Szukaj

Cztowiek Ser

Czy wszystko jest lepsze, jeśli dodać do tego ser?

Miesiąc

Lipiec 2015

Łazanki

Piszecie do mnie (nieprawda, nikt do mnie nie pisze, ale tak się lepiej zaczyna posta), że wszystko fajnie, że ser, że człowiek, ale że może coś takiego bardziej swojskiego, a nie tylko te grujery i rokforty.

Proszę bardzo, niniejszym odpowiadam na (niewypowiedziane i wyimaginowane) potrzeby czytelników i przedstawiam danie, które z dużą dozą prawdopodobieństwa przyczyniło się do mojej nadwagi w wieku dziecięcym, gdyż byłam w stanie wciągać je na kilogramy: oto łazanki mojej Mamy!

Wiem, łazanki to są z kapustą i grzybami, na święta, na Sylwestra ewentualnie, czasem może z makiem, ale że z serem?

Otóż tak.

To będzie danie równie polskie, jak łazanki z kapustą. Wykorzystamy makaron, keczup, kiełbasę (śląską, toruńską, podwawelską – ależ to są patriotyczne kiełbasy – dowolną, byle polsko-smażącą się), cebulę (najbardziej polskie z polskich warzyw, gdyż jest to warzywo dobre i tanie) i oczywiście ser! Goudę, edamski, co tam akurat rzucą w spożywczaku, to się nada. Danie to nie jest bowiem szczególnie wyszukane, ale dobre jest, że ojacie. I można go zrobić więcej i odgrzewać przez 4 dni (sprawdzone) albo nakarmić nim 6 osób (też sprawdzone), albo jedną osobę z ekstremalnym gastro (…tylko tak słyszałam). A to wszystko szybko, tanio i smacznie.

Szybko to znaczy: gotujemy makaron, smażymy kiełbę z cebulą i keczupem, mieszamy, smażymy, mieszamy, smażymy. Może się trochę przypalić, nie przejmujcie się. Właściwie to nawet im więcej wam się przypali, tym będzie smaczniejsze, takie to wspaniałe danie.

W obrazkach wygląda to tak:

lazanki_1 lazanki_2 lazanki_3 lazanki_4

Czyż to nie wspaniałe?

Zatem: przepis!

Łazanki mojej Mamy

Porcja dla dwóch osób

Składniki:

  • 150 g makaronu łazanki
  • 150 g kiełbasy śląskiej, toruńskiej (grillowej, do smażenia)
  • 50 g tłustego żółtego sera (goudy, edamskiego)
  • pół dużej cebuli
  • zioła prowansalskie
  • 5 pełnych łyżek keczupu (może być pikantny)
  • 2 pełne łyżeczki koncentratu pomidorowego
  • oliwa lub olej

Przygotowanie:

Gotujemy makaron w osolonej wodzie (około 8 minut). Odcedzamy, przelewamy zimną wodą, żeby się nie posklejał.

Kiełbasę kroimy w półksiężyce, cebulę w kostkę. Ser ścieramy na tarce. Na dużej patelni rozgrzewamy tłuszcz, smażymy kiełbasę przez 2 minuty, potem dodajemy cebulę i smażymy razem kolejne 2 minuty na dużym ogniu. Wszystko ma się zrumienić i przysmażyć. Dodajemy keczup i koncentrat (tak, do kiełbasy i cebuli), mieszamy i smażymy wszystko przez minutę.

Dodajemy ugotowany makaron, mieszamy dokładnie, ciągle podsmażając na dużym ogniu. Dodajemy starty ser, mieszamy, przysmażamy przez 2 minuty. Na koniec posypujemy ziołami prowansalskimi do smaku, mieszamy.

Zeskrobujemy z dna to, co przywarło, bo to jest najsmaczniejsze i wkładamy to na swój talerz nikomu nie mówiąc.

Smacznego!

lazanki_5

Reklamy

Muffiny z pieczoną papryką i fetą

Muffiny, skony, domowe batony – co je łączy?

Są pyszne, dobrze się przechowują i świetnie sprawdzają się w podróży!

Lato to czas wycieczek, wypadów, pikników, wędrówek i innych tego typu atrakcji. Warto na taką podróż zaopatrzyć się w jakieś przekąski – najlepiej domowe, smaczne i wygodne w transporcie.

My już od kilku lat na każdą wycieczkę zabieramy ze sobą dwie przekąski: jedną są domowe batoniki z nasion i orzechów, a druga jest zmienna – zazwyczaj są to jakieś skony lub muffiny.

