Szukaj

Cztowiek Ser

Czy wszystko jest lepsze, jeśli dodać do tego ser?

Miesiąc

Styczeń 2015

Sałatka z kozim serem

carpaccio z buraka i rukolą!

Takie cudo jadłam na Słowacji i postanowiłam, że muszę je odtworzyć w domu! Wspaniała sałatka, wegetariańska, bezglutenowa (można pominąć grzanki). Ser jest cudownie ciepły i miękki, o wyrazistym smaku. Burak jest lekko słodki, rukola orzechowa i podkreślona orzeszkami pinii. Cudo! Oryginał wyglądał tak i został podany w restauracji Zylinder o uroczym wystroju, miłej obsłudze i smacznym jedzeniu:

ser_burak
Sałatka z kozim serem

 

Link do strony restauracji: http://zylinder.sk/en/

Restauracja znajduje się w samym centrum Bratysławy i podaje fantastyczne dania z serem, między innymi…zupę serową. Tak, tak, cała zupa z sera. Piękna sprawa, zobaczcie tylko:

zupa_serowa
Zupa serowa

 

 

napar_imbir
Napar imbirowy

Warto kupić orzeszki pinii do tego dania. Są przeraźliwie drogie, ale też bardzo wydajne – zazwyczaj używamy 1 łyżki orzeszków, więc jak trafią się w rozsądnej cenie (poniżej 20 zł za 100g), to warto się w nie zaopatrzyć. Z braku orzeszków można użyć pestek słonecznika, ale efekt nie będzie już ten sam.

Co tu się dużo rozwodzić.

Przepis!

Przepis na carpaccio z buraka pochodzi z książki „Jadłonomia” Magdy Dymek.

Sałatka z kozim serem na carpaccio z buraka

Porcja dla jednej osoby

Składniki:

  • krążek rolady koziej dojrzewającej o grubości około 2,5 cm
  • garść rukoli
  • 6 plasterków carpaccio z buraka
  • 1/2 łyżki orzeszków pinii

Sos:

  • 1 łyżka octu balsamicznego
  • 2 łyżki jogurtu naturalnego
  • 1/2 łyżeczki miodu
  • sól, pieprz

Przygotowanie:

Zaczynamy od przygotowania buraka – szorujemy go dokładnie, zawijamy w folię aluminiową i pieczemy w 220 stopniach przez 40-60 minut (w zależności od wielkości buraka, do tego dania polecam wybierać małe buraczki).

Po tym czasie studzimy buraka, obieramy z grubsza i kroimy na cieniutkie plasterki (można użyć do tego takiej  tarki).

Na suchej patelni układamy krążek sera i smażymy na średnim ogniu przez około 1,5 minuty. Po tym czasie odwracamy i smażymy 1,5 minuty na drugiej stronie. Na mniejszej suchej patelni prażymy przez ten czas (niecałe 3 minuty) orzeszki pinii, dość często potrząsając patelnią, by się nie przypaliły.

Na talerzu układamy plasterki buraka, na to kładziemy garść rukoli. Mieszamy wszystkie składniki sosu w miseczce. Na rukoli układamy ser, posypujemy całość orzeszkami pinii. Skrapiamy odrobiną sosu.

Można podać z grzanką z chleba tostowego, ale jest to opcjonalne. Zajadamy całość, bo jest przepyszne i pięknie wygląda!

Smacznego!

salatka_burak_serkozi
Sałatka z kozim serem i burakiem

 

Reklamy

Kisz z rzeżuchą

suszonymi pomidorami, szynką i serem!

Co za bogactwo!

Jest to pyszny kisz, bardzo lekki i świeży, z całym mnóstwem wyraźnych smaków. Lekko gorzka rzeżucha, kwaśno-słodkie pomidory, szynka, serowy ser – razem tworzą wspaniałą kompozycję. Kisz można przygotować na kruchym cieście, ale ja tym razem użyłam ciasta francuskiego.rzezuch

Rzeżucha jest świetnym…ziołem? Rośliną? Chwastem? Nawet nie wiem, jak to określić. Rośnie na wacie i jeszcze jest smaczne. Moja urosła w całe 4 dni, więc naprawdę szybko – polecam każdemu wysianie rzeżuchy i spróbowanie tego kisza. Jeśli jednak nie chce Wam się czekać na rzeżuchę, to można zastąpić ją w tym przepisie rukolą.

 

Wyjątkowo przy przygotowywaniu tego kisza nie nastąpiła w mojej kuchni żadna katastrofa, więc bez zbędnych dygresji: przepis!

Przepis oryginalny pochodzi z książki Quiche Donatelli Neri.

