Szukaj

Cztowiek Ser

Czy wszystko jest lepsze, jeśli dodać do tego ser?

Kategoria

Przekąski

Roladki drożdżowe z pesto i suszoną szynką

„Chyba zrobię coś dobrego” – obwieścił Człowiek Ser drugiemu Człowiekowi, z którym mieszka. Człowiek wyraził aprobatę i w efekcie Człowiek Ser zamknął się w kuchni i zaczął wymyślać.

Przyszła jesień. Próbuję się oszukiwać, że jeszcze nie, ale jednak od dawna wszędzie ciągam za sobą kocyk, uzupełniam zapasy wina, drożdży i przypraw do grzańca. Ani się obejrzałam, a o 17 robi się ciemno i już nawet okoliczne wyrostki nie drą się pod blokiem do późnych godzin nocnych, bo rodzice zagarniają je do łóżek, bo szkoła.

roladki-szynka-4

Jesień to idealny czas na wszystkie comfort food. Zacny to koncept, pochodzący z krajów, w których nadwaga dotyka przeważającej części społeczeństwa. I ja nawet wiem, dlaczego. Te wszystkie potrawy zawierają tony makaronu, sera, śmietany, masła. To podświadome gromadzenie tłuszczu. Ewolucyjnie w trudnych chwilach skłaniamy się ku pożywieniu, które pozwoli nam przetrwać długie, jesienne wieczory.

Oczywiście równocześnie społeczeństwo wymaga od nas nienagannej figury, przez co wpadamy w depresję i sięgamy po jeszcze więcej jedzenia na pocieszenie.

Tak oto przedstawia się moja definicja jesieni. To nieustanna kołyska depresji z powodu wszechogarniającej jesieni i depresji z powodu zajadania depresji z powodu wszechogarniającej jesieni, powodującej depresję z powodu wszechogarniającej tłustości.

Dlatego też piekę dziś roladki drożdżowe z pesto i suszoną szynką. Do nich lampka wina i w sumie czwartek jak co tydzień.

roladki-szynka-6

 

Roladki drożdżowe z pesto i suszoną szynką

Porcja na 10 roladek

Składniki:

  • 180 g mąki pszennej
  • 2 łyżki zarodków pszennych
  • 5 g suszonych drożdży
  • 100 ml ciepłej wody
  • 1 łyżeczka cukru
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 3 łyżki zielonego pesto
  • 20 g sera Grana Padano
  • 6 plasterków szynki suszonej (serrano, parmeńskiej)
  • 5 suszonych pomidorów w zalewie, pokrojonych w paseczki

Przygotowanie:

W misce mieszamy mąkę, zarodki pszenne, cukier, sól i drożdże. Dodajemy stopniowo wodę – najpierw dodajemy połowę i wyrabiamy wstępnie ciasto, potem dolewamy w razie potrzeby. Ciasto wyrabiamy ręcznie lub mikserem na gładką, elastyczną masę. Mikserem potrwa to około 5 minut.

Odstawiamy ciasto na około 40 minut do wyrośnięcia. Po tym czasie włączamy piekarnik na 200 stopni, żeby się nagrzewał.

Ciasto wykładamy na posypaną mąką stolnicę lub matę, rozwałkowujemy lub rozciągamy palcami na prostokąt o wymiarach ok. 30 x 40 cm. Smarujemy ciasto cienką, równomierną warstwą pesto. Wykładamy szynkę, rozkładając plastry tak, żeby były pofałdowane. Rozsypujemy równomiernie pokrojone suszone pomidory.

Ciasto zwijamy w roladę wzdłuż dłuższej krawędzi, jak na zdjęciach poniżej.

Następnie kroimy je ostrym nożem na 10 równych kawałków. Roladki rozkładamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia lub matą w odstępach (urosną). Posypujemy po wierzchu drobno startym serem.

Pieczemy w 200 stopniach 18-22 minuty, aż się ładnie zrumienią.

Studzimy na kratce i podajemy.

Smacznego!

