Szukaj

Cztowiek Ser

Czy wszystko jest lepsze, jeśli dodać do tego ser?

Tag

kraków

Śniadanie w Krakowie odc. 2

Kontynuujemy dziś temat śniadań w Krakowie. Niestety, jestem leszczem i straciłam telefon, a wraz z nim niemal wszystkie zdjęcia, które zrobiłam w trakcie tych wizyt. Jakoś obędziemy się bez nich, a jak będzie okazja, to pstryknę fotę i odświeżę wpis.

Tymczasem: kolejne miejsca w Krakowie, w których można zjeść śniadanie!

Nap Nap Cafe – malutkie miejsce, pyszne kanapki i kawa, przemiła obsługa. To raczej miejsce na szybkie śniadanko w biegu niż na poranne przesiadywanie. Nie ma tu za wiele miejsca, ale jest klimat i dobra kawa.

Gdzie: Zwierzyniecka 5, Kiedy: 8-21

Bon Jour Cava tarta z sałatką, bardzo miła obsługa i przyjemnie urządzone wnętrze. Porcje nie za duże, ale dzięki temu można spróbować kilku rzeczy. Pożarłam kisze, a na koniec tartę z owocami. Bardzo, bardzo przyjemnie.

Gdzie: Warszawska 16, Kiedy: różnie w zależności od miejsca (są 3 w Krakowie) i dnia, zazwyczaj 10-18

Dynia – do Dyni robiliśmy podejście już kilka razy. Miejsce jest ładnie urządzone, ma wspaniały i bardzo klimatyczny ogródek letni, ale niestety jakość obsługi i średnie jedzenie skutecznie rujnują całą wizytę. Kelnerów i kelnerek jest sporo, ale znikają natychmiast po odebraniu zamówienia i już nigdy się nami nie interesują – o rachunek trzeba się prosić. Zestawy śniadaniowe są dosyć drogie (około 20 zł) i niezbyt dobre – wzięliśmy wersję z trzema pastami do chleba: jajeczną, rybną i twarożkiem ze szczypiorkiem. Pasta jajeczna ledwie smakowała jajkiem, twarożek był jakimś kremowym serkiem, który obok twarogu chyba nawet nie leżał, niezbyt obficie posypanym po wierzchu szczypiorkiem. Pasta rybna wypadła najlepiej, ale nie ratowała całego zestawu. Kiełbaski z serem i boczkiem z drugiego zestawu są słabiutkie, ser i boczek bez smaku, do tego na talerzu podane były dwie niby-grzanki spieczone w zgrzewaczu na kamień. Atmosfera miejsca jest świetna i wielka szkoda, że kuchnia i obsługa jej nie dorównują.

Gdzie: Krupnicza 20, Kiedy: śniadania do 13

Boccoca – bardzo miłe miejsce z przyjemnie zaskakującym, dobrym jedzeniem i obsługą. Jedliśmy śniadanie angielskie (bardzo dobre białe kiełbaski!) i przepyszny omlet z kozim serem, puszysty z zewnątrz i kremowo-serowy w środku. Do omletu dołączona była sałatka z roszponki i pomidorków i gdyby pomidorków było więcej niż dwa, to całość byłaby na medal. Do tego wszystkiego podano nam świeże i chrupiące pieczywo. W ofercie również dobrze wyglądające tarty, zielone koktajle i świeżo wyciskane soki z cytrusów. Odwiedziliśmy Boccocę w czasie letnich upałów w 2015 i bardzo podobało mi się, że w pomieszczeniu działała klimatyzacja, a w małym korytarzyku prowadzącym do łazienki ustawiono miskę z wodą dla zwierzaków. Brawo!

Gdzie: Plac Inwalidów 7, Kiedy: 8-22

Jajownia – niewielkie miejsce, oferujące różne pasty jajeczne, jajecznice, kanapki z jajkiem i dodatkami. Było miło, ceny niewygórowane, kawa smaczna. Dla nas najlepszy był zestaw obwarzanek+pasta jajeczna+chorizo, ale choć zjedliśmy górę kanapek, to wyszliśmy nie do końca najedzeni. W dodatku po przeciwnej stronie ulicy jest Bagel Mama, a z nią ciężko u nas konkurować.