Kisz z rzeżuchą i suszonymi pomidorami

Porcja dla dwóch osób

Składniki:

  • 1 gotowe ciasto francuskie (najlepiej okrągłe)
  • 4 jajka
  • 300 ml śmietany 18%
  • 10 plasterków szynki
  • 10 kawałków suszonych pomidorów
  • pół szklanki rzeżuchy
  • 10 g cheddara
  • sól, pieprz

Przygotowanie:

Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni. Wykładamy ciasto francuskie do formy na tartę, pieczemy przez 10 minut. Po tym czasie wyjmujemy, widelcem dociskamy dno i brzegi, by uformować ładny spód. Zmniejszamy temperaturę pieca do 180 stopni.

Suszone pomidory kroimy na mniejsze kawałki, ser ścieramy na tarce o grubych oczkach. Mieszamy w misce jajka, śmietanę, cheddar, doprawiamy solą i pieprzem. Szynkę wykładamy na podpieczony spód, na niej równomiernie rozkładamy pomidory i rzeżuchę. Zalewamy całość masą jajeczno-śmietanowo-serową.

Pieczemy w 180 stopniach przez 30-35 minut. Podajemy na gorąco.

kisz_rzezucha

 

kisz_rzezucha_kawalek

 

P.S.

Udowodniono doświadczalnie, że kisz ten ma właściwości wyrywające (nie tylko z butów). Skutecznie wyrywa kobiety, które nie wierzą, że facet może sam zrobić coś tak pysznego. Panowie, do dzieła! Niewiasty, łapcie za widelce!

Bryndzowe haluszki

czyli potrawa narodowa Słowaków.

W haluszkach, czyli kluseczkach wymieszanych z serem, zajadaliśmy się cały pobyt w Bratysławie. Brzmią bardzo prosto – ot, bierze się mąkę, jajko, tam trochę ziemniaków czy czego tam, co tam jest, miesza się to z wodą, aż będzie dobre, a potem się gotuje, no, tyle, żeby były.

Innymi słowy: haluszki są niewyobrażalnie trudne w przygotowaniu, ponieważ nikt nigdy nie robi ich według przepisu. Haluszki się robi na oko, z ręki, z głowy, z czego tam jeszcze, ale nie z przepisu. W związku z tym każdy robi te haluszki inaczej – jedni z samej mąki i wody, twierdząc, że przez jajka robią się twarde. Inni dodają jajka twierdząc, że bez jajek się rozpada. Trzeci znowu dodają surowych ziemniaków, bo bez ziemniaków nie ma smaku. Inni dodają gotowanych, bo z surowymi wychodzi ziarniste. I tak dalej, i tym podobne. Oczywiście nadal nikt nie jest w stanie określić sensownych proporcji ani tego, jak to ciasto powinno wyglądać, ile się gotować i inne takie zupełnie nikomu niepotrzebne szczegóły.

Ostatecznie przeczytałam kilkanaście przepisów w internetach i zrobiłam własny, który wyszedł. Przy okazji dowiedziałam się, że do haluszków (haluszek? cholera wie.) można kupić na Słowacji specjalne sitko-durszlak. Przy następnej wizycie na pewno kupię, bo widzę dla niego wiele zastosowań w swojej kuchni i polecam taki zakup wszystkim, którzy się będą na Słowację wybierać.

Tymczasem jednak poradziłam sobie przy pomocy garnka do gotowania na parze, czy raczej takiej kiepskiej jakości wkładki do tego garnka – akurat ma dziury odpowiedniej wielkości, tylko rzadko rozmieszczone, przez co cały proceder był koszmarnie męczący. Ogólnie po haluszkach kuchnia wygląda jak po huraganie, w dodatku jak pomyślę, że zjedliśmy na obiad prawie pół kilo mąki, to robi mi się trochę słabo (sumienie jednak śpi, podobnie jak ja po tym obżarstwie).

Do samych kluseczków dodaje się oczywiście ser! Słowacką bryndzę, która konsystencją przypomina nieco polski serek topiony, ale w smaku…w smaku jest bryndzą. Wygląda taka bryndza tak:bryndza

i jest takim miękkim, pysznym serem. Stanowczo najlepszy zakup przywieziony zza gór.

Zatem od słów do czynów: przepis!

Bryndzowe haluszki

Do przygotowania haluszków potrzebne jest specjalne sitko z dziurami, o w takim stylu: sitko do haluszków

Składniki:

  • 450 g mąki pszennej
  • 1 jajko
  • 1 i 1/2 łyżeczki soli
  • około 2 szklanki wody
  • pół opakowania bryndzy (około 125 g)
  • 50 g boczku

Przygotowanie:

W średnim garnku gotujemy wodę na haluszki, gdy się zagotuje dodajemy łyżeczkę soli. W dużej misce mieszamy mąkę, pół łyżeczki soli i jajko, dolewając po trochu wody, aż ciasto osiągnie półpłynną, ciągliwą konsystencję. Przecieramy ciasto przez sitko na gotującą się wodę, gotujemy kluseczki jeszcze przez 1-2 minuty, aż wypłyną na powierzchnię.