 

 

roladki-szynka-1

roladki-szynka-2

roladki-szynka-3

roladki-szynka-5

 

 

Reklamy

Chlebek z cukinią i cheddarem

Cukinia. Kurczak wśród warzyw. Warzywo tak wszechstronne, że nie nadaje się właściwie do niczego. Ani mokre, ani suche. Nieco mdłe, ale trochę jakby słodkie. Raz za twarde, raz rozmięknięte. Innymi słowy – jak nie kochać cukinii?

Z tej miłości do cukinii oraz z tego, że zostaliśmy cukinią obdarowani, narodził się pomysł, by coś z nią zrobić ludzkiego. Można robić placki z cukinii, ale jak dla mnie nie mają one smaku i ogólnie więcej z nimi roboty, niż pożytku. Można robić cukinię w posypce parmezanowej, ale nie wierzę, że to działa. Jak ktoś próbował i wie, że działa, to niech mi powie – może się przekonam.

Przeglądałam więc Pintresta, szukając pomysłu na cukinię i oto jest. Chlebek z cukinii z cheddarem. Ekspresowy, rumiany. Nie ma opcji, żeby to było niedobre.

Przygotowanie całości trwało może z 10 minut i chlebek piecze się teraz w piecu. Obserwuję go jak wariatka, zaglądam tam do środka, bo może… nie wiem, co się stanie. Może wybuchnie. Może się spali na kamień. Na węgiel. Może się rozleje (gdzie ci się, babo, rozleje, w foremce?). W ogóle mam dużo wizji, w których całe to przedsięwzięcie okazuje się kompletną porażką.

O, cholera. Zaczął rosnąć. A jak wyjdzie z foremki? CO JAK WYJDZIE Z FOREMKI?

Ciasto w stanie wymieszanym. Do keksówki i do roboty.
Ciasto w stanie wymieszanym. Do keksówki i do pieca.

Można powiedzieć, że jestem dziś w nastroju lekko neurotycznym. To się zdarza na jesieni, musicie mi wybaczyć. Nadmiar grzybów i cukinii w organizmie skutkuje nieraz neurozą. Potwierdzone naukowo przez radzieckich naukowców. Później znajdę Wam linka do badań.

Tymczasem chlebek się piecze i zaczyna pięknie pachnieć. Nie ma się co dziwić, w końcu jest w nim pół kilo sera. No, tak naprawdę to 220 gramów, ale to właściwie prawie że pół kilo. Już sobie wyobrażam, jak smakuje. Że jest serowy, miękki, nie za suchy. Z chrupiącą skórką z kawałkami przypieczonego sera. Że ma takie kawałeczki szczypiorku, które zaostrzają jego smak. Że smaruję jeszcze ciepłą kromkę masłem, a ono się rozpuszcza i całość jest po prostu palce lizać…

To co, przepis?

chlebek_cukinia_1

Chlebek z cukinią i cheddarem

Przepis pochodzi z tej strony

Składniki:

  • 300 g mąki pszennej
  • 2 łyżki cukru
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 50 g masła
  • 400 g maślanki (pełen kubek)
  • 1 jajko
  • 250 g cukinii
  • 220 g cheddara
  • pęczek szczypiorku

Przygotowanie:

Nagrzewamy piekarnik do 175 stopni.

W mikrofali lub małym garnuszku roztapiamy masło, odstawiamy do ostygnięcia.

Na tarce o grubych oczkach ścieramy cukinię, w razie potrzeby odciskamy z niej nadmiar wody. Na tej samej tarce ścieramy cheddar. Szczypiorek siekamy na kawałki około 1/4 cm.

W dużej misce mieszamy mąkę, cukier, proszek do pieczenia, sodę i sól.

W mniejszej misce mieszamy maślankę, jajko i roztopione masło.

Dodajemy mokre składniki do suchych, mieszamy z grubsza. Gdy masa zacznie się łączyć dodajemy startą cukinię, ser i posiekany szczypior. Mieszamy do połączenia się składników.

