Szukaj

Cztowiek Ser

Czy wszystko jest lepsze, jeśli dodać do tego ser?

Kategoria

Żółty

Chlebek z cukinią i cheddarem

Cukinia. Kurczak wśród warzyw. Warzywo tak wszechstronne, że nie nadaje się właściwie do niczego. Ani mokre, ani suche. Nieco mdłe, ale trochę jakby słodkie. Raz za twarde, raz rozmięknięte. Innymi słowy – jak nie kochać cukinii?

Z tej miłości do cukinii oraz z tego, że zostaliśmy cukinią obdarowani, narodził się pomysł, by coś z nią zrobić ludzkiego. Można robić placki z cukinii, ale jak dla mnie nie mają one smaku i ogólnie więcej z nimi roboty, niż pożytku. Można robić cukinię w posypce parmezanowej, ale nie wierzę, że to działa. Jak ktoś próbował i wie, że działa, to niech mi powie – może się przekonam.

Przeglądałam więc Pintresta, szukając pomysłu na cukinię i oto jest. Chlebek z cukinii z cheddarem. Ekspresowy, rumiany. Nie ma opcji, żeby to było niedobre.

Przygotowanie całości trwało może z 10 minut i chlebek piecze się teraz w piecu. Obserwuję go jak wariatka, zaglądam tam do środka, bo może… nie wiem, co się stanie. Może wybuchnie. Może się spali na kamień. Na węgiel. Może się rozleje (gdzie ci się, babo, rozleje, w foremce?). W ogóle mam dużo wizji, w których całe to przedsięwzięcie okazuje się kompletną porażką.

O, cholera. Zaczął rosnąć. A jak wyjdzie z foremki? CO JAK WYJDZIE Z FOREMKI?

Ciasto w stanie wymieszanym. Do keksówki i do roboty.
Ciasto w stanie wymieszanym. Do keksówki i do pieca.

Można powiedzieć, że jestem dziś w nastroju lekko neurotycznym. To się zdarza na jesieni, musicie mi wybaczyć. Nadmiar grzybów i cukinii w organizmie skutkuje nieraz neurozą. Potwierdzone naukowo przez radzieckich naukowców. Później znajdę Wam linka do badań.

Tymczasem chlebek się piecze i zaczyna pięknie pachnieć. Nie ma się co dziwić, w końcu jest w nim pół kilo sera. No, tak naprawdę to 220 gramów, ale to właściwie prawie że pół kilo. Już sobie wyobrażam, jak smakuje. Że jest serowy, miękki, nie za suchy. Z chrupiącą skórką z kawałkami przypieczonego sera. Że ma takie kawałeczki szczypiorku, które zaostrzają jego smak. Że smaruję jeszcze ciepłą kromkę masłem, a ono się rozpuszcza i całość jest po prostu palce lizać…

To co, przepis?

chlebek_cukinia_1

Chlebek z cukinią i cheddarem

Przepis pochodzi z tej strony

Składniki:

  • 300 g mąki pszennej
  • 2 łyżki cukru
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 50 g masła
  • 400 g maślanki (pełen kubek)
  • 1 jajko
  • 250 g cukinii
  • 220 g cheddara
  • pęczek szczypiorku

Przygotowanie:

Nagrzewamy piekarnik do 175 stopni.

W mikrofali lub małym garnuszku roztapiamy masło, odstawiamy do ostygnięcia.

Na tarce o grubych oczkach ścieramy cukinię, w razie potrzeby odciskamy z niej nadmiar wody. Na tej samej tarce ścieramy cheddar. Szczypiorek siekamy na kawałki około 1/4 cm.

W dużej misce mieszamy mąkę, cukier, proszek do pieczenia, sodę i sól.

W mniejszej misce mieszamy maślankę, jajko i roztopione masło.

Dodajemy mokre składniki do suchych, mieszamy z grubsza. Gdy masa zacznie się łączyć dodajemy startą cukinię, ser i posiekany szczypior. Mieszamy do połączenia się składników.

Wykładamy do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy 45-60 minut w 175 stopniach, do suchego patyczka (czyli jak wsadzimy w chlebek wykałaczkę lub patyczek do szaszłyków, to po wyciągnięciu będzie suchy, a nie oblepiony mokrym ciastem).

Czekamy 15 minut, aż ostygnie, inaczej będzie się kiepsko kroił. Podajemy na ciepło z masłem, wędliną, serkiem naturalnym czy zupą. Chlebek świetnie się przechowuje – leży w chlebaku zawinięty w foliowy woreczek już drugi dzień i w ogóle nie wysechł.

