Szukaj

Cztowiek Ser

Czy wszystko jest lepsze, jeśli dodać do tego ser?

Tag

mozzarella

Sałatka BLTM

Czyli sałatka makaronowa z boczkiem, sałatą, pomidorami i mozzarellą, z absurdalnie dobrym sosem z awokado i jogurtu.

Brzmi dobrze?

Poczekajcie, aż jej spróbujecie.

salatkabltm2
Sałatka BLTM

W międzyczasie opowiem Wam, skąd wziął się przepis. Otóż jakiś czas temu odkryłam, że jestem strasznie słaba w Internety. Fejsik, trochę 9gaga, kilka blogów kulinarnych i już. Koniec. Lord mediów społecznościowych.

Postanowiłam więc sprawdzić, jak działają te wszystkie insta, snapy, linki, twitty itp. Dobra, przyznaję, Twittera mam, ale używam go tylko do śledzenia siatkarzy (którzy – poza Andreą Anastasim – nic nie piszą, bo grają w siatkówkę) i polityków i dziennikarzy politycznych (którzy z kolei cierpią zbiorowo na kompulsywne wysyłanie tłitów z każdą swoją niesamowicie odkrywczą i bardzo przemyślaną myślą). Więc Twittera znam, medium mnie nie rusza.

Zainstalowałam zatem Snapchata na telefonie, a następnie zgłupiałam. Co tam się robi? Jak się tego używa? Kuba uświadomił mi więc, że tam się wrzuca i to znika, albo że ktoś wrzuca i to znika.

Mój poziom zainteresowania cudzym życiem jest wprost proporcjonalny do poziomu zainteresowania ekshibicjonizmem, więc Snapa odinstalowałam jakieś dwie minuty po zainstalowaniu.

Na Instagrama weszłam, zobaczyłam pierwsze zdjęcie z pierdylionem hasztagów i wyszłam. To nie na moje nerwy.

Ale Pinterest! Ha! No to jest strzał w dziesiątkę! Spędziłam na pinie godziny. Codziennie zaglądam (jako obszary zainteresowań mam wybrane „ser”, „grill” oraz „grillowany ser”), codziennie znajduję coś fajnego. Przez Pina dotarłam także na kanał na YouTube (który również zaczynam dopiero odkrywać jako źródło czegoś fajnego, taka jestem nowoczesna), który zwie się Laura in the Kitchen. Pani Laura jest Włoszką, jej tata był kucharzem i ona teraz prowadzi sobie stronę internetową, kanał na jutubie, pisze książki i ogólnie wygląda jak doskonale skonstruowany produkt marketingowy, ALE!

To w niczym nie przeszkadza, bo ma naprawdę fajne przepisy.

Dzisiejsza sałatka jest właśnie inspirowana przepisem Laury na sałatkę BLT, który nieco zmodyfikowałam.

Sos jest tak boski, że będziecie go jeść łyżkami, przysięgam. Potrzebna jest do niego mieszanka ranczerska (to dziwaczne słowo, ale widzę, że internety je stosują, więc niech już będzie: chodzi o ranch dressing mix). W Stanach dostępna jest w każdym sklepie, u nas nie, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby samemu ją zrobić. A naprawdę warto, bo później można ją przechowywać w słoiku miesiącami i brać po łyżce do sosów i cieszyć się pysznym dodatkiem. Polecam!

Sałatka BLTM

Porcja dla 4 osób wg przepisu Laury Vitale

Składniki:

  • 330 g ugotowanego makaronu muszelki
  • 130 g mozzarelli w kulce
  • 330 g pomidorów
  • 75 g boczku
  • dwie duże garści rukoli
  • 3 duże ząbki czosnku
  • sól, pieprz

Sos:

  • 1 awokado obrane ze skórki, bez pestki
  • 1 kubeczek jogurtu naturalnego
  • 2 łyżki oliwy
  • 2 ząbki czosnku
  • sok z 1/2 cytryny
  • 1 łyżka mieszanki ranczerskiej*

Mieszanka ranczerska:

  • 1/2 szklanki mleka w proszku
  • 2 łyżeczki suszonej cebuli w proszku
  • 1 łyżka suszonego czosnku w proszku
  • 1 łyżka suszonej pietruszki
  • 2 łyżeczki cebulki prażonej, potłuczonej na mniejsze kawałki
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 1/2 łyżeczki mielonego czarnego pieprzu
  • 1/2 łyżeczki suszonego koperku
  • 1/2 łyżeczki cukru

Przygotowanie:

Składniki mieszanki ranczerskiej dokładnie mieszamy, wsadzamy do szczelnie zamykanego słoiczka. Mieszankę można przechowywać kilka miesięcy i wykorzystywać do sosów na bazie majonezu i jogurtu.