Wykładamy do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy 45-60 minut w 175 stopniach, do suchego patyczka (czyli jak wsadzimy w chlebek wykałaczkę lub patyczek do szaszłyków, to po wyciągnięciu będzie suchy, a nie oblepiony mokrym ciastem).

Czekamy 15 minut, aż ostygnie, inaczej będzie się kiepsko kroił. Podajemy na ciepło z masłem, wędliną, serkiem naturalnym czy zupą. Chlebek świetnie się przechowuje – leży w chlebaku zawinięty w foliowy woreczek już drugi dzień i w ogóle nie wysechł.

Smacznego!

chlebek_cukinia_2

chlebek_cukinia_kromki

Sałatka z roszponki i gorgonzoli

Odchudzamy się.

Takie jest życie, czasem się człowiek stłuści, to się potem musi odtłuścić. Nie będę jednak przy tym rezygnować z siebie (tj. z sera). Można się odchudzać, ale nie ma się co umartwiać.

Z tego względu stawiamy na więcej warzyw i sałaty. Nie jesteśmy szczęśliwi, ale takie jest życie. Możemy co najwyżej dodawać do naszych warzyw boczek i ser, więc tak robimy.

Instrukcja wykonania będzie miała formę obrazkową, bo jestem prawdziwą blogerką, a prawdziwe blogerki robią takie rzeczy.

Sałatka z roszponki i gorgonzoli

Porcja dla dwóch osób

Składniki:

  • 6 garści roszponki
  • 30 g boczku (4 plastry)
  • 6 kawałków suszonych pomidorów
  • 1/2 czerwonej cebuli
  • 40 g gorgonzoli
  • 2 kromki suchego chleba lub 1 sucha bułka

Sos winegret:

  • 1 łyżka musztardy francuskiej
  • 1 łyżeczka syropu z agawy lub miodu
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 1 łyżka octu winnego cytrynowego
  • sól i pieprz

Przygotowanie:

Roszponkę myjemy i wrzucamy do miski.

roszponka

Boczek kroimy na cienkie paseczki, podsmażamy 5 minut na suchej patelni, aż się wytopi i ładnie zrumieni. Odsączamy z tłuszczu na papierowym ręczniku. Suszone pomidory kroimy na paseczki i razem z boczkiem wrzucamy do roszponki.

DSCN1727

Cebulę kroimy w cienkie piórka i dodajemy do sałatki. W miseczce mieszamy energicznie wszystkie składniki sosu. Można też włożyć je do słoiczka, zakręcić słoiczek i mocno wstrząsnąć nim przez kilka sekund. Sos dodajemy do miski z sałatą, całość dokładnie mieszamy. Odstawiamy na 5 minut, żeby się przegryzła.

DSCN1729

winegret

Gorgonzolę kroimy w kwadraty 1,5 cm na 1,5 cm. Bułkę lub chleb kroimy na takie same kwadraty, rumienimy na patelni, na której smażył się boczek. Wszystko dodajemy do sałaty, mieszamy.

DSCN1731

Podajemy! Smacznego!

DSCN1735

 

 

Skony z bazylią

suszonymi pomidorami i fetą!

skony-bazyliowe

Nie ma na świecie nic lepszego od skonów. Nie ma, po prostu mnie nie przekonacie. Dużo jest dobrych rzeczy, ale żeby było coś takiego jak skon, gdzie każda kulinarna pierdoła może zagnieść takiego klucha, upiec i zjeść – to nie ma.

skony-bazyliowe3

Nie ma się co tu rozpisywać: przepis!