Gdzie: Dajwór 23, Kiedy: 9-17

JEST ZDJĘCIE! Robione konserwą tyrolską, dlatego taka świetna jakość.

Jajownia

 

Odwiedziliśmy ponownie…

Bagel Mama – tu jest po prostu super. Te bajgle śnią mi się po nocach i nic na to nie poradzę. Moim osobistym hitem jest Woody Allen z tuńczykiem i BLT z bekonem tak chrupiącym, że człowiek czuje się, jakby występował w amerykańskim filmie. W ogóle po wyjściu z Bagel Mamy człowiek się czuje jakoś lepiej.

Gdzie: Dajwór 10, Kiedy: 9-17

Moment – do Momentu zaglądamy regularnie, bo ich propozycje śniadaniowe są naprawdę świetne i różnorodne. W weekendy w porze śniadaniowej bywa tu tłoczno, ale zawsze znajdzie się kawałek stolika, przy którym obsłuży nas miły kelner czy miła kelnerka. Ostatnio (marzec 2016), przyznaję, dość długo czekaliśmy na nasze zamówienie (doskonale zrobione jajka w koszulce z sałatką wiosenną z karty sezonowej i śniadanie angielskie), ale kelner przyszedł do nas i przeprosił za długi czas oczekiwania, a nie udawał, że w ogóle nie istniejemy. To wielki plus. Polecam serdecznie.

Gdzie: Estery 22, Kiedy: 9-1 w nocy, śniadanie do w weekendy do 16

Poprzedni odcinek Śniadań w Krakowie znajduje się tutaj.

Reklamy

Street Food Polska Festival w Galerii Kazimierz

lub jak pokochałam foodtrucki, a troszeczkę znienawidziłam siebie.

W miniony weekend pod Galerią Kazimierz w Krakowie odbył się (kolejny już raz) Street Food Polska Festival. O co chodzi? O samochody z żarciem, czyli foodtrucki znane nam bardzo dobrze z amerykańskich filmów, a w ostatnich latach także z wielkomiejskiej rzeczywistości. Bo foodtrucki po cichutku znalazły swoje miejsce w polskich miastach – przycupnęły na parkingach, przydomowych podwórkach, pod galeriami, na ulicach. I nagle zorientowaliśmy się, że zamiast iść na bułkę do dziupli w ścianie, idziemy na bułkę do budki na kółkach.

DSCN1661

Postanowiliśmy skorzystać z okazji i wybrać się na festiwal na obiad. Zrobiliśmy dokładny risercz w internetach na świetnie prowadzonym fejsbukowym profilu Street Food Polska, który jest odpowiedzialny za bardzo wiele moich ślinotoków.

Po dotarciu na miejsce okazało się, że atmosfera jest bardzo miła – z głośników leci nie za głośna muzyka, jest zorganizowane miejsce zabaw i animacji dla dzieci, foodtrucki stoją w sensownych odległościach od siebie, tuż obok ustawione są zadaszone stoliki z ławami, a na trawce można się wyłożyć na kocyku lub leżaczku. Wygląda to dobrze, ale czy się najemy?

DSCN1674

Odpowiedź wydaje się oczywista, bo wszędzie widzimy ludzi wgryzających się w burgery, tortille, pierożki, lody, bułki, ziemniaki i co dusza zapragnie. Wgryzają się, a potem słychać „O BOŻE JUŻ NIE MOGĘ, ALE TO JEST TAKIE DOBRE”.

To jest dobry znak.

Zaczynamy od pierożków od Momo-Smak Kuchnia Tybetańska Wybieramy opcję z soczewicą i dzielimy się jedną porcją. Pierożki są pyszne, mokre, klejące się. Doskonały początek. Zwracamy grzecznie koszyczek i ruszamy dalej.

Popijamy pierożki dziwacznym napojem z galaretką od Bubbleology Polska, który jest dla nas za słodki, ale akceptujemy, że taki ma być. Galaretki wciągamy dużą słomką. Jest miło oraz przyjemnie.