Boczek kroimy w kosteczkę i smażymy na skwarki na suchej patelni.

Gotowe kluseczki wyławiamy łyżką cedzakową, wrzucamy do miski, dodajemy pokruszoną bryndzę i mieszamy delikatnie, aż ser się trochę rozpuści. Wykładamy na talerze, posypując skwarkami i okraszając tłuszczem wytopionym z boczku. Podajemy sól i pieprz, by każdy mógł sobie doprawić na talerzu. Zjadamy na ciepło, a potem próbujemy nie urodzić, bo tak się strasznie przeżarliśmy.

bryndzowe_haluszki

 

P.S.

Ja wiem,  że ta potrawa wygląda nieszczególnie, ale powiedzmy sobie szczerze: czy taki, dajmy na to, bigos, wygląda szczególnie? Nie wygląda. Breja, na dobrą sprawę. A czy jest pyszny? Jest. Haluszki też. Trzeba przymknąć oczy i zajadać, zajadać, zajadać…

Kisz lotaryński

czyli kisz z boczkiem!

– Zjadłbym dziś coś dobrego. Z mięsem najlepiej.

– To może kisz?

– Może być kisz.

– To może taki z karczochami?

– …chciałbym z mięsem jakiś.

– To może z pomidorami i ricottą?

– …no, może być też, ale ja bym chciał z mięsem.

– No to lotaryński.

– Jest w tym mięso?

Otóż jest. Jest w tym boczek, jajka i ser – czy więc kisz lotaryński nie jest z definicji pyszny? Jest!

Ciasto kruche przygotowuję sobie trochę wcześniej, niech porządnie zmarznie w lodówce. Wystawiłabym je na balkon, ale boję się, że mi zamarznie. Innymi słowy: zima.

Zima nadeszła, śnieg spadł, jest mokro i zimno, więc trzeba jeść dobre rzeczy, żeby choć trochę poprawić sobie humor. Dlatego u nas kisz lotaryński, czy też pewna jego odmiana, bo ciężko powiedzieć, żeby istniał jakiś przepis doskonały. Podstawą takiego kisza jest masa jajeczna, boczek i ser, a cała reszta to już wariacje na temat – jak to bywa często w przypadku dań podstawowych.kisz_loretanski

Do kisza wypijemy wino, bynajmniej nie lotaryńskie, a słowackie, przywiezione z zimowych szabrów w stolicy naszych południowych sąsiadów. I choć nigdy w życiu bym nie powiedziała, że Słowacja kojarzy mi się z winem i serem – raczej zawsze z piwem i mięsem – to po tej wizycie zmieniłam zdanie. Słowacy nadal kochają Kozela i Sarisa, nadal lubią (podobnie jak ich sąsiedzi zza miedzy, Czesi) dziczyznę w każdej postaci, ale wino i ser! Ludzie drodzy, wino i ser na Słowacji! Poezja!

Słowacy wykorzystali fakt, że są te kilka stopni na południe i robią wino. Do wina podają świetne owcze i kozie sery i opracowali mnóstwo wspaniałych przepisów, w których ser gra pierwsze lub drugie skrzypce. O kuchni słowackiej napiszę wkrótce dłuższego posta, popróbujemy też słowackich potraw serowych.

Tymczasem idę wymieszać jajka z mlekiem i serem, wytopić tłuszczyk z boczku i podpiec spód pod kisz.

Ach, cóż to będzie za kisz…!

 

Kisz lotaryński

Porcja dla dwóch osób. Uwaga: ciasto należy przygotować około pół godziny wcześniej

Składniki:

Ciasto:

  • 120 g zimnego masła
  • 225 g mąki pszennej
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 4-6 łyżek zimnej wody

Nadzienie:

  • 200 g boczku pokrojonego w kostkę
  • 2 jajka + 2 żółtka
  • 200 ml śmietany 18%
  • 200 ml mleka
  • 1/2 łyżeczki białego pieprzu
  • 1/3 łyżeczki gałki muszkatołowej
  • 100 g startego żółtego sera, np. cheddara lub ementalera

Przygotowanie:

Masło kroimy w kosteczkę, mąkę przesiewamy do miski i mieszamy z solą. Dodajemy masło, rozdrabniamy palcami, aż powstaną okruchy. Dodajemy po łyżce wodę, aż da się uformować gładkie ciasto. Formujemy okrągły placek, przykrywamy folią i schładzamy w lodówce około pół godziny.

W międzyczasie wytapiamy boczek na suchej patelni, aż się ładnie zrumieni. W misce mieszamy jajka, żółtka, śmietanę, mleko i przyprawy.