Skony z bazylią, suszonymi pomidorami i fetą

Porcja na 8 skonów

Składniki:

Ciasto:

  • 200 g mąki pszennej
  • 1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/3 łyżeczki soli
  • 1/4 łyżeczki świeżo mielonego pieprzu
  • 100 g zimnego masła
  • 100 g kwaśnej śmietany 12% lub 18%
  • 3 łyżki zimnej wody

Dodatki:

  • 1/2 szklanki pokrojonych na duże kawałki listków bazylii
  • 100 g fety pokrojonej w kostkę
  • 8 kawałków suszonych pomidorów w zalewie pokrojonych w paski
  • 1 jajko

Przygotowanie:

W dużej misce mieszamy mąkę z proszkiem do pieczenia, solą, pieprzem. Zimne masło siekamy na kawałki i rozcieramy palcami z mąką (lub siekamy w malakserze). Dodajemy śmietanę i zagniatamy gęste ciasto – jeśli nie chce się łączyć, dodajemy po jednej łyżce wodę. Do miski wrzucamy bazylię, fetę i suszone pomidory, mieszamy całość.

Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni.

Ciasto wykładamy na blat, formujemy prostokąt o grubości ok. 2,5 cm. Kroimy najpierw na pół wzdłuż, potem na pół w poprzek. Potem każdy z powstałych czterech prostokątów kroimy na dwa trójkąty, jak na zdjęciu.

skony-bazyliowe2

Układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia lub matą silikonową. Smarujemy roztrzepanym jajkiem. Pieczemy 15-20 minut (do zarumienienia i suchego patyczka).

Smacznego!

skony-bazyliowe4

 

Krakersy serowe

HA! Już myśleliście, że zniknęłam, że to koniec Człowieka Sera, że blog ten wyląduje na cmentarzysku sobie podobnych blogów…Nic z tego! Musiałam po prostu zarobić na ser. A Bogiem a prawdą, dobry ser kosztuje swoje.

Ale skoro już na niego zarobiłam, to teraz mogę te wszystkie pieniądze wydać na cheddary, parmezany, bursztyny i inne takie.

Poza tym musiałam też kibicować polskiej reprezentacji w siatkówkę. Słowa te piszę 10 stycznia o godzinie 12:48. Za 12 minut (dobrze policzyłam? Dwa w pamięci, przenoszę dziesięć…) rozpocznie się mecz Polski z Niemcami o możliwość dalszej kwalifikacji na igrzyska w Rio. I ja się tym jaram, nic nie poradzę. Siatkówce polskiej kibicuję od czasów, gdy po boisku biegał Świderski z włosami ufarbowanymi a’la Nick Carter z Backstreet Boys. Czyli od dawna.

Takie zmagania wymagają więc odpowiedniej oprawy. Tą oprawą okazały się krakersy serowe, którymi natchnęła mnie autorka bloga Lawendowy Dom (to w ogóle uroczy blog i polecam go zupełnie bezinteresownie). Krakersy wyszły pyszne. Zawieźliśmy je nawet na artystycznego Sylwestra. Nikt poza nami i gospodarzami ich nie jadł, bo zawierały gluten i produkty odzwierzęce, więc weganie (1/3 populacji Sylwestra) i bezglutenowcy (kolejna 1/3 populacji) sobie odpuścili. Tym samym ożarliśmy się tych krakersów jak głupi.

krakersy2

Weganie nie skorzystają, ale bezglutenowcy mogą śmiało zamienić mąkę pszenną na bezglutenową i robić takie krakersy!

Za osiem minut mecz, więc bez dalszej zwłoki: przepis!

krakersy4

Krakersy serowe

Według przepisu z Lawendowego Domu, porcja na około 30 krakersów

Składniki:

  • 125 g mąki pszennej
  • 80 g zimnego masła
  • 130 g sera bursztyn (lub dziugas, gruyere)
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • gruboziarnista sól i świeżo zmielony pieprz
  • ok. 1/3 szklanki zimnej wody

Przygotowanie:

W malakserze (lub ręcznie, uprzednio krojąc masło na drobniejsze kawałki i rozcierając je z mąką) siekamy mąkę i masło, aż powstanie luźne ciasto i konsystencji okruchów chleba. Ser ścieramy na tarce o grubych oczkach. Dodajemy do ciasta, dodajemy sok z cytryny, sól i pieprz do smaku i zagniatamy. W zależności od tego, jak tłusty i klejący mamy ser, będziemy musieli dolać odrobinę wody – dolewajmy po łyżce, aż ciasto sklei się razem.