Smacznego!

chlebek_cukinia_2

chlebek_cukinia_kromki

Reklamy

Krakersy serowe

HA! Już myśleliście, że zniknęłam, że to koniec Człowieka Sera, że blog ten wyląduje na cmentarzysku sobie podobnych blogów…Nic z tego! Musiałam po prostu zarobić na ser. A Bogiem a prawdą, dobry ser kosztuje swoje.

Ale skoro już na niego zarobiłam, to teraz mogę te wszystkie pieniądze wydać na cheddary, parmezany, bursztyny i inne takie.

Poza tym musiałam też kibicować polskiej reprezentacji w siatkówkę. Słowa te piszę 10 stycznia o godzinie 12:48. Za 12 minut (dobrze policzyłam? Dwa w pamięci, przenoszę dziesięć…) rozpocznie się mecz Polski z Niemcami o możliwość dalszej kwalifikacji na igrzyska w Rio. I ja się tym jaram, nic nie poradzę. Siatkówce polskiej kibicuję od czasów, gdy po boisku biegał Świderski z włosami ufarbowanymi a’la Nick Carter z Backstreet Boys. Czyli od dawna.

Takie zmagania wymagają więc odpowiedniej oprawy. Tą oprawą okazały się krakersy serowe, którymi natchnęła mnie autorka bloga Lawendowy Dom (to w ogóle uroczy blog i polecam go zupełnie bezinteresownie). Krakersy wyszły pyszne. Zawieźliśmy je nawet na artystycznego Sylwestra. Nikt poza nami i gospodarzami ich nie jadł, bo zawierały gluten i produkty odzwierzęce, więc weganie (1/3 populacji Sylwestra) i bezglutenowcy (kolejna 1/3 populacji) sobie odpuścili. Tym samym ożarliśmy się tych krakersów jak głupi.

krakersy2

Weganie nie skorzystają, ale bezglutenowcy mogą śmiało zamienić mąkę pszenną na bezglutenową i robić takie krakersy!

Za osiem minut mecz, więc bez dalszej zwłoki: przepis!

krakersy4

Krakersy serowe

Według przepisu z Lawendowego Domu, porcja na około 30 krakersów

Składniki:

  • 125 g mąki pszennej
  • 80 g zimnego masła
  • 130 g sera bursztyn (lub dziugas, gruyere)
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • gruboziarnista sól i świeżo zmielony pieprz
  • ok. 1/3 szklanki zimnej wody

Przygotowanie:

W malakserze (lub ręcznie, uprzednio krojąc masło na drobniejsze kawałki i rozcierając je z mąką) siekamy mąkę i masło, aż powstanie luźne ciasto i konsystencji okruchów chleba. Ser ścieramy na tarce o grubych oczkach. Dodajemy do ciasta, dodajemy sok z cytryny, sól i pieprz do smaku i zagniatamy. W zależności od tego, jak tłusty i klejący mamy ser, będziemy musieli dolać odrobinę wody – dolewajmy po łyżce, aż ciasto sklei się razem.

Zagniatamy ciasto kilka razy na stolnicy czy blacie i formujemy długi wałek o średnicy 5-7 cm. Owijamy go folią i wkładamy do lodówki (nie do zamrażarki!) na około pół godziny.

Po tym czasie rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni. Wyjmujemy wałek z lodówki i kroimy na plastry o grubości około 0,5 cm. Im dłużej ciasto będzie w lodówce, tym bardziej będzie zwarte i przy krojeniu zachowa swój kształt. Można więc uformować je w prostopadłościan (wytężam pamięć, by przypomnieć sobie nazwy brył geometrycznych) lub serduszka i upiec w takim kształcie.

Układamy w odstępach na blasze wyłożonej papierem do pieczenia lub matą silikonową. Pieczemy 12-15 minut, mają się zarumienić, a ser ma utworzyć zapieczone bąbelki. Po wyjęciu z piekarnika będą bardzo kruche, więc warto dać im chwilę odpocząć na blasze i dopiero potem przekładać na kratkę do ostudzenia.

Podawać same jako przekąskę do wina lub piwa albo jako podstawę mini-przekąsek z różnymi dodatkami, jak na zdjęciu poniżej. Nie mówić nikomu, że zrobiliście takie pyszne krakersy, bo Wam zjedzą.

P.S.

Chłopaki jadą na turniej do Japonii. Teraz tylko czekanie do maja…

 

krakersy1

krakersy3

Łazanki

Piszecie do mnie (nieprawda, nikt do mnie nie pisze, ale tak się lepiej zaczyna posta), że wszystko fajnie, że ser, że człowiek, ale że może coś takiego bardziej swojskiego, a nie tylko te grujery i rokforty.