DSCN1670

Nie możemy się zdecydować, czy najpierw zjemy maczankę krakowską z Andrus Food Truck, czy jajcarza od Bandy Kotleta.

Idziemy więc na porcję kopca ziemniaczanego z FOOD so GOOD – pierwszy FoodTruck w Kielcach. Ziemniaki jak z ogniska (serio, jak oni to robią?! mają tam jakieś takie małe ognisko w tej budce?!), super trendy szarpana wieprzowina, dużo warzyw – ogórki, kapusta, buraczki! – i sos. Jemy małą porcję na spółkę i stają nam łzy w oczach, bo chyba nie zdołamy zjeść i maczanki i jajcarza.

DSCN1672

Decydujemy się w końcu odpuścić maczankę i bierzemy zawijanego od Bandy kotleta. Niesamowity pomysł – połączenie tradycyjnych polskich smaków obiadowych z fast foodem. Oto najprawdziwsza rolada wieprzowa nadziewana ogórkiem i innymi składnikami, wsadzona w bułę, przyprawiona chrzanem (sic!), z masą dodatków i sosem pieczeniowym (sic!!). Absolutny hit. Do tego przemiła obsługa, która świetnie zdaje sobie sprawę z tego, że jedzenie u nich wymaga tony serwetek i mokrych chusteczek – oba zapewniają.

DSCN1682

Chcielibyśmy jeszcze zjeść maczankę, ale już nie możemy. Potem widzę kanapki z ogonem byka i nie mogę sobie wybaczyć, że nie mam ogromnego żołądka. Potem widzę, jak ktoś obok mnie bierze podwójnego wiedeńskiego (co oznacza wielką bułę a w niej nie jednego, ale DWA ogromne sznycle wiedeńskie) i zazdroszczę, że on ma ogromny żołądek.

Mijamy jeszcze stoisko z goframi, potem lody i mini-stoisko z zimną kawą. Jestem tak nażarta, że ledwo idę. A tu jeszcze foodtruck z tostami i z potrawami sous-vide. To ponad moje siły. Ktoś niesie jakieś burrito? Co to było? Boże, jak to dobrze pachnie.

DSCN1676

Padamy na kocyku na trawce i rozpoczynamy proces trawienia. A ja już myślę o tym, kiedy będzie następna edycja, bo tej maczanki nie odpuszczę i tego jajcarza też bym wciągnęła, a w ogóle to był też foodtruck z sushi… Następnym razem!

DSCN1688

Śniadanie w Krakowie odc. 1

Dziś inaczej, bez przepisu, a o paru miejscach, które warto (lub mniej warto) odwiedzić w Krakowie.

Jedzenie to najlepszy sposób na poznanie miasta, dlatego po przeprowadzce ustaliliśmy sobie mały rytuał – niedzielne śniadanie jemy na mieście. Przy okazji wpasowaliśmy się w trendy i okazało się, że to bardzo modne (ech, to wyprzedzanie swoich czasów!)(nie.), więc miejsc ze śniadaniami jest teraz milion. Będzie trochę zdjęć, a trochę bez zdjęć, bo czasem szybciej zjadam, niż myślę.

Zatem:

Targ Śniadaniowy – ileż tam jest rzeczy do zjedzenia! Nasz pierwszy Targ był jeszcze w Hucie. Siedzieliśmy chyba ze dwie godziny na mrozie i jedliśmy kanapki, burgery, kiełbaski. Piliśmy kawę za kawą i cieszyliśmy się jak dzieci! Każdy znajdzie coś dla siebie. Ceny przystępne, za taką kiełbasę w bułce albo burgera zapłacimy coś koło 10 zł. Obecnie Targ Śniadaniowy odbywa się w starym budynku dworca głównego przez co coś stracił, a coś zyskał. Stracił atmosferę spotkania w grupie lokalsów, zyskał sławę, muzykę na żywo i ogólny tłok. Polecane dla osób, które lubią gwar.

UPDATE: W dniu 3.06.2015 Targ ogłosił na fejsie, że zwija się z dworca. R.I.P., inicjatywo, niech ci ziemia lekką.