Po tym czasie nagrzewamy piekarnik do 200 stopni. Ciasto rozwałkowujemy, wykładamy nim formę do pieczenia. Robimy dziury na dnie, obciążamy fasolą na papierze do pieczenia i pieczemy przez 8 minut. Po tym czasie zdejmujemy obciążenie i pieczemy spód jeszcze 8 minut. Zmniejszamy temperaturę do 180 stopni, wyjmujemy spód.

Na spód wykładamy boczek, posypujemy wszystko startym serem i zalewamy masą śmietanowo-jajeczną. Pieczemy 30-40 minut w 180 stopniach. Podajemy na gorąco jako danie główne lub na zimno jako przekąskę.

 

kisz_lotarynski

Fritata z pomidorami i camembertem

czyli genialna wersja omleta z serem!

Fritata (gdzieś tam powinno być jeszcze jedno „t”) to cudowny jajeczny placek robiony na patelni i (w większości przepisów) dopiekany w piekarniku. Ponieważ nie posiadam patelni, która umożliwia zapiekanie w piecu (potencjalni darczyńcy patelni-do-zapiekania, urodziny mam w maju) (tylko nie wszyscy na raz, bo co ja zrobię z tymi wszystkimi patelniami) (tak naprawdę nikt mnie nie lubi i nie dostanę żadnej patelni) (zupełnie-nie-smutek), opracowałam technologię smażenia fritaty na samej patelni. Upraszcza to cały proces, a efekty są równie dobre.

Fritata prawie gotowa wygląda tak:

fritata_pomidorki

Gotowa jest, gdy ser się ładnie rozpuści, pomidorki puszczą trochę sok, a jajka kompletnie się zetną.

Danie jest bezglutenowe i łatwo podlega modyfikacjom – można usunąć szynkę, żeby było wege, dodać kiełbasę lub chorizo, żeby było bardziej mięsnie, przyprawić większą ilością papryki, żeby było ostrzej. Pełna dowolność.

Moja fritata właśnie się dosmażyła, pięknie ją kroję na patelni, podbieram taką wielką, płaską łopatką, zsuwam na talerz, nie trafiam, porcja ląduje na stole i trochę na krześle, nic nie szkodzi, wrzucam ją w postaci bezładnej masy na talerz. Krzesło szybko wycieram ręcznikiem papierowym, w chaosie kuchni ręczniki wpadają mi na patelnię z drugą częścią fritaty, nie mówcie nikomu.

Wybieram z drugiej części kawałki ręcznika, ładnie zsuwam ją na talerz i to ona jest na zdjęciu poniżej. Jeśli ktoś wypatrzy na zdjęciu fragment ręcznika papierowego, proszony jest o informację, nakleję w tym miejscu wielką czarną kropkę w Gimpie.

Przez wzgląd na delikatny zmysł estetyki internetowych odbiorców tego posta nie zamieszczam zdjęcia fritaty na talerzu numer dwa.

Idę sprzątać pobojowisko, a tymczasem: przepis!

Fritata z camembertem

Porcja dla 2 osób

Składniki:

  • 2 plasterki szynki parmeńskiej
  • 1 duży pomidor
  • 4 pomidorki koktajlowe
  • 4 jajka
  • 120 ml mleka
  • 2 cebulki dymki
  • 1 ząbek czosnku
  • 1 łyżka oliwy
  • 60 g camemberta
  • sól, pieprz
  • pół łyżeczki wędzonej słodkiej papryki

Przygotowanie:

Szynkę kroimy na paseczki, podsmażamy minutę na suchej patelni. W tym czasie kroimy dymki w drobną kosteczkę, czosnek w cienkie plasterki, a pomidora na duże kawałki. Zdejmujemy szynkę z patelni, wlewamy łyżkę oliwy. Wrzucamy dymkę i czosnek, smażymy minutę, aż się zeszklą. Dodajemy pomidora i smażymy około 3 minut na średnim ogniu, aż sok odparuje, a pomidor się rozpadnie.

W międzyczasie mieszamy w misce mleko i jajka, doprawiamy solą, pieprzem i wędzoną papryką. Wlewamy na patelnię, mieszamy całość drewnianą łyżką, przykrywamy patelnię pokrywką.

Smażymy na małym ogniu przez 5-7 minut, co jakiś czas poruszając masę, tak by jajka równo się ścinały. Gdy po bokach będą już ścięte, wykładamy pokrojony na plasterki camembert i przekrojone na pół pomidorki. Przykrywamy i smażymy jeszcze minutę, aż ser się rozpuści.

Podajemy prosto z patelni lub wykładamy na talerze, posypane świeżo mielonym pieprzem.

fritata_pomidorki_talerz

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

Up ↑