Dziś inaczej, bez przepisu, a o paru miejscach, które warto (lub mniej warto) odwiedzić w Krakowie.

Jedzenie to najlepszy sposób na poznanie miasta, dlatego po przeprowadzce ustaliliśmy sobie mały rytuał – niedzielne śniadanie jemy na mieście. Przy okazji wpasowaliśmy się w trendy i okazało się, że to bardzo modne (ech, to wyprzedzanie swoich czasów!)(nie.), więc miejsc ze śniadaniami jest teraz milion. Będzie trochę zdjęć, a trochę bez zdjęć, bo czasem szybciej zjadam, niż myślę.

Zatem:

Targ Śniadaniowy – ileż tam jest rzeczy do zjedzenia! Nasz pierwszy Targ był jeszcze w Hucie. Siedzieliśmy chyba ze dwie godziny na mrozie i jedliśmy kanapki, burgery, kiełbaski. Piliśmy kawę za kawą i cieszyliśmy się jak dzieci! Każdy znajdzie coś dla siebie. Ceny przystępne, za taką kiełbasę w bułce albo burgera zapłacimy coś koło 10 zł. Obecnie Targ Śniadaniowy odbywa się w starym budynku dworca głównego przez co coś stracił, a coś zyskał. Stracił atmosferę spotkania w grupie lokalsów, zyskał sławę, muzykę na żywo i ogólny tłok. Polecane dla osób, które lubią gwar.

UPDATE: W dniu 3.06.2015 Targ ogłosił na fejsie, że zwija się z dworca. R.I.P., inicjatywo, niech ci ziemia lekką.


Wesoła Cafe milion śniadań, nieco surowy wystrój i pyszna kawa, o której barman/ka lub kelner/ka chętnie opowiedzą parę słów. Próbowaliśmy zimnego talerza (tapenada z oliwek, pasta z suszonych pomidorów, baba ghanoush i pasta z ciecierzycy) i kanapki z oscypkiem i czatnejem – oba pyszne, do zimnego talerza podają piękną sałatkę. Wygląda świetnie, ale jest super trudna w obsłudze. Ostatecznie wyrzuciłam ją z miseczki na talerz i tak sobie z nią poradziłam. Ceny przystępne, +/- 15 zł za śniadanie.

Godziny: pn-pt 7:00 – 21:00, sb-niedz 9:00-19:00 (nie sprecyzowano, czy o którejś godzinie śniadania już nie wychodzą z kuchni)

IMAG0981

IMAG0980


Baroque – za dnia (pięknością, w nocy zaś szkaradą…) przyjemna kawiarnia, wieczorem drinkbar. Fantastyczny puszysty omlet z szynką i serem w powalającej cenie 6 zł! Oprócz tego tosty, jajecznica, standard.

Godziny: otwarte od 9:00 do ostatniego klienta

UPDATE: W Baroque byliśmy na Placu Nowym jakiś czas temu – coś mogło ulec zmianie, bo na stronie nie widzę już w menu omletów i tostów – jakby ktoś się zdecydował sprawdzić, to dajcie znać, czy informacja jest aktualna.


Charlotte znałam koncepcję tej knajpki jako uber-hipsterowni z Warszawy, którą jakiś rok czy dwa lata temu zachwycały się wszystkie blogi kulinarne. Wypróbowaliśmy wersję krakowską – knajpa duża, przestronna, wielkie stoły, atmosfera mocno międzynarodowa. Typowe dla Charlotte – własne wypieki, które mają opinię pysznych, ale jak dla mnie są zwykle przepalone lub suche. Ceny nieco zawyżone, ale raz na jakiś czas warto tam skoczyć. Zjedliśmy croque monsieur (ujdzie, choć croque z chleba z grubą skórką to jednak nie to) i kanapkę na ciepło z szynką i serem, wypiliśmy dwie kawy i wciągnęliśmy (dobra, ja wciągnęłam) tartę cytrynową. Całość wyniosła nas niecałe 50 zł. Rozlałam też szampana pani przy stoliku obok, pani była Francuzką, więc pardon, pardon, sorry, sorry, że ne kąprą pa.

