lub jak pokochałam foodtrucki, a troszeczkę znienawidziłam siebie.

W miniony weekend pod Galerią Kazimierz w Krakowie odbył się (kolejny już raz) Street Food Polska Festival. O co chodzi? O samochody z żarciem, czyli foodtrucki znane nam bardzo dobrze z amerykańskich filmów, a w ostatnich latach także z wielkomiejskiej rzeczywistości. Bo foodtrucki po cichutku znalazły swoje miejsce w polskich miastach – przycupnęły na parkingach, przydomowych podwórkach, pod galeriami, na ulicach. I nagle zorientowaliśmy się, że zamiast iść na bułkę do dziupli w ścianie, idziemy na bułkę do budki na kółkach.

DSCN1661

Postanowiliśmy skorzystać z okazji i wybrać się na festiwal na obiad. Zrobiliśmy dokładny risercz w internetach na świetnie prowadzonym fejsbukowym profilu Street Food Polska, który jest odpowiedzialny za bardzo wiele moich ślinotoków.

Po dotarciu na miejsce okazało się, że atmosfera jest bardzo miła – z głośników leci nie za głośna muzyka, jest zorganizowane miejsce zabaw i animacji dla dzieci, foodtrucki stoją w sensownych odległościach od siebie, tuż obok ustawione są zadaszone stoliki z ławami, a na trawce można się wyłożyć na kocyku lub leżaczku. Wygląda to dobrze, ale czy się najemy?

DSCN1674

Odpowiedź wydaje się oczywista, bo wszędzie widzimy ludzi wgryzających się w burgery, tortille, pierożki, lody, bułki, ziemniaki i co dusza zapragnie. Wgryzają się, a potem słychać „O BOŻE JUŻ NIE MOGĘ, ALE TO JEST TAKIE DOBRE”.

To jest dobry znak.

Zaczynamy od pierożków od Momo-Smak Kuchnia Tybetańska Wybieramy opcję z soczewicą i dzielimy się jedną porcją. Pierożki są pyszne, mokre, klejące się. Doskonały początek. Zwracamy grzecznie koszyczek i ruszamy dalej.

Popijamy pierożki dziwacznym napojem z galaretką od Bubbleology Polska, który jest dla nas za słodki, ale akceptujemy, że taki ma być. Galaretki wciągamy dużą słomką. Jest miło oraz przyjemnie.

DSCN1670

Nie możemy się zdecydować, czy najpierw zjemy maczankę krakowską z Andrus Food Truck, czy jajcarza od Bandy Kotleta.

Idziemy więc na porcję kopca ziemniaczanego z FOOD so GOOD – pierwszy FoodTruck w Kielcach. Ziemniaki jak z ogniska (serio, jak oni to robią?! mają tam jakieś takie małe ognisko w tej budce?!), super trendy szarpana wieprzowina, dużo warzyw – ogórki, kapusta, buraczki! – i sos. Jemy małą porcję na spółkę i stają nam łzy w oczach, bo chyba nie zdołamy zjeść i maczanki i jajcarza.

DSCN1672

Decydujemy się w końcu odpuścić maczankę i bierzemy zawijanego od Bandy kotleta. Niesamowity pomysł – połączenie tradycyjnych polskich smaków obiadowych z fast foodem. Oto najprawdziwsza rolada wieprzowa nadziewana ogórkiem i innymi składnikami, wsadzona w bułę, przyprawiona chrzanem (sic!), z masą dodatków i sosem pieczeniowym (sic!!). Absolutny hit. Do tego przemiła obsługa, która świetnie zdaje sobie sprawę z tego, że jedzenie u nich wymaga tony serwetek i mokrych chusteczek – oba zapewniają.

DSCN1682

Chcielibyśmy jeszcze zjeść maczankę, ale już nie możemy. Potem widzę kanapki z ogonem byka i nie mogę sobie wybaczyć, że nie mam ogromnego żołądka. Potem widzę, jak ktoś obok mnie bierze podwójnego wiedeńskiego (co oznacza wielką bułę a w niej nie jednego, ale DWA ogromne sznycle wiedeńskie) i zazdroszczę, że on ma ogromny żołądek.

Mijamy jeszcze stoisko z goframi, potem lody i mini-stoisko z zimną kawą. Jestem tak nażarta, że ledwo idę. A tu jeszcze foodtruck z tostami i z potrawami sous-vide. To ponad moje siły. Ktoś niesie jakieś burrito? Co to było? Boże, jak to dobrze pachnie.

DSCN1676

Padamy na kocyku na trawce i rozpoczynamy proces trawienia. A ja już myślę o tym, kiedy będzie następna edycja, bo tej maczanki nie odpuszczę i tego jajcarza też bym wciągnęła, a w ogóle to był też foodtruck z sushi… Następnym razem!

DSCN1688

Reklamy