Zagniatamy ciasto kilka razy na stolnicy czy blacie i formujemy długi wałek o średnicy 5-7 cm. Owijamy go folią i wkładamy do lodówki (nie do zamrażarki!) na około pół godziny.

Po tym czasie rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni. Wyjmujemy wałek z lodówki i kroimy na plastry o grubości około 0,5 cm. Im dłużej ciasto będzie w lodówce, tym bardziej będzie zwarte i przy krojeniu zachowa swój kształt. Można więc uformować je w prostopadłościan (wytężam pamięć, by przypomnieć sobie nazwy brył geometrycznych) lub serduszka i upiec w takim kształcie.

Układamy w odstępach na blasze wyłożonej papierem do pieczenia lub matą silikonową. Pieczemy 12-15 minut, mają się zarumienić, a ser ma utworzyć zapieczone bąbelki. Po wyjęciu z piekarnika będą bardzo kruche, więc warto dać im chwilę odpocząć na blasze i dopiero potem przekładać na kratkę do ostudzenia.

Podawać same jako przekąskę do wina lub piwa albo jako podstawę mini-przekąsek z różnymi dodatkami, jak na zdjęciu poniżej. Nie mówić nikomu, że zrobiliście takie pyszne krakersy, bo Wam zjedzą.

P.S.

Chłopaki jadą na turniej do Japonii. Teraz tylko czekanie do maja…

 

krakersy1

krakersy3

Sałatka z kozim serem

Jak zapewne zauważyliście, czytam różne kulinarne książki i czasopisma, blogi i strony internetowe. Staram się nieco dokształcać i ogólnie nie zamykać się na podlaski i oscypka, tylko wychodzić też do innych serów i przepisów.

salatka_roszponka_kozi (1)

I ostatnio w „Kuchni” przeczytałam coś, co dotknęło mnie do głębi – była to rozmowa o sałacie. Tak, o sałacie. Dwóch mężczyzn w dodatku o tej sałacie rozmawiało, a zrobili to tak, że postanowiłam zmienić swoje życie (kulinarne). Padło tam między innymi z ust pana Tadeusza Pióro zdanie „Nasza kultura kulinarna cierpi na brak zrozumienia sałaty”.

I ja się z nim zgadzam. I doszłam do wniosku, że sama sałaty też nie do końca rozumiem, zrobiłam więc sałatkę z przepisu podanego pod rozmową i dotarło do mnie, że całe życie lekceważyłam sałatę, jej rozmaitość i potencjał, zwłaszcza w łączeniu z różnymi serami, które aż się proszą o skomponowanie jakiejś pysznej sałatki. Dlatego też, za „Kuchnią”, podaję przepis na:

Sałatkę z roszponki, cebuli, pomidorów i podsmażanego sera koziego

Porcja dla dwóch osób, doskonała jako wstęp do cięższego makaronu

Składniki:

  • łyżeczka musztardy sarepskiej
  • 2 i 1/2 łyżeczki octu jabłkowego
  • 2-3 łyżki oliwy extra vergine
  • sól i pieprz
  • 6 garści roszponki
  • 1 mała czerwona cebula
  • 10 pomidorków koktajlowych
  • 6 plastrów małej roladki koziej o grubości około 2 cm

Przygotowanie:

W kubeczku mieszamy dokładnie musztardę z octem. Ciągle mieszając, dolewamy równomiernym strumieniem oliwę. Powstanie gładka emulsja, którą doprawiamy solą i pieprzem do smaku.

W dużej misce umieszczamy roszponkę, wlewamy sos i mieszamy dokładnie przy pomocy dwóch łyżek lub dwóch rąk. Cebulę kroimy na pół i na cieniutkie piórka. Dodajemy do roszponki, ponownie mieszamy bardzo dokładnie.

Kroimy pomidorki na połówki lub na ćwiartki, jeśli są duże.