Batoniki wyglądają tak:

DSCN1519

robi się je banalnie – mieszamy składniki, łączymy z mlekiem skondensowanym i pieczemy. Przepis, z którego korzystam, pochodzi stąd-klik, choć przyznaję, że mleka dodaję zwykle mniej (inaczej na dnie tworzy się tłusta warstwa), a metodą prób i błędów odkryłam, że składniki można dowolnie wymieniać, np. na pistacje, orzechy nerkowca, dynię, rodzynki… Polecam też skorzystanie z gotowych mieszanek śniadaniowych na bazie płatków owsianych – ja kupiłam raz w Auchan trzykilogramową torbę takiej mieszanki i stanowi ona od jakiegoś czasu podstawę tych batonów.

Zalet muffinów natomiast jest bez liku – można je zamknąć w pojemniku i przechowywać poza lodówką przez 4 dni (i więcej, chyba że jest akurat milion stopni tak jak teraz, to ryzyko jest większe), a w lodówce nawet dłużej. Świetnie sprawdzają się na wyprawie w góry, nie ma nic lepszego, niż taki widok:

gory

herbata z termosu, muffin i domowy batonik.

Te muffiny są delikatne, przypadną do gustu zwłaszcza miłośnikom papryki. Mają lekko słodkawy, paprykowy smak, przełamany kosteczkami fety.

ciasto-babeczki-feta-papryka

Bez zbędnych dygresji: przepis!

Muffiny z pieczoną papryką i fetą

Przepis oryginalny pochodzi z dodatku do magazynu Kuchnia „Muffinki słodkie i wytrawne”

na 12 sztuk

Składniki:

Na ciasto:

  • 1 czerwona papryka
  • 400 g mąki pszennej
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 200 g sera feta pokrojonego w kostkę
  • 2 jajka
  • 250 ml mleka
  • 50 g roztopionego i wystudzonego masła

Oprócz tego przyda się:

  • forma do muffinów
  • papilotki
  • papier do pieczenia lub mata silikonowa

Przygotowanie:

Najpierw pieczemy paprykę – nagrzewamy piekarnik do 180 stopni, paprykę dokładnie myjemy, smarujemy oliwą i kładziemy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia lub matą silikonową. Pieczemy 30 minut, aż lekko sczernieje. Wyjmujemy z piekarnika i wkładamy od razu do miski z zimną, osoloną wodą. Papryka zapadnie się w sobie, będzie miękka. Obieramy ją ze skórki, wyjmujemy gniazda nasienne i kroimy paprykę w sporą kostkę.

W dużej misce mieszamy mąkę, proszek do pieczenia, sól, fetę i paprykę. W mniejszej misce mieszamy jajka, mleko i masło. Dodajemy mokre składniki do suchych i mieszamy zgrubnie – mogą pozostać grudki ciasta.

Formę do muffinów wykładamy papilotkami, każdą napełniamy kilkoma łyżkami masy. Pieczemy w 200 stopniach przez 20-30 minut, aż muffiny ładnie się zrumienią, a wbita w ciasto wykałaczka będzie wychodzić sucha.

DSCN1518 DSCN1523

Piątkowa czytelnia odc. 1

czyli serowo-światopoglądowe podsumowanie tygodnia.

Oto otwieram nowy, zupełnie nieregularny cykl piątkowych wpisów, w których podzielę się z Wami tym, co przez cały tydzień wyczytałam w Internetach.

W Piątkowej czytelni będziemy sobie różne rzeczy oglądać i czytać, a potem zagryzać to wszystko serem i zapijać winem.

Lecimy.

Jared Leto jest nowym Jokerem i ciężko powiedzieć, co z tego wyniknie. Po kreacji Heatha Ledgera, nad którą wszyscy się rozpływają, stworzenie czegoś nowego może być trudne. Poza tym wytwórnie od kilku ładnych lat raczą nas całymi seriami filmów o superbohaterach i nie wiem, jak Wam, ale mnie się temat już trochę znudził.

Powoli i spokojnie mijamy Plutona. No, może nie my jako ja i Wy, ale jako ludzkość mijamy. I dostajemy nowe jego zdjęcia. A potem lecimy dalej, poza nasz Układ Słoneczny. Może to i paproch w oku, ale żyjemy chyba w tej epoce eksploracji kosmosu, co to o niej czytamy w książkach sci-fi z lat 80. A może nikt już o tym nie czyta – tak czy siak, kosmos.