Wesoła Cafe milion śniadań, nieco surowy wystrój i pyszna kawa, o której barman/ka lub kelner/ka chętnie opowiedzą parę słów. Próbowaliśmy zimnego talerza (tapenada z oliwek, pasta z suszonych pomidorów, baba ghanoush i pasta z ciecierzycy) i kanapki z oscypkiem i czatnejem – oba pyszne, do zimnego talerza podają piękną sałatkę. Wygląda świetnie, ale jest super trudna w obsłudze. Ostatecznie wyrzuciłam ją z miseczki na talerz i tak sobie z nią poradziłam. Ceny przystępne, +/- 15 zł za śniadanie.

Godziny: pn-pt 7:00 – 21:00, sb-niedz 9:00-19:00 (nie sprecyzowano, czy o którejś godzinie śniadania już nie wychodzą z kuchni)

IMAG0981

IMAG0980


Baroque – za dnia (pięknością, w nocy zaś szkaradą…) przyjemna kawiarnia, wieczorem drinkbar. Fantastyczny puszysty omlet z szynką i serem w powalającej cenie 6 zł! Oprócz tego tosty, jajecznica, standard.

Godziny: otwarte od 9:00 do ostatniego klienta

UPDATE: W Baroque byliśmy na Placu Nowym jakiś czas temu – coś mogło ulec zmianie, bo na stronie nie widzę już w menu omletów i tostów – jakby ktoś się zdecydował sprawdzić, to dajcie znać, czy informacja jest aktualna.


Charlotte znałam koncepcję tej knajpki jako uber-hipsterowni z Warszawy, którą jakiś rok czy dwa lata temu zachwycały się wszystkie blogi kulinarne. Wypróbowaliśmy wersję krakowską – knajpa duża, przestronna, wielkie stoły, atmosfera mocno międzynarodowa. Typowe dla Charlotte – własne wypieki, które mają opinię pysznych, ale jak dla mnie są zwykle przepalone lub suche. Ceny nieco zawyżone, ale raz na jakiś czas warto tam skoczyć. Zjedliśmy croque monsieur (ujdzie, choć croque z chleba z grubą skórką to jednak nie to) i kanapkę na ciepło z szynką i serem, wypiliśmy dwie kawy i wciągnęliśmy (dobra, ja wciągnęłam) tartę cytrynową. Całość wyniosła nas niecałe 50 zł. Rozlałam też szampana pani przy stoliku obok, pani była Francuzką, więc pardon, pardon, sorry, sorry, że ne kąprą pa.

Godziny: do 24:00


 Smakołyki – wspaniałe miejsce! Pyszne śniadania – tosty, jajecznice, croissanty z serem, kanapki, samo dobro – w bardzo przystępnych cenach. +/- 10 zł za śniadanie, do tego w cenie kawa lub herbata. Świetny wystrój, miła obsługa. Nic, tylko iść i jeść. Ja jadłam świeże croissanty z łososiem i serem, mój Luby pożarł tosty. Kawa była tak mocna, że prawie mi serce stanęło – taka, jak lubię. 10/10, would go again, jak to mówią specjaliści.

Godziny: pn-sb 8:00-12:00, niedz 9:00-12:00


 Bagel Mama  – jeśli macie ochotę na prawdziwego bajgla z czym-tylko-dusza-zapragnie, to zajrzyjcie do Bagel Mamy. Pyszne jedzenie, świetna lemoniada (uwaga: wykręca paszczę), przyjemna atmosfera. Duże, drewniane stoły, gazetki na wieszakach do poczytania, obsługa pomocna i miła. Do tego dobra kawa i śniadanie na medal.

Godziny: 9:00-18:00

Bajgiel


Bal na Zabłociu – Bal ma swoich zwolenników i przeciwników. Ja jestem zdecydowanie w tej pierwszej grupie – knajpa położona w industrialno-korporacyjnej części miasta, w wielkim blaszanym hangarze, ma swój urok. Białe stoły, surowe wnętrze, dobra kawa i kilka prostych, a dobrych śniadań. Jedliśmy croque madame i tosty, oba były pyszne, a croque zdecydowanie lepszy, niż ten z Charlotte. Ceny +/- 15 zł, samoobsługa. Fajne miejsce na wyjście z większą grupą znajomych.