Wszystkie składniki sosu blendujemy bardzo dokładnie, aż będzie kremowy i gładki. Wstawiamy do lodówki na czas przygotowania sałatki, żeby się przegryzł.

Makaron przelewamy pod strumieniem zimnej wody, żeby nie był posklejany. Odcedzamy, wrzucamy do miski.

Boczek kroimy w kosteczkę, smażymy na suchej patelni około 5 minut, aż ładnie się wytopi i zrumieni. Co jakiś czas mieszamy, żeby obsmażył się równomiernie. Odsączamy z tłuszczu, odkładamy na ręcznik papierowy, żeby obciekł.

Ząbki czosnku kroimy w drobną kosteczkę, pomidory i mozzarellę kroimy w kostkę wielkości muszelek makaronowych. Na pozostałości tłuszczu z boczku podsmażamy czosnek przez pół minuty na średnim ogniu, dodajemy pokrojone pomidory, solimy i pieprzymy. Podsmażamy przez minutę, dodajemy bezpośrednio do makaronu.

Do miski z makaronem i pomidorami dodajemy boczek, umytą i osuszoną rukolę oraz pokrojoną w kostkę mozzarellę. Mieszamy wszystko dokładnie. Wyjmujemy sos z lodówki i dodajemy do sałatki – najpierw dodajemy połowę sosu i dokładnie mieszamy. W zależności od wielkości awokado, gęstości jogurtu, wielkości cytryny, sosu może wyjść więcej lub mniej. Nie chcemy, żeby sałatka pływała w sosie, ale też nie chcemy, żeby była za sucha, dlatego warto sos dodawać stopniowo.

Podajemy od razu. Sałatka najlepsza jest na świeżo, po nocy w lodówce sos mocno gęstnieje i wszystko się skleja – smak nadal jest dobry, ale tekstura i wygląd zdecydowanie zmieniają się na minus.

Na świeżo jednak – palce lizać!

Smacznego!

A tak się prezentuje na talerzu
A tak się prezentuje na talerzu
Reklamy

Drożdżowe ślimaki

z różnimy serami.

Przepis oryginalny pochodzi z magazynu „Kuchnia” (06/2014). Ponieważ jednak wszystko poszło nie tak, wyszło mi zupełnie co innego.

Po pierwsze miałam świeże drożdże, a nie suszone. I nie chciałam robić takiej ogromnej porcji (w przepisie było na 5 osób!). Zmniejszyłam składniki, dodałam świeże drożdże i…ciasto wyszło świetne! Miękkie, puszyste, delikatne. Jedno z lepszych drożdżowych, jakie zrobiłam.

W ogóle od kiedy odkryłam, że ciasto drożdżowe jest proste i że da się je wyrobić zwykłym ręcznym mikserem, zagościło w naszej kuchni. Do niedawna myślałam, że się nie da. Że trzeba rękami normalnie jak jaskiniowiec albo przy pomocy robota kuchennego z Ameryki za miliony monet. Okazało się, że te dziwne haki dołączane do miksera są do ciasta drożdżowego. I że jak się je założy odpowiednio (albowiem trzeba włożyć lewy w lewą dziurę, prawy w prawą), to ciasto nie podchodzi do samej góry miksera i nie próbuje przejąć nad nim władzy.

Okiełznawszy ciasto dmozarelrożdżowe, zaczęłam się z nim zaprzyjaźniać. Polecam to każdemu, kto do tej pory się bał.

Z połową ciasta zrobiłam to, co w przepisie: wrzuciłam mozzarellę (choć nie taką, jak trzeba), bazylię i sos pomidorowy. Z drugą połową postanowiłam poeksperymentować – w ruch poszedł camembert. Po konsultacjach ustaliliśmy z Mężczyzną, że suszone pomidory nie będą najlepsze, lepiej wrzucić oliwki. Pomysł genialny. Nie mój, ale genialny.

Nie to, żebym się chwaliła jakoś szczególnie, ale moja wersja wyszła zdecydowanie lepsza.camemb

Do ślimaków zrobiłam dwa szybkie sosy. Jeden z kwaśnej śmietany, drugi z resztek sosu pomidorowego.