W następny weekend w Lublinie Carnaval Sztukmistrzów. Świetna impreza w pięknym mieście, choć z roku na rok ludzi coraz więcej i atmosfera spotkania z magią jakby powoli wygasa. Nadal to jeden z najlepszych sposobów na spędzenie weekendu. A w Lublinie można też dobrze zjeść.

Na Polonie dowiadujemy się, że każdy, kto ma nad sobą zwierzchnika, musi się czasem ukorzyć i poprosić o urlop. Nawet Juliusz Słowacki musiał. Kto pogrzebie dalej, ten się dowie, czy Słowacki urlop dostał czy nie dostał. Norwid, wiadomo, by nie dostał. Ale ten Słowacki…?

Gdyby jednak ktoś chciał się wybrać w niebezpieczną podróż, to polecam pewien uroczy i ciepły film, który doskonale komponuje się ze skonami i winem – koniecznie w towarzystwie koca, ewentualnie kogoś do przytulania. Tylko ostrożnie, bo oglądacie na własne ryzyko.

W temacie kulinarnym natomiast – małe zestawienie jedzenia, które na surowo może nam zaszkodzić. Trochę trywializmów, trochę interesujących informacji. Ziemniaki krypto-zabójcy.

I na koniec spojrzenie młodej Amerykanki o polsko-żydowskich korzeniach na kilka naszych największych miast. Jak zawsze zachwyca mnie, że obcokrajowcy z takim namaszczeniem odkrywają polskie oczywistości i śmieszy mnie, że my z takim samym namaszczeniem odkrywamy oczywistości innych krajów.

Tymczasem wracam do pracy (czyli do pilnego odkładania wszystkiego na później)(PIĄTEK). Miłego czytania!

Jajka zapiekane w kokilkach

Proste i pyszne śniadanko, które przygotujecie w 3 minuty. Dobra, potem potrzeba jeszcze 12 minut na zapieczenie jajek, ale przysięgam, to już tyle.

kokilka_1

Zaczniemy od napakowania kokilki samym dobrem – na dno wrzucimy najtłustszą z tłustych śmietan, najbardziej dojrzałą z dojrzewających szynek i najsuchsze z suszonych pomidorów (to nieprawda, pomidory są mokre, bo trzymane w zalewie)(pomidory olejowe)(nie brzmi dobrze).kokilka_2

 

Potem sprawa prezentuje się banalnie – wbijamy do każdej kokilki po jednym jaju, posypujemy startym żółtym serem i szczypiorem.

Przy okazji powiem Wam, że zostałam mikro-rolnikiem (rolniczką?). Na balkonie w donicach mam szczypior, miętę, bazylię, pomidory, kolendrę…I przysięgam, nie ma nic lepszego niż kanapka z pomidorem z własnego krzaczka posypana szczypiorem z własnej doniczki. Jakbym mogła, to trzymałabym na balkonie kurę albo dwie, one by sobie tam mieszkały wesoło i znosiły mi wesołe jajka. Prawdopodobnie następnie wspólnota mieszkaniowa wyrzuciłaby mnie na zbity pysk, ale miałabym przynajmniej swoje kury na pocieszenie.

Obok kur zamieszkałaby koza i mogłabym sama sobie robić roladki kozie. Zeżarłaby mi pewnie cały balkon, bo kozy zjadają wszystko, ale byłoby mleko.

Analizuję właśnie swój balkon i stwierdzam, że taka nieduża jałówka też by mi się zmieściła, więc mogłabym robić nawet edamski.

Tymczasem jednak: przepis!

Jajka zapiekane w kokilkach

Składniki dla dwóch osób

  • 2 jajka
  • 2 łyżki gęstej śmietany 36%
  • 2 łyżki pokrojonych w paski suszonych pomidorów
  • 2 łyżki pokrojonej w paski szynki dojrzewającej
  • 2 łyżki startego żółtego sera
  • szczypior

Przygotowanie:

Nagrzewamy piekarnik do 200 stopni. Do kokilek wkładamy kolejno śmietanę, suszone pomidory, szynkę. Wbijamy delikatnie po jednym jajku, posypujemy serem i szczypiorkiem. Pieczemy 12-16 minut – białko ma się ściąć, a żółtko pozostać płynne. Podajemy z grzankami lub tostami, które można zamaczać w tym wszystkim, ser się rozpuści, żółtko rozleje i będzie pysznie, że ojej.

Smacznego!

kokilka_3

 

 

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

Up ↑