Godziny: do 24:00


 Smakołyki – wspaniałe miejsce! Pyszne śniadania – tosty, jajecznice, croissanty z serem, kanapki, samo dobro – w bardzo przystępnych cenach. +/- 10 zł za śniadanie, do tego w cenie kawa lub herbata. Świetny wystrój, miła obsługa. Nic, tylko iść i jeść. Ja jadłam świeże croissanty z łososiem i serem, mój Luby pożarł tosty. Kawa była tak mocna, że prawie mi serce stanęło – taka, jak lubię. 10/10, would go again, jak to mówią specjaliści.

Godziny: pn-sb 8:00-12:00, niedz 9:00-12:00


 Bagel Mama  – jeśli macie ochotę na prawdziwego bajgla z czym-tylko-dusza-zapragnie, to zajrzyjcie do Bagel Mamy. Pyszne jedzenie, świetna lemoniada (uwaga: wykręca paszczę), przyjemna atmosfera. Duże, drewniane stoły, gazetki na wieszakach do poczytania, obsługa pomocna i miła. Do tego dobra kawa i śniadanie na medal.

Godziny: 9:00-18:00

Bajgiel


Bal na Zabłociu – Bal ma swoich zwolenników i przeciwników. Ja jestem zdecydowanie w tej pierwszej grupie – knajpa położona w industrialno-korporacyjnej części miasta, w wielkim blaszanym hangarze, ma swój urok. Białe stoły, surowe wnętrze, dobra kawa i kilka prostych, a dobrych śniadań. Jedliśmy croque madame i tosty, oba były pyszne, a croque zdecydowanie lepszy, niż ten z Charlotte. Ceny +/- 15 zł, samoobsługa. Fajne miejsce na wyjście z większą grupą znajomych.

Godziny: 9-12:30 i 15-…

IMAG1423


Kolanko no 6 – Kolanko szczyci się bufetami śniadaniowymi, gdzie płaci się 20 zł od osoby i je, co chce. Wybór – zwłaszcza w weekendy – jest naprawdę duży. Niestety, duża jest też popularność Kolanka, co sprawia, że o każdą kromkę chleba trzeba walczyć z 10 innymi osobami, a pasta jajeczna, na którą polujemy od 20 minut, znika natychmiast. W niedzielę tłumy większe niż na sumie. Niektórzy to lubią, ale walka o hummus to jednak nie nasz styl. Styl knajpy rustykalno-drewniany z elementami plakatu międzywojennego.

Godziny: codziennie od 8:00 do 12:00


Moment – RE-WE-LA-CJA. Ogromne porcje, świetne angielskie śniadanie, świetne tosty z tuńczykiem i gruszką, świetna kawa. Miejsce popularne, niemal vis-a-vis Kolanka, ma jednak zupełnie inną atmosferę. Na ścianach Salvador Dali i szalone zegary, ciepłe kolory i miękkie sofy i krzesła. Mimo dużego ruchu pani kelnerka była miła, uprzejma i uśmiechnięta. Ceny średnie, ale w granicach 15-20 zł można się najeść jak beczka.

Godziny: od 9:00 do 16:00


Hamsa – śniadanie żydowskie. W nieco za wysokiej cenie ok. 15-20 zł dostaniemy szakszukę z kozim serem (dobrą), zestaw jerozolimski lub w wersji z Tel-Avivu. Obsługa miła, jest niewielki ogródek wychodzący na ulicę Szeroką. Bardzo dobra kawa po beduińsku z kardamonem i dużą ilością cukru – gęsta, że łyżka stoi. W weekendy oferują też bufet śniadaniowy.

IMAG1585 IMAG1584 IMAG1586


I to na razie tyle naszych odkryć. Jeśli byliście w którymś z tych miejsc – dajcie znać jak wrażenia!

Reklamy