Z tego przepisu wychodzi cała góra ślimaków, świetnie sprawdzą się jako przekąski na imprezie. Albo też możecie pożreć pół góry jednego dnia, a drugiego odgrzać i pożreć drugie pół góry. U nas akurat nie było imprezy. Żadnych wyrzutów sumienia.

 

 Drożdżowe ślimaki

Porcja imprezowa (dla 4 osób) lub dla dwóch głodomorów na dwa dni

Uwaga: ciasto musi wyrosnąć. Przygotowanie rozpoczynamy co najmniej godzinę przed podaniem.

Ciasto

  • 500 g mąki pszennej
  • 250-300 ml mocno ciepłej wody (ok. 50 stopni)
  • 12 g świeżych drożdży
  • pół łyżeczki soli
  • 2 łyżki oliwy

Dodatki

  • kartonik 250 ml przecieru pomidorowego
  • dwie łyżki octu balsamicznego
  • kulka sera mozzarella
  • świeża bazylia
  • opakowanie sera camembert
  • 12 czarnych oliwek
  • sól, pieprz

Sosy

  • 2 czubate łyżki kwaśnej śmietany
  • łyżka soku z cytryny
  • łyżeczka suszonego oregano

Inne

  • papier do pieczenia

slimaki_ciasto

Przygotowanie

Do dużej miski przesiewamy mąkę, wkruszamy drożdże, dodajemy sól, oliwę i 250 ml wody. Mieszamy, w razie potrzeby dodajemy więcej wody. Wyrabiamy ręcznie lub mikserem przez około 10 minut. Formujemy kulę z ciasta, przykrywamy miskę ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na godzinę do wyrośnięcia.

Mozzarellę, camemberta i oliwki kroimy na kawałki. W misce mieszamy przecier pomidorowy i ocet balsamiczny, doprawiamy solą i pieprzem. W razie potrzeby (gdyby przecier był bardzo kwaśny) dodajemy szczyptę cukru.

Po godzinie nagrzewamy piekarnik do 200 stopni. Wyrośnięte ciasto uderzamy pięścią (tak, trzeba walnąć pięścią w ciasto, żeby je odgazować), szybko zagniatamy, dzielimy na dwie części. Rozwałkowujemy pierwszą część na blacie posypanym mąką, smarujemy sosem, posypujemy mozzarellą i świeżą bazylią. Zwijamy w rulon, kroimy na plastry grubości około 2 cm. Plastry kładziemy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i wrzucamy do pieca na 10-12 minut.

Gdy piecze się pierwsza porcja przygotowujemy drugą: rozwałkowujemy ciasto, smarujemy sosem pomidorowym, wykładamy camemberta i rozrzucamy oliwki. Zawijamy, kroimy na plastry dopiero, gdy będzie można je położyć na blasze (jak mamy dwie blachy, to można od razu kłaść, jak jedną – jak ja – trzeba poczekać z krojeniem, aż blacha będzie dostępna).

W międzyczasie przygotowujemy sosy: w jednej miseczce mieszamy śmietanę z sokiem z cytryny, solą i pieprzem. W drugiej pozostałości sosu pomidorowego mieszamy z oregano.

Zjadamy jednego po drugim, maczając w sosach i mrucząc, że dobre.

Po lewej ślimaki z camembertem, po prawej z mozzarellą.

slimak_camemb       slimak_mozarel

Pizza hiszpańska

Dobra pizza jest dobra z dwóch powodów: jest dobra i jest pizzą.

Zrobienie dobrej pizzy nie jest trudne. Trzeba się tylko siłą powstrzymać od wrzucenia na ciasto miliarda składników. Dobra pizza nie zawiera wszystkiego, a tylko kilka dobrze dobranych smaków. Dobra pizza – i piszę to wbrew sobie – nie pływa w żółtym serze.

Oczywiście niedobra pizza też jest dobra i na pewno zrobię kiedyś niedobrą pizzę, która będzie składała się w 80% z sera, a w 20% z ciasta i mięsa.

Tymczasem jednak: dobra pizza.

Robiłam pizzę milion razy i wychodziła średnia. Ciężka, polana keczupem.

Nie. To nie jest ta pizza.

Ta pizza wygląda tak:

pizza_hiszp

Jeśli ktoś poleje TĘ pizzę keczupem, to zrobię mu krzywdę.

To jest zbrodnia i herezja, polewać taką pizzę keczupem. Zabraniam. Jak chcesz polać tę pizzę keczupem, to w ogóle idź sobie z tego bloga. Nie chcemy tu ludzi, którzy chcą lać keczup na dobrą pizzę.