Proszę bardzo, niniejszym odpowiadam na (niewypowiedziane i wyimaginowane) potrzeby czytelników i przedstawiam danie, które z dużą dozą prawdopodobieństwa przyczyniło się do mojej nadwagi w wieku dziecięcym, gdyż byłam w stanie wciągać je na kilogramy: oto łazanki mojej Mamy!

Wiem, łazanki to są z kapustą i grzybami, na święta, na Sylwestra ewentualnie, czasem może z makiem, ale że z serem?

Otóż tak.

To będzie danie równie polskie, jak łazanki z kapustą. Wykorzystamy makaron, keczup, kiełbasę (śląską, toruńską, podwawelską – ależ to są patriotyczne kiełbasy – dowolną, byle polsko-smażącą się), cebulę (najbardziej polskie z polskich warzyw, gdyż jest to warzywo dobre i tanie) i oczywiście ser! Goudę, edamski, co tam akurat rzucą w spożywczaku, to się nada. Danie to nie jest bowiem szczególnie wyszukane, ale dobre jest, że ojacie. I można go zrobić więcej i odgrzewać przez 4 dni (sprawdzone) albo nakarmić nim 6 osób (też sprawdzone), albo jedną osobę z ekstremalnym gastro (…tylko tak słyszałam). A to wszystko szybko, tanio i smacznie.

Szybko to znaczy: gotujemy makaron, smażymy kiełbę z cebulą i keczupem, mieszamy, smażymy, mieszamy, smażymy. Może się trochę przypalić, nie przejmujcie się. Właściwie to nawet im więcej wam się przypali, tym będzie smaczniejsze, takie to wspaniałe danie.

W obrazkach wygląda to tak:

lazanki_1 lazanki_2 lazanki_3 lazanki_4

Czyż to nie wspaniałe?

Zatem: przepis!

Łazanki mojej Mamy

Porcja dla dwóch osób

Składniki:

  • 150 g makaronu łazanki
  • 150 g kiełbasy śląskiej, toruńskiej (grillowej, do smażenia)
  • 50 g tłustego żółtego sera (goudy, edamskiego)
  • pół dużej cebuli
  • zioła prowansalskie
  • 5 pełnych łyżek keczupu (może być pikantny)
  • 2 pełne łyżeczki koncentratu pomidorowego
  • oliwa lub olej

Przygotowanie:

Gotujemy makaron w osolonej wodzie (około 8 minut). Odcedzamy, przelewamy zimną wodą, żeby się nie posklejał.

Kiełbasę kroimy w półksiężyce, cebulę w kostkę. Ser ścieramy na tarce. Na dużej patelni rozgrzewamy tłuszcz, smażymy kiełbasę przez 2 minuty, potem dodajemy cebulę i smażymy razem kolejne 2 minuty na dużym ogniu. Wszystko ma się zrumienić i przysmażyć. Dodajemy keczup i koncentrat (tak, do kiełbasy i cebuli), mieszamy i smażymy wszystko przez minutę.

Dodajemy ugotowany makaron, mieszamy dokładnie, ciągle podsmażając na dużym ogniu. Dodajemy starty ser, mieszamy, przysmażamy przez 2 minuty. Na koniec posypujemy ziołami prowansalskimi do smaku, mieszamy.

Zeskrobujemy z dna to, co przywarło, bo to jest najsmaczniejsze i wkładamy to na swój talerz nikomu nie mówiąc.

Smacznego!

lazanki_5

Jajka zapiekane w kokilkach

Proste i pyszne śniadanko, które przygotujecie w 3 minuty. Dobra, potem potrzeba jeszcze 12 minut na zapieczenie jajek, ale przysięgam, to już tyle.

kokilka_1

Zaczniemy od napakowania kokilki samym dobrem – na dno wrzucimy najtłustszą z tłustych śmietan, najbardziej dojrzałą z dojrzewających szynek i najsuchsze z suszonych pomidorów (to nieprawda, pomidory są mokre, bo trzymane w zalewie)(pomidory olejowe)(nie brzmi dobrze).kokilka_2

 

Potem sprawa prezentuje się banalnie – wbijamy do każdej kokilki po jednym jaju, posypujemy startym żółtym serem i szczypiorem.

Przy okazji powiem Wam, że zostałam mikro-rolnikiem (rolniczką?). Na balkonie w donicach mam szczypior, miętę, bazylię, pomidory, kolendrę…I przysięgam, nie ma nic lepszego niż kanapka z pomidorem z własnego krzaczka posypana szczypiorem z własnej doniczki. Jakbym mogła, to trzymałabym na balkonie kurę albo dwie, one by sobie tam mieszkały wesoło i znosiły mi wesołe jajka. Prawdopodobnie następnie wspólnota mieszkaniowa wyrzuciłaby mnie na zbity pysk, ale miałabym przynajmniej swoje kury na pocieszenie.