Rozgrzewamy patelnię z nieprzywierającą powłoką, kładziemy na niej plastry roladki. Smażymy około 2 minut na średnim ogniu z jednej strony, przewracamy. Roladki mają się ładnie zrumienić z wierzchu i rozpuścić w środku.

Do roszponki i cebuli dodajemy pomidorki, szybko mieszamy. Wykładamy na talerze, na wierzchu układamy gorące, usmażone serki. Podajemy natychmiast same lub z grzanką.

salatka_roszponka_kozi (2)

A już wkrótce spodziewajcie się kolejnych przepisów na sałaty, bo zamierzam sałatę zrozumieć, pokochać i ujarzmić, tak by nie miała przede mną tajemnic!

Street Food Polska Festival w Galerii Kazimierz

lub jak pokochałam foodtrucki, a troszeczkę znienawidziłam siebie.

W miniony weekend pod Galerią Kazimierz w Krakowie odbył się (kolejny już raz) Street Food Polska Festival. O co chodzi? O samochody z żarciem, czyli foodtrucki znane nam bardzo dobrze z amerykańskich filmów, a w ostatnich latach także z wielkomiejskiej rzeczywistości. Bo foodtrucki po cichutku znalazły swoje miejsce w polskich miastach – przycupnęły na parkingach, przydomowych podwórkach, pod galeriami, na ulicach. I nagle zorientowaliśmy się, że zamiast iść na bułkę do dziupli w ścianie, idziemy na bułkę do budki na kółkach.

DSCN1661

Postanowiliśmy skorzystać z okazji i wybrać się na festiwal na obiad. Zrobiliśmy dokładny risercz w internetach na świetnie prowadzonym fejsbukowym profilu Street Food Polska, który jest odpowiedzialny za bardzo wiele moich ślinotoków.

Po dotarciu na miejsce okazało się, że atmosfera jest bardzo miła – z głośników leci nie za głośna muzyka, jest zorganizowane miejsce zabaw i animacji dla dzieci, foodtrucki stoją w sensownych odległościach od siebie, tuż obok ustawione są zadaszone stoliki z ławami, a na trawce można się wyłożyć na kocyku lub leżaczku. Wygląda to dobrze, ale czy się najemy?

DSCN1674

Odpowiedź wydaje się oczywista, bo wszędzie widzimy ludzi wgryzających się w burgery, tortille, pierożki, lody, bułki, ziemniaki i co dusza zapragnie. Wgryzają się, a potem słychać „O BOŻE JUŻ NIE MOGĘ, ALE TO JEST TAKIE DOBRE”.

To jest dobry znak.

Zaczynamy od pierożków od Momo-Smak Kuchnia Tybetańska Wybieramy opcję z soczewicą i dzielimy się jedną porcją. Pierożki są pyszne, mokre, klejące się. Doskonały początek. Zwracamy grzecznie koszyczek i ruszamy dalej.

Popijamy pierożki dziwacznym napojem z galaretką od Bubbleology Polska, który jest dla nas za słodki, ale akceptujemy, że taki ma być. Galaretki wciągamy dużą słomką. Jest miło oraz przyjemnie.

DSCN1670

Nie możemy się zdecydować, czy najpierw zjemy maczankę krakowską z Andrus Food Truck, czy jajcarza od Bandy Kotleta.

Idziemy więc na porcję kopca ziemniaczanego z FOOD so GOOD – pierwszy FoodTruck w Kielcach. Ziemniaki jak z ogniska (serio, jak oni to robią?! mają tam jakieś takie małe ognisko w tej budce?!), super trendy szarpana wieprzowina, dużo warzyw – ogórki, kapusta, buraczki! – i sos. Jemy małą porcję na spółkę i stają nam łzy w oczach, bo chyba nie zdołamy zjeść i maczanki i jajcarza.