Robię więc pizzę.

Ciasto muszę wyrobić w takim wielkim kubku-miarce, bo moja jedyna miska jest akurat w zmywarce.

Zmywarka to wspaniałe urządzenie, które pozwala zaoszczędzić czas. Zaoszczędzony w ten sposób czas można z pożytkiem wykorzystać na przykład na układanie rzeczy w zmywarce lub domywanie talerzy i noży, które zmywarka niedokładnie umyła. Piękne urządzenie, piękne czasy, w których żyjemy.

W czasie, gdy ciasto rośnie zastanawiam się nad sensem życia oraz nad tym, dlaczego nie wyrobiłam ciasta wcześniej, żeby wyrosło. Przecież wiem, że musi wyrosnąć.

To nic, ciasto tam wyrasta, a ja tu piszę. Rozmyślam już o dodatkach. Chyba nie powinnam dodawać pomidorków. A może powinnam?

Rukola czy roszponka?

Zetrzeć na to wszystko trochę parmezanu?

A może w ogóle utopić to w edamskim?

Wyobraźcie sobie 30 deko startego tłustego edamskiego. Jak płynie po pizzy. Warstwa sera grubości ciasta. I kawałki fety w tym wszystkim. I rokpola. Może trochę mozarelli. Na pewno trochę parmezanu.

To nie jest ta pizza. Ta pizza ma być inna. Muszę się kontrolować.

Po 40 minutach wyrastania orientuję się, że trzeba też nagrzać piekarnik. Doskonała okazja, by przygotować resztę składników i przyspieszyć proces.

Nadal nie wiem, czy użyję pomidorków.

pizza_hiszpanska

 

A więc użyłam. Pizza jest boska. Wspaniała. Doskonała. Brak mi słów, została pożarta i na samo wspomnienie zaczynam myśleć o zrobieniu następnej.

Tymczasem jednak: przepis.

 

Pizza hiszpańska

Porcja dla 2 osób

Uwaga: ciasto musi wyrosnąć! Pizzę zaczynamy robić przynajmniej godzinę przed podaniem.

Składniki:

Ciasto:

  • 15 g drożdży świeżych
  • 250 g mąki pszennej
  • 150 ml ciepłej wody
  • łyżeczka cukru
  • łyżeczka soli
  • dwie łyżki oliwy

Sos pomidorowy:

  • puszka pomidorów (krojonych lub obranych)
  • łyżeczka suszonego oregano
  • sól i pieprz
  • łyżeczka cukru
  • dwie łyżki octu balsamicznego
  • opcjonalnie: łyżeczka sosu Worcestershire i łyżka sosu sojowego

Dodatki:

  • 4 plasterki szynki parmeńskiej/serrano/innej suszonej surowej (uwaga na szwarcwaldzką, jest strasznie słona)
  • kulka białej mozzarelli
  • 10 czarnych oliwek
  • cztery pomidorki koktajlowe
  • rukola
  • parmezan
  • oliwa

Przygotowanie:

Z drożdży robimy rozczyn: mieszamy je z ciepłą wodą, łyżeczką cukru i łyżką mąki. Odstawiamy na 15 minut do wyrośnięcia. W misce mieszamy mąkę z solą. Dodajemy do tego wyrośnięte drożdże i oliwę.  Wyrabiamy przez 10 minut ręcznie lub mikserem, aż ciasto będzie gładkie i elastyczne. Miskę przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na co najmniej 40 minut do wyrośnięcia.

Po tym czasie nagrzewamy piekarnik do 220 stopni.

Do rondelka wrzucamy wszystkie składniki sosu, gotujemy kilka minut aż lekko zgęstnieje. Jeśli korzystamy z całych pomidorów w puszce, trzeba je rozdrobnić widelcem. Odstawiamy.

Uderzamy pięścią w wyrośnięte ciasto, żeby opadło. Szybko je zagniatamy i rozkładamy na posmarowanej oliwą blaszce (dołączonej do piekarnika, specjalnej na pizzę lub zwykłej ciastowej).

Ciasto smarujemy sosem pomidorowym. Wykładamy plastry szynki, pokrojoną w dość grube plastry mozzarellę, całe oliwki i przekrojone na pół pomidorki. Wstawiamy do piekarnika i pieczemy około 15 minut.

Po wyjęciu posypujemy pizzę rukolą, wiórkami parmezanu i skrapiamy oliwą.

Zjadamy, zanim ktokolwiek dowie się, że zrobiliśmy taką pyszną pizzę.

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

Up ↑