Obok kur zamieszkałaby koza i mogłabym sama sobie robić roladki kozie. Zeżarłaby mi pewnie cały balkon, bo kozy zjadają wszystko, ale byłoby mleko.

Analizuję właśnie swój balkon i stwierdzam, że taka nieduża jałówka też by mi się zmieściła, więc mogłabym robić nawet edamski.

Tymczasem jednak: przepis!

Jajka zapiekane w kokilkach

Składniki dla dwóch osób

  • 2 jajka
  • 2 łyżki gęstej śmietany 36%
  • 2 łyżki pokrojonych w paski suszonych pomidorów
  • 2 łyżki pokrojonej w paski szynki dojrzewającej
  • 2 łyżki startego żółtego sera
  • szczypior

Przygotowanie:

Nagrzewamy piekarnik do 200 stopni. Do kokilek wkładamy kolejno śmietanę, suszone pomidory, szynkę. Wbijamy delikatnie po jednym jajku, posypujemy serem i szczypiorkiem. Pieczemy 12-16 minut – białko ma się ściąć, a żółtko pozostać płynne. Podajemy z grzankami lub tostami, które można zamaczać w tym wszystkim, ser się rozpuści, żółtko rozleje i będzie pysznie, że ojej.

Smacznego!

kokilka_3

 

 

Bułka z serem

Poważnie, po prostu bułka z serem.

Ale!

Upieczemy ją sami, a szynka i ser, a może nawet i inne dodatki już będą w środku.

Tak naprawdę jest to taka mini-rolada z ciasta drożdżowego z serem i szynką w środku (wiem, brzmi to trochę jak zwinięta w rulon pizza)(co w tym złego?)(już wkrótce na blogu: zwijana pizza). Bułkę przygotowuje się szybko i bezproblemowo, a jak smakuje…

Dowiem się za 40 minut, bo właśnie wyrasta.

Przepis pochodzi ponownie z dodatku Moje Gotowanie („Chleby i bułki własnego wypieku”, marzec-kwiecień 2015). Zmieniłam jednak zupełnie proporcje, bo nie chciałam miliona porcji, tylko dwie. W trakcie okazało się również, że ilość mąki jest niewystarczająca, czegoś tam zapomniałam dodać, i tak dalej, i tym podobne… W efekcie powstał nowy przepis zgrubnie inspirowany tym z gazety. Lubię życie na krawędzi, więc nie boję się dodać więcej mąki do ciasta.

bulka_progress_1

Ciasto ładnie się wyrobiło, jest elastyczne. Szynka jest lekko wczorajsza, a więc najlepsza do takiego użytku – bo nic się nie marnuje (#fridgepower #mamamówiłaniewyrzucaj i inne). Zrobiłam też eksperyment z serem pleśniowym i rukolą, jest nadzieja, że będzie smacznie, ale pewności nie ma. Na końcu posta (i postu) dowiemy się, jak to wszystko wyszło.

Teraz już ciasto wyrosło, posmaruję je jajem i może…a, co mi tam, sypnę trochę ziaren na kawałek bułki. I do pieca.

bulka_progress_2

OMÓJBOŻEJAKIEDOBRE

bulka_gotowa_1

Eksperymenty zakończone sukcesem. Co ciekawe, każdemu smakowało co innego – mi najbardziej przypadł do gustu pleśniowy z rukolą i szynką, Lubemu sama szynka z serem. Mam wrażenie, że można w ten sposób zapiec absolutnie wszystko. Będę próbować, stay tuned.

A tymczasem: przepis!

Bułka z serem

Porcja dla 4 osób na przekąskę

Składniki:

Ciasto:

  • 125 g świeżych drożdży
  • 250 ml ciepłej wody
  • 260 g mąki + do podsypania
  • 1/4 łyżki soli
  • 1/2 łyżki oliwy
  • 1 żółtko do smarowania

Dodatki:

  • 80 g szynki w plasterkach
  • 40 g mozzarelli w kulce
  • 5 plasterków żółtego sera (np. goudy)
  • 40 g sera z niebieską pleśnią (np. roquefort)
  • garść rukoli
  • 40 g fety

Przygotowanie:

Rozpuszczamy drożdże w wodzie, dodajemy 1/3 mąki, sól, oliwę, mieszamy. Powstanie dosyć rzadka masa. Przykrywamy ją czystą ściereczką, odstawiamy na godzinę w ciepłe miejsce.