Godziny: 9-12:30 i 15-…

IMAG1423


Kolanko no 6 – Kolanko szczyci się bufetami śniadaniowymi, gdzie płaci się 20 zł od osoby i je, co chce. Wybór – zwłaszcza w weekendy – jest naprawdę duży. Niestety, duża jest też popularność Kolanka, co sprawia, że o każdą kromkę chleba trzeba walczyć z 10 innymi osobami, a pasta jajeczna, na którą polujemy od 20 minut, znika natychmiast. W niedzielę tłumy większe niż na sumie. Niektórzy to lubią, ale walka o hummus to jednak nie nasz styl. Styl knajpy rustykalno-drewniany z elementami plakatu międzywojennego.

Godziny: codziennie od 8:00 do 12:00


Moment – RE-WE-LA-CJA. Ogromne porcje, świetne angielskie śniadanie, świetne tosty z tuńczykiem i gruszką, świetna kawa. Miejsce popularne, niemal vis-a-vis Kolanka, ma jednak zupełnie inną atmosferę. Na ścianach Salvador Dali i szalone zegary, ciepłe kolory i miękkie sofy i krzesła. Mimo dużego ruchu pani kelnerka była miła, uprzejma i uśmiechnięta. Ceny średnie, ale w granicach 15-20 zł można się najeść jak beczka.

Godziny: od 9:00 do 16:00


Hamsa – śniadanie żydowskie. W nieco za wysokiej cenie ok. 15-20 zł dostaniemy szakszukę z kozim serem (dobrą), zestaw jerozolimski lub w wersji z Tel-Avivu. Obsługa miła, jest niewielki ogródek wychodzący na ulicę Szeroką. Bardzo dobra kawa po beduińsku z kardamonem i dużą ilością cukru – gęsta, że łyżka stoi. W weekendy oferują też bufet śniadaniowy.

IMAG1585 IMAG1584 IMAG1586


I to na razie tyle naszych odkryć. Jeśli byliście w którymś z tych miejsc – dajcie znać jak wrażenia!

Targ Pietruszkowy

w Krakowie!

Człowiek Ser lubi dobre i lokalne produkty, a jeśli są w dodatku ekologiczne, to cieszy się tym bardziej. Aktualnie Człowiek Ser przebywa w Krakowie, gdzie nawiedza różne restauracje, bary, knajpy, targi, sklepy i stragany w poszukiwaniu dobrych produktów i dobrego jedzenia. Łatwo nie jest, ale zdarzają się takie perełki jak Targ Pietruszkowy na Podgórzu.

Czym jest Targ Pietruszkowy? Jest targiem. Odbywa się ten targ w soboty, trwa od godziny 8 rano do mniej więcej 13 – bo wtedy już chyba nikt nic nie ma na swoich stoiskach. Wystawców jest wielu i są różnorodni. Kupić można ekologiczne warzywa, pyszne sery, mięso, wędliny, pierogi, ekologiczne soki, świeży chleb, owoce z Sycylii, mąkę bez żadnych dodatków, słowem – samo dobro.

Ostatnio cieszyłam się, bo w jakimś sklepie ekologicznym udało mi się kupić mąkę gryczaną bez dodatków za niecałe 10 zł. Na Targu dostaniemy taką mąkę za złotych 4 i w dodatku będzie to autentyczna zmielona gryka, a nie jakieś wynalazki. Marchew jest marchwiowa, kaszanka wspaniała, sok prawdziwie z jabłek, a nie „jabłkowy”. Co tu dużo gadać – wszystkim polecam wybranie się na Targ, ale ostrzegam: trzeba pójść wcześnie. Kolejki ciągną się przez całe sale (gdyż na zimę Targ przeniósł się pod ziemię), a jak przyszłam o 11, to połowa wystawców nie miała już co sprzedawać. Następnym razem idę na ósmą! I to nic, że sobota. Warto nawet w sobotę.

A oto moje zdobycze z soboty:

pietruszkowy_1

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

Up ↑