DSCN1672

Decydujemy się w końcu odpuścić maczankę i bierzemy zawijanego od Bandy kotleta. Niesamowity pomysł – połączenie tradycyjnych polskich smaków obiadowych z fast foodem. Oto najprawdziwsza rolada wieprzowa nadziewana ogórkiem i innymi składnikami, wsadzona w bułę, przyprawiona chrzanem (sic!), z masą dodatków i sosem pieczeniowym (sic!!). Absolutny hit. Do tego przemiła obsługa, która świetnie zdaje sobie sprawę z tego, że jedzenie u nich wymaga tony serwetek i mokrych chusteczek – oba zapewniają.

DSCN1682

Chcielibyśmy jeszcze zjeść maczankę, ale już nie możemy. Potem widzę kanapki z ogonem byka i nie mogę sobie wybaczyć, że nie mam ogromnego żołądka. Potem widzę, jak ktoś obok mnie bierze podwójnego wiedeńskiego (co oznacza wielką bułę a w niej nie jednego, ale DWA ogromne sznycle wiedeńskie) i zazdroszczę, że on ma ogromny żołądek.

Mijamy jeszcze stoisko z goframi, potem lody i mini-stoisko z zimną kawą. Jestem tak nażarta, że ledwo idę. A tu jeszcze foodtruck z tostami i z potrawami sous-vide. To ponad moje siły. Ktoś niesie jakieś burrito? Co to było? Boże, jak to dobrze pachnie.

DSCN1676

Padamy na kocyku na trawce i rozpoczynamy proces trawienia. A ja już myślę o tym, kiedy będzie następna edycja, bo tej maczanki nie odpuszczę i tego jajcarza też bym wciągnęła, a w ogóle to był też foodtruck z sushi… Następnym razem!

DSCN1688

Muffiny z pieczoną papryką i fetą

Muffiny, skony, domowe batony – co je łączy?

Są pyszne, dobrze się przechowują i świetnie sprawdzają się w podróży!

Lato to czas wycieczek, wypadów, pikników, wędrówek i innych tego typu atrakcji. Warto na taką podróż zaopatrzyć się w jakieś przekąski – najlepiej domowe, smaczne i wygodne w transporcie.

My już od kilku lat na każdą wycieczkę zabieramy ze sobą dwie przekąski: jedną są domowe batoniki z nasion i orzechów, a druga jest zmienna – zazwyczaj są to jakieś skony lub muffiny.

Batoniki wyglądają tak:

DSCN1519

robi się je banalnie – mieszamy składniki, łączymy z mlekiem skondensowanym i pieczemy. Przepis, z którego korzystam, pochodzi stąd-klik, choć przyznaję, że mleka dodaję zwykle mniej (inaczej na dnie tworzy się tłusta warstwa), a metodą prób i błędów odkryłam, że składniki można dowolnie wymieniać, np. na pistacje, orzechy nerkowca, dynię, rodzynki… Polecam też skorzystanie z gotowych mieszanek śniadaniowych na bazie płatków owsianych – ja kupiłam raz w Auchan trzykilogramową torbę takiej mieszanki i stanowi ona od jakiegoś czasu podstawę tych batonów.

Zalet muffinów natomiast jest bez liku – można je zamknąć w pojemniku i przechowywać poza lodówką przez 4 dni (i więcej, chyba że jest akurat milion stopni tak jak teraz, to ryzyko jest większe), a w lodówce nawet dłużej. Świetnie sprawdzają się na wyprawie w góry, nie ma nic lepszego, niż taki widok:

gory

herbata z termosu, muffin i domowy batonik.

Te muffiny są delikatne, przypadną do gustu zwłaszcza miłośnikom papryki. Mają lekko słodkawy, paprykowy smak, przełamany kosteczkami fety.

ciasto-babeczki-feta-papryka

Bez zbędnych dygresji: przepis!