Wyrośnięty zaczyn mieszamy z resztą mąki i wyrabiamy mikserem lub ręką, aż powstanie gładkie i elastyczne ciasto. W razie potrzeby można podsypać trochę mąki, ale starajmy się tego unikać – w miarę wyrabiania ciasto będzie zmieniało strukturę.

Rozwałkowujemy ciasto na podsypaną mąką stolnicy na prostokąt o wymiarach ok. 20 x 30 cm. Układamy wzdłuż krótszego boku warstwy: szynki, sera i fety, szynki i sera, szynki i mozzarelli, szynki, sera pleśniowego i rukoli. Zwijamy  tak, by powstała rolada, zakończenia powinny łatwo się skleić pod ciężarem bułki.

Przekładamy bułkę na blachę wyłożoną papierem do pieczenia lub matą. Smarujemy roztrzepanym żółtkiem, ewentualnie posypujemy ulubionymi ziarnami. Odstawiamy na 20 minut w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.

W tym czasie rozgrzewamy piekarnik do 200 stopni. Następnie wstawiamy bułkę do pieca i pieczemy około 20-30 minut, aż się ładnie zrumieni. Bułka puknięta od góry drewnianą łyżką powinna wydać głuchy odgłos – wtedy na pewno jest upieczona.

Po wyjęciu z piekarnika czekamy kilka minut, następnie kroimy roladę na porcje. Można ją pokroić na 4 duże porcje – bardzo poręczne na drugie śniadanie do pracy – lub na mniejsze plastry, jeśli częstuje się więcej osób.

Smacznego!

bulka_done

 

Sezon tostowy

uważam za rozpoczęty.

W ogóle nie mogę uwierzyć, że dopiero teraz będzie wpis o toście! Zaczniemy od czegoś bardzo, bardzo przyjemnego. Zaczniemy od tostu (tosta? cholerny język polski.) od Stura.

W Bratysławie jedliśmy pyszne tosty i kanapki w kawiarni Stur (tuuu czytaj, tuuu zobacz). Jeden z tych tostów – ze szpinakiem, pieczarkami i cheddarem – aż się prosił o powtórzenie w domu. Został więc powtórzony.tosty_cheddar_1

 

Nie ma się co za dużo rozwodzić: przepis!

Tosty z cheddarem, szpinakiem i pieczarkami

Składniki:

Na jeden tost

  • 2 kromki chleba tostowego
  • 2 średnie pieczarki
  • garść szpinaku baby
  • łyżeczka musztardy francuskiej
  • około 10 g cheddara
  • łyżeczka oliwy
  • sól, pieprz

Przygotowanie:

Pieczarki dokładnie myjemy, kroimy na plasterki. Na patelni rozgrzewamy łyżeczkę oliwy, wrzucamy pieczarki i smażymy, aż się zrumienią. Solimy i pieprzymy, odstawiamy. Szpinak myjemy, suszymy, kroimy w cienkie paseczki. Ser kroimy na plasterki lub ścieramy na tarce.

Jedną kromkę chleba tostowego smarujemy musztardą, układamy na niej szpinak, pieczarki, ser. Przykrywamy drugą kromką.

Zapiekamy w opiekaczu, grillu lub na patelni.

Przed podaniem warto tost przekroić na pół, wygodniej go chwycić i pałaszować.

Smacznego!

tosty_cheddar_3

 

Skony cheddarowe

ze słonecznikiem i dynią!

Skony cheddarowe
Skony cheddarowe

Piątkowy wieczór.

Niektórzy ludzie wychodzą na dancing, inni idą do kina. Ci, co mają dzieci, usypiają dzieci. Ci, co nie mają, oddają się różnym mniej lub bardziej lubieżnym przyjemnościom. Takoż i ja się mniej lub bardziej lubieżnym oddaję, czemu by nie, skoro piątkowy wieczór.

Ja się dla przyjemności zamykam w piątkowy wieczór w kuchni i przygotowuję cheddarowe skony. Pisałam ostatnio, że kilka prób już podjęłam ze skutkiem co najwyżej mizernym, a koncept tak doniosły, jak cheddarowe skony, zasługuje jednak na to, by dążyć do jego doskonałości. Dążyłam, dążyłam, i oto dziś, w piątek wieczorem, stworzyłam skony idealne.

