuszczem. Naleśniki gryczane smażą się chwilę dłużej niż zwykłe.

Wykładamy na środek naleśnika po 2 czubate łyżki farszu, zawijamy i układamy obok siebie w naczyniu żaroodpornym. Posypujemy żółtym serem, zapiekamy w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni przez 15 minut.

Smacznego!


nalesniki

 

Reklamy

Quinoa z tofu

marchewką i sezamem.

Superszybkie i bardzo fajne danie dla wegetarian i bezglutenowców – wystarczy skorzystać z bezglutenowego sosu sojowego.

Wspaniałym składnikiem wykorzystanym w tym daniu jest pasta miso. Jakiś czas temu kupiłam w sklepie eko wielkie opakowanie 250 g tej pasty i nie mogę się nią nacieszyć. Miso to podstawa misoshiru, czyli tradycyjnej zupy japońskiej, takiego azjatyckiego rosołu. Nadaje się jednak również do wielu innych potraw, nadając im smaku słono-umami. Warto spojrzeć na skład pasty miso – moja składa się wyłącznie z fermentowanej soi, więc jest w porządku, ale kiedyś kupiłam taką, której lista składników była długości napisów końcowych do trzeciej części „Władcy Pierścieni”. Stanowczo za długa.

Tak na marginesie – czym jest smak umami? Przyznam szczerze, że dla mnie jest jeszcze zagadką. To smak wyodrębniony stosunkowo nie dawno, jeszcze jakiś czas temu klasyfikowany jako słony. Rozumiem, że jest w sosie sojowym i w miso. Poniekąd zaczynam go rozpoznawać jako rybno-słono-rosołowy. Tak naprawdę jednak mam wrażenie, że jest takim smakiem-ulepszaczem do innych smaków. W tej funkcji sprawdza się świetnie, zwłaszcza w kuchni azjatyckiej.

To danie to przy okazji moje pierwsze spotkanie z komosą ryżową (są teraz takie modne kasze i inne kulki, kasza bulgur, quinoa, kasza jaglana – powoli je testuję) i zakończone sukcesem – quinoa jest lekko ryżowa, ma fajny posmak i ładnie się prezentuje.

No i tofu. Tofu, tofu. Ser to czy nie ser? Chyba jednak ser, tak się przynajmniej o nim zwykło mówić, więc traktuję go jak ser. Tofu nie ma smaku. Można się ze mną nie zgadzać, można się kłócić, można mi tu wypisywać, że tofu to, tofu tamto – nie. Tofu smaku nie ma, ewentualnie ma bardzo dziwny. To jednak nic nie szkodzi, bo utopione w sosie sojowym, przyprawach i komosie ryżowej tofu zmienia jest w pyszne kosteczki! Zatem – do dzieła!

 

kinoa

Quinoa z tofu

Porcja dla dwóch osób

Składniki:

  • pół opakowania serka tofu
  • 1 średnia marchewka
  • 1/3 szklanki komosy ryżowej (u mnie trzykolorowej)
  • szczypiorek
  • 1 łyżka sosu sojowego
  • 2 łyżki wody
  • 1 łyżka miso
  • łyżka sezamu
  • łyżeczka oleju sezamowego
  • łyżka cukru
  • 1 ząbek czosnku
  • łyżka oleju kokosowego

Przygotowanie:

Zalewamy komosę ryżową szklanką wody, gotujemy pod przykryciem na średnim ogniu przez około 20 minut, do wchłonięcia całego płynu.

Marchewkę obieramy, obieraczką ścinamy cienkie paski marchewki. Tofu kroimy w kosteczkę, czosnek na cienkie plasterki. Rozgrzewamy w woku łyżkę oleju kokosowego, dodajemy marchewkę i czosnek, smażymy minutę. Dodajemy tofu i smażymy około 4 minuty, często mieszając, by podsmażyło się z każdej strony.

W tym czasie w miseczce mieszamy sos sojowy, wodę, miso, cukier i olej sezamowy. Dodajemy do woka, smażymy minutę. Dodajemy ugotowaną komosę, mieszamy dokładnie, posypujemy sezamem.