Muffiny z pieczoną papryką i fetą

Przepis oryginalny pochodzi z dodatku do magazynu Kuchnia „Muffinki słodkie i wytrawne”

na 12 sztuk

Składniki:

Na ciasto:

  • 1 czerwona papryka
  • 400 g mąki pszennej
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 200 g sera feta pokrojonego w kostkę
  • 2 jajka
  • 250 ml mleka
  • 50 g roztopionego i wystudzonego masła

Oprócz tego przyda się:

  • forma do muffinów
  • papilotki
  • papier do pieczenia lub mata silikonowa

Przygotowanie:

Najpierw pieczemy paprykę – nagrzewamy piekarnik do 180 stopni, paprykę dokładnie myjemy, smarujemy oliwą i kładziemy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia lub matą silikonową. Pieczemy 30 minut, aż lekko sczernieje. Wyjmujemy z piekarnika i wkładamy od razu do miski z zimną, osoloną wodą. Papryka zapadnie się w sobie, będzie miękka. Obieramy ją ze skórki, wyjmujemy gniazda nasienne i kroimy paprykę w sporą kostkę.

W dużej misce mieszamy mąkę, proszek do pieczenia, sól, fetę i paprykę. W mniejszej misce mieszamy jajka, mleko i masło. Dodajemy mokre składniki do suchych i mieszamy zgrubnie – mogą pozostać grudki ciasta.

Formę do muffinów wykładamy papilotkami, każdą napełniamy kilkoma łyżkami masy. Pieczemy w 200 stopniach przez 20-30 minut, aż muffiny ładnie się zrumienią, a wbita w ciasto wykałaczka będzie wychodzić sucha.

DSCN1518 DSCN1523

Jajka zapiekane w kokilkach

Proste i pyszne śniadanko, które przygotujecie w 3 minuty. Dobra, potem potrzeba jeszcze 12 minut na zapieczenie jajek, ale przysięgam, to już tyle.

kokilka_1

Zaczniemy od napakowania kokilki samym dobrem – na dno wrzucimy najtłustszą z tłustych śmietan, najbardziej dojrzałą z dojrzewających szynek i najsuchsze z suszonych pomidorów (to nieprawda, pomidory są mokre, bo trzymane w zalewie)(pomidory olejowe)(nie brzmi dobrze).kokilka_2

 

Potem sprawa prezentuje się banalnie – wbijamy do każdej kokilki po jednym jaju, posypujemy startym żółtym serem i szczypiorem.

Przy okazji powiem Wam, że zostałam mikro-rolnikiem (rolniczką?). Na balkonie w donicach mam szczypior, miętę, bazylię, pomidory, kolendrę…I przysięgam, nie ma nic lepszego niż kanapka z pomidorem z własnego krzaczka posypana szczypiorem z własnej doniczki. Jakbym mogła, to trzymałabym na balkonie kurę albo dwie, one by sobie tam mieszkały wesoło i znosiły mi wesołe jajka. Prawdopodobnie następnie wspólnota mieszkaniowa wyrzuciłaby mnie na zbity pysk, ale miałabym przynajmniej swoje kury na pocieszenie.

Obok kur zamieszkałaby koza i mogłabym sama sobie robić roladki kozie. Zeżarłaby mi pewnie cały balkon, bo kozy zjadają wszystko, ale byłoby mleko.

Analizuję właśnie swój balkon i stwierdzam, że taka nieduża jałówka też by mi się zmieściła, więc mogłabym robić nawet edamski.

Tymczasem jednak: przepis!

Jajka zapiekane w kokilkach

Składniki dla dwóch osób

  • 2 jajka
  • 2 łyżki gęstej śmietany 36%
  • 2 łyżki pokrojonych w paski suszonych pomidorów
  • 2 łyżki pokrojonej w paski szynki dojrzewającej
  • 2 łyżki startego żółtego sera
  • szczypior

Przygotowanie:

Nagrzewamy piekarnik do 200 stopni. Do kokilek wkładamy kolejno śmietanę, suszone pomidory, szynkę. Wbijamy delikatnie po jednym jajku, posypujemy serem i szczypiorkiem. Pieczemy 12-16 minut – białko ma się ściąć, a żółtko pozostać płynne. Podajemy z grzankami lub tostami, które można zamaczać w tym wszystkim, ser się rozpuści, żółtko rozleje i będzie pysznie, że ojej.

Smacznego!

kokilka_3

 

 

Blog na WordPress.com.

Up ↑