Słucham więc sobie ścieżki dźwiękowej do „True Detective” (OMÓJBOŻEJAKITOBYŁWSPANIAŁYSERIAL,CONIE?), trę ser, rozcieram masło i dumam nad tym, dlaczego moje poprzednie próby skonowe były tak nieudane. I otóż wiem: założyłam bowiem, że przepisu należy szukać na stronach amerykańskich, no bo przecież Ameryka serem i skonami stoi. Zapomniałam, że Ameryka jako ogół o gotowaniu pojęcie ma mizerne i do wszystkiego wrzuca tony masła (0% tłuszczu i kalorii), zupełnie ignorując taką drobnostkę, jak smak jedzenia. Joy the Baker jest naturalnie wyjątkiem, ale ona na pewno ma jakieś polskie korzenie.

Przepis na skony znalazłam w osiedlowym Lewiatanie. Mój Lewiatan to taki sklep, w którym jest absolutnie wszystko (w jednym egzemplarzu, ale jest) zmieszczone na powierzchni 5 m kwadratowych. Sklep jest wielopoziomowy (tzn. w jednym miejscu znajdują się bezsensowne schodki), a alejki ewidentnie jednoosobowe. Ruch odbywa się w jedną stronę. Kto czegoś zapomniał, musi obejść cały sklep dookoła. Nie ma zawracania, zatrzymywania się na zbyt długo, wchodzisz i krążysz jak jakaś mucha po zamkniętym słoiku. Paranoja, ten Lewiatan.

Na wejściu jednak Lewiatan ma skrzynki z piwem (stanowiące niczym góry naturalną barierę i chroniące klientów przed przechodzeniem alejką w złym kierunku) oraz stojak z prasą różnorodną. W tym stojaku zaś: wydanie specjalne 2/2015 moje gotowanie pod tytułem „Chleby i bułki własnego wypieku”. Na stronie 32 – cud ukryty pod nazwą „bułki słonecznikowe”. Trochę go poprawiłam, trochę dostosowałam, aż wreszcie, Panie i Panowie, skony cheddarowe!

Tuż przed wrzuceniem do pieca
Tuż przed wrzuceniem do pieca

Zatem: przepis!

Skony cheddarowe

Porcja na 9 skonów dla 2-4 osób

Ciasto można przygotować wieczorem poprzedniego dnia, a skony upiec na śniadanie

Składniki:

  • 100 g zimnego masła
  • 300 g mąki
  • szczypta soli
  • 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
  • 200 ml śmietany 12%
  • 50 g ziaren słonecznika
  • 20 g pestek dyni
  • 100 g cheddara

Przygotowanie:

Zimne masło kroimy w kosteczkę. W misce mieszamy mąkę, sól i proszek do pieczenia, dodajemy kosteczki masła i rozcieramy palcami, aż powstanie konsystencja okruchów chleba. Dodajemy śmietanę z kubeczka (kubeczka nie wyrzucać, przyda się!), 2/3 startego na grubych oczkach sera i pestki słonecznika. Całość mieszamy, a potem zagniatamy na grudowate ciasto. Ciasto będzie twarde i zwarte.

Na tym etapie ciasto można włożyć do miski, przykryć folią spożywczą i schować do lodówki na noc. Rano ciasto wyciągamy i od razu przechodzimy do dalszego przygotowywania (jedyny minus jest taki, że ciasto będzie zimne i trudniej będzie się formowało).

Z ciasta formujemy 9 równych kulek, lekko je spłaszczamy na kształt bułeczek. Układamy w sporych odstępach na blasze do pieczenia wyłożonej papierem lub podkładką silikonową. Wierzch skonów smarujemy resztkami śmietany z kubeczka, posypujemy pestkami dyni i resztą startego sera. Pieczemy w temperaturze 180 stopni przez 30 minut.

Skony muszą trochę wystygnąć, bo inaczej będą się rozpadać przy krojeniu. Najlepsze są na ciepło z samym masłem albo pomidorem.

Smacznego!

Pyszny skon
Pyszny skon

O mascarpone, ziti i rodzinie Soprano

Od jakiegoś czasu oglądamy seriale.

Dobre („Boardwalk Empire”), bardzo dobre („Knick”), rewelacyjne („True Detective” i „Fargo”), przereklamowane („Gra o tron”), takie, w których uważamy, że wszyscy bohaterowie zachowują się jak idioci, więc jednak ich nie oglądamy („Breaking bad”, „The Walking Dead”), wreszcie złe („Rodzina Borgiów”) albo klasyczne („Przyjaciele”). Ostatnio jednak sporo seriali nam się skończyło, do innych nie mamy cierpliwości i uznaliśmy, że potrzeba nam serialu na miarę tych czasów. Na miarę 2015 roku. Na miarę…lat dziewięćdziesiątych. Na miarę „Rodziny Soprano”. Oglądamy więc.

A tam sami Włosi.

Amerykańscy Włosi.

Co robią Włosi?