Wykładamy na talerze, przed podaniem posypujemy szczypiorkiem. Smacznego!

kinola2

Quinoa z fetą

suszonymi pomidorami, cebulą, szczypiorkiem…

Jednym słowem, z całym bogactwem inwentarza.

Suszone pomidory są moją miłością odkąd pierwszy raz ich spróbowałam. Nawet nie pamiętam, gdzie i kiedy to było. Może kupiłam je do jakiegoś przepisu? Może gdzieś w restauracji? Nie wiem. W domu rodzinnym nie korzystało się z nich w ogóle, więc na pewno nie wyniosłam ich stamtąd. A szkoda, bo to oznacza, że przez kilkanaście lat życia mogłam jeść suszone pomidory, a nie jadłam. Co za marnotrawstwo.kinoa_feta2

Ogólnie pomidory uważam za zły pomysł. Są kłamliwym warzywem (owocem). Udają, że mają smak, a tak naprawdę rzadko kiedy mają. To pewnie wina dostawców, którzy sprzedają pomarańczowe, wodniste kule i twierdzą, że to pomidory. Kiedyś przyjaciółka przyniosła mi pomidora takiego z krzaka, wiejskiego. Ten to był dobry! Ten to miał smak! W większości jednak pomidory smaku nie mają – dostają go, jak się je podda jakiejś obróbce termicznej.

Najlepszym znanym ludzkości sposobem na obróbkę termiczną pomidora jest wysuszenie go na słońcu, a następnie zalanie oliwą z przyprawami.

I pozwolę tu sobie na (kolejną) dygresję – Monica Geller, kucharz i gospodyni, wyśmiała suszone pomidory. Otóż, droga Monico, NIE ZGADZAM SIĘ Z TOBĄ, a poza tym CHANDLER MA RACJĘ. Rozchodzi się o tę scenę z nieśmiertelnych „Przyjaciół”:

Monika nie zna się na pomidorach.

Po tej scenie przestałam wierzyć, że Monica umie gotować. Serio, jeden z paradygmatów tego świata po prostu runął. Dobrze chociaż, że lubi śmierdzący i stary ser, no ale te pomidory? CO JEST NIE TAK Z SUSZONYMI POMIDORAMI? Jeśli ktoś wie, to niech się podzieli tą tajemną wiedzą.

Sałatka jest z prostym cytrynowym winegretem na bazie oleju rydzowego. Olej rydzowy sam w sobie ma lekko cytrynowy posmak, więc super się do tego nadaje. W połączeniu z miętą i fetą – niebo w gębie. Można go zastąpić dobrą oliwą.

Ja tymczasem podzielę się tajemną wiedzą na temat tego pysznego i prostego dania:

Quinoa z fetą

Porcja na przekąskę dla 4 osób

Składniki:

  •  1/3 szklanki komosy ryżowej
  • 1/3 czerwonej cebuli
  • 12 kostek fety
  • 6 suszonych pomidorów
  • 5 zielonych oliwek
  • 1 łyżka pestek słonecznika
  • 2 łyżki szczypiorku
  • 3 listki mięty
  • sok z połówki cytryny
  • 1 łyżka oleju rydzowego
  • sól, pieprz

Przygotowanie:

Zalewamy komosę 1 i 1/3 szklanki zimnej wody, stawiamy na dużym ogniu i doprowadzamy do wrzenia. Gotujemy pod przykryciem na średnio dużym ogniu przez około 20 minut, do wchłonięcia całej wody.

W czasie, gdy quinoa się gotuje, kroimy cebulę w cieniutkie piórka, suszone pomidory w paseczki, oliwki kroimy na pół, szczypiorek siekamy. W szklance mieszamy sok z cytryny, olej i posiekaną miętę (lub pół łyżeczki mięty suszonej). Doprawiamy solą i pieprzem.

Studzimy ugotowaną komosę, mieszamy z wszystkimi składnikami i sosem, na koniec posypujemy pestkami słonecznika. Podajemy na zimno jako przekąskę, sałatkę, lub jako przystawkę do mięsa.

Smacznego!

quinoa_2_2

Blog na WordPress.com.

Up ↑