Gotują i jedzą. Gotują i jedzą. Czasem kogoś zastraszą, pójdą do kościoła, nakrzyczą na dziecko, ale potem odgrzeją ziti i zjedzą. Ziti. Ciągle jedzą to ziti. Nie wiem, jak Wy, ale ja nie wiedziałam, co to jest ziti. Sprawdziłam więc.

Co to jest ziti?

Słodki Jezu.

Ziti to promyk słońca. Ziti to uśmiech w trudne dni. Ziti to makaronowa zapiekanka z sosem pomidorowym, mięsem, parmezanem, mozzarellą, mascarpone, ricottą i Bóg raczy wiedzieć czym jeszcze.

Ziti to coś, co natychmiast muszę zrobić.

Kupiłam więc dziś rano składniki (żebyście wiedzieli, jak bardzo chciałam zrobić ziti – wstałam o 7 rano, bo nie mogłam się doczekać) i teraz robię ziti. Cały dzień je robię, bo trzeba z nim poczekać do obiadu, ale nic nie szkodzi. Zaczynam od sosu pomidorowego, którego kwaśność ukrócam przy pomocy pełnej łyżki mascarpone. Przy okazji zjadam drugą łyżkę mascarpone. Zagryzam trochę sosem. Przypominam sobie, że mam w szufladzie nutellę. Łyżeczka nutelli, łyżeczka mascarpone, łyżeczka sosu pomidorowego.

Zabijcie mnie, ale to się naprawdę świetnie komponuje. POWAŻNIE. (być może jednak mam małe wyrzuty sumienia, bo teraz jest sos pomidorowy w nutelli i nutella w opakowaniu mascarpone, ale będę udawać, że nie wiem, skąd się tam wzięły) (będę również udawać, że nie mamy w domu nutelli). Do ziti jednak nie mam odwagi dodać nutelli.

Poza tym po co komu nutella, kiedy trzeba zetrzeć parmezan i pokroić mozzarellę. Przygotowałam więc ziti, wygląda przed zapieczeniem tak:

Ziti

Fajnie, nie?

A wiecie, co jest najlepsze?

ŻE TO DOPIERO PIERWSZA WARSTWA.

TAAAAAAAAAAAK, na to wszystko idzie druga, wielka warstwa klusków w sosie i sera. W środku  będzie serowa, ciągnąca się warstwa, a z wierzchu przypieczony ser. Tak to wygląda tuż przed wjazdem do pieca:

ziti_2

Czuję, jak mi się aorta obkleja tłuszczem od samego patrzenia na to. Autentycznie wiem, że od patrzenia na ziti podnosi mi się cholesterol i ryzyko miażdżycy wzrasta dziesięciokrotnie.

Nic mnie to nie obchodzi, to będzie najlepsze ziti w historii ziti.

 

Zapiekane ziti 

Porcja dla 4 osób lub 2 na dwa dni, a co.

Składniki:

  • 220 g makaronu rurki (typu ‚ziti’, nieco cieńsze od penne)
  • 250 g mięsa mielonego
  • 250 g passaty pomidorowej (może być gotowa z bazylią i oregano)
  • 1 kulka mozzarelli
  • 100 g startego parmezanu
  • 1 łyżka mascarpone
  • sól, pieprz
  • 1/3 łyżeczki wędzonej papryki słodkiej
  • 1 ząbek czosnku
  • 1 cebula
  • 2 łyżki oliwy

Przygotowanie:

Wstawiamy wodę na makaron, solimy. Gotujemy makaron al dente około 8 minut.

Rozgrzewamy oliwę na patelni. Podsmażamy pokrojony w plasterki czosnek razem z pokrojoną w kostkę cebulą. Po 2 minutach (jak się zeszklą) dodajemy mięso. Smażymy około 4 minut, mieszając od czasu do czasu, aż równo się zrumieni. Dodajemy passatę i smażymy razem jeszcze 7 minut na średnim ogniu (jeżeli passata jest bez dodatków, dodajemy dużo świeżej bazylii i suszonego oregano, solimy i pieprzymy). Pod koniec dodajemy łyżkę mascarpone i dokładnie mieszamy.

Rozgrzewamy piekarnik do 200 stopni. Ugotowany i odcedzony makaron mieszamy dokładnie z sosem pomidorowym. Wykładamy połowę ziti do naczynia żaroodpornego, posypujemy połową parmezanu i połową mozzarelli. Wykładamy drugą warstwę, posypujemy serami.

Zapiekamy 10-15 minut, aż ser się ładnie rozpuści i zrumieni. Po wyjęciu z piekarnika warto odczekać 5 minut i dopiero potem kroić i wykładać, będzie się lepiej kroić.

Ale prawda jest taka, że sama tego nie zrobiłam, bo gdy ma się przed sobą gotowe ziti, to kto ma cierpliwość, by czekać 5 minut na pokrojenie? Tylko zobaczcie:

ziti_3

Kisz lotaryński

czyli kisz z boczkiem!

– Zjadłbym dziś coś dobrego. Z mięsem najlepiej.

– To może kisz?

– Może być kisz.

– To może taki z karczochami?

– …chciałbym z mięsem jakiś.

– To może z pomidorami i ricottą?

– …no, może być też, ale ja bym chciał z mięsem.

– No to lotaryński.

– Jest w tym mięso?

Otóż jest. Jest w tym boczek, jajka i ser – czy więc kisz lotaryński nie jest z definicji pyszny? Jest!

Ciasto kruche przygotowuję sobie trochę wcześniej, niech porządnie zmarznie w lodówce. Wystawiłabym je na balkon, ale boję się, że mi zamarznie. Innymi słowy: zima.

Zima nadeszła, śnieg spadł, jest mokro i zimno, więc trzeba jeść dobre rzeczy, żeby choć trochę poprawić sobie humor. Dlatego u nas kisz lotaryński, czy też pewna jego odmiana, bo ciężko powiedzieć, żeby istniał jakiś przepis doskonały. Podstawą takiego kisza jest masa jajeczna, boczek i ser, a cała reszta to już wariacje na temat – jak to bywa często w przypadku dań podstawowych.kisz_loretanski

Do kisza wypijemy wino, bynajmniej nie lotaryńskie, a słowackie, przywiezione z zimowych szabrów w stolicy naszych południowych sąsiadów. I choć nigdy w życiu bym nie powiedziała, że Słowacja kojarzy mi się z winem i serem – raczej zawsze z piwem i mięsem – to po tej wizycie zmieniłam zdanie. Słowacy nadal kochają Kozela i Sarisa, nadal lubią (podobnie jak ich sąsiedzi zza miedzy, Czesi) dziczyznę w każdej postaci, ale wino i ser! Ludzie drodzy, wino i ser na Słowacji! Poezja!

Słowacy wykorzystali fakt, że są te kilka stopni na południe i robią wino. Do wina podają świetne owcze i kozie sery i opracowali mnóstwo wspaniałych przepisów, w których ser gra pierwsze lub drugie skrzypce. O kuchni słowackiej napiszę wkrótce dłuższego posta, popróbujemy też słowackich potraw serowych.

Tymczasem idę wymieszać jajka z mlekiem i serem, wytopić tłuszczyk z boczku i podpiec spód pod kisz.

Ach, cóż to będzie za kisz…!

 

Kisz lotaryński

Porcja dla dwóch osób. Uwaga: ciasto należy przygotować około pół godziny wcześniej

Składniki:

Ciasto:

  • 120 g zimnego masła
  • 225 g mąki pszennej
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 4-6 łyżek zimnej wody

Nadzienie:

  • 200 g boczku pokrojonego w kostkę
  • 2 jajka + 2 żółtka
  • 200 ml śmietany 18%
  • 200 ml mleka
  • 1/2 łyżeczki białego pieprzu
  • 1/3 łyżeczki gałki muszkatołowej
  • 100 g startego żółtego sera, np. cheddara lub ementalera

Przygotowanie:

Masło kroimy w kosteczkę, mąkę przesiewamy do miski i mieszamy z solą. Dodajemy masło, rozdrabniamy palcami, aż powstaną okruchy. Dodajemy po łyżce wodę, aż da się uformować gładkie ciasto. Formujemy okrągły placek, przykrywamy folią i schładzamy w lodówce około pół godziny.

W międzyczasie wytapiamy boczek na suchej patelni, aż się ładnie zrumieni. W misce mieszamy jajka, żółtka, śmietanę, mleko i przyprawy.

Po tym czasie nagrzewamy piekarnik do 200 stopni. Ciasto rozwałkowujemy, wykładamy nim formę do pieczenia. Robimy dziury na dnie, obciążamy fasolą na papierze do pieczenia i pieczemy przez 8 minut. Po tym czasie zdejmujemy obciążenie i pieczemy spód jeszcze 8 minut. Zmniejszamy temperaturę do 180 stopni, wyjmujemy spód.

Na spód wykładamy boczek, posypujemy wszystko startym serem i zalewamy masą śmietanowo-jajeczną. Pieczemy 30-40 minut w 180 stopniach. Podajemy na gorąco jako danie główne lub na zimno jako przekąskę.

 

kisz_lotarynski

Blog na WordPress.com